dziecko wypadek szpital
fot. Fotolia

To nie miało prawa się zdarzyć!

Trudno uwierzyć, że doświadczona pielęgniarka mogła przez nieostrożność zrobić coś takiego noworodkowi!
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
dziecko wypadek szpital
fot. Fotolia
Rodząc dziecko w szpitalu, oddajemy się w ręce położnych i pielęgniarek. To one dbają o nas i nasze maleństwa w pierwszych dobach po  porodzie. Mamy do nich zaufanie, bo wiemy, że stoi za nimi duże doświadczenie.

Brak środków ostrożności!

Błędy mogą przydarzyć się każdemu, ale w tej sytuacji, położna nie zachowała środków ostrożności, które ją obowiązują, bez względu na to, czy zajmuje się noworodkiem, czy osobą dorosłą.

Marie Campbell szczęśliwie urodziła córeczkę Lilly. Ze względu na to, że kobieta miała cukrzycę ciążową, jej dziecko także musiało mieć wyrównany poziom cukru we krwi. W tym celu założono dziecku welflon, by podać wszelkie niezbędne leki.

Kobieta ze względu na to, że mieszkała bliżej niż 30 km od szpitala, nie mogła pozostać z dzieckiem dłużej niż 3 doby i wysłano ją do domu. Nie zdążyła tam nawet dojechać, gdy otrzymała telefon ze szpitala, że zdarzył się wypadek i ma przyjechać z powrotem.

Marie była zszokowana tym co zobaczyła. Okazało się bowiem, że pielęgniarka, która zmieniała jej 3-dniowej córeczce opatrunek... obcięła jej kawałek palca! Kobieta zamiast odciąć właściwą długość plastra i dopiero przykleić do ciała dziecka, zrobiła to na odwrót. Obcinała plaster przyklejony już do dziecka i niechcący obcięła kawałek palca. Wiadomo, że noworodek wykonuje nieskoordynowane ruchy i może machać rączkami, więc nie można absolutnie trzymać w dłoni ostrych nożyczek!

Redakcja poleca: Jak wygląda sala porodowa - film
Zwiedzamy porodówkę razem z położną - zobacz, jak wygląda łóżko porodowe, worek sako i kącik noworodkowy.

Operacja nie powiodła się

Zrozpaczona mama zareagowała lepiej, niż lekarze. Zapytała od razu, czy reszta palca została obłożona lodem, by móc go doszyć, ale jak się okazało, pielęgniarka nie wpadła na ten pomysł. Obcięty kawałek leżał nadal w łóżeczku. Niestety pomimo interwencji chirurgicznej, doszyty fragment nie przyjął się i skóra zrobiła się czarna. 

Szpital przeprosił mamę Lilly, tłumacząc, że jest to wyjątkowo rzadki przypadek takiego wypadku, a położna pracuje w placówce od wielu lat i nie miała wcześniej żadnych uwag co do swojej pracy. 

Sytuacja jest bardzo trudna, gdyż mama okaleczonego dziecka musiała pokryć wszelkie koszty związane z opieką nad dzieckiem po nieszczęśliwym wypadku. Szpital nie poczuł się zobowiązany sfinansowania leczenia w ramach zadośćuczynienia. Na razie nie można pomóc dziecku, lekarze liczą, że natura pomoże noworodkowi.

Matka wezwała policję do szpitala: powód- płaczące dziecko!

źródło: essentialbaby.com.au
Oceń artykuł

Ocena 5 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy