fot. Fotolia.pl

Emocje i stres wpływają na pary walczące z niepłodnością

Kiedy para od dłuższego czasu bezskutecznie stara się o dziecko, pojawia się wiele pytań, lęków, a nawet wzajemnych oskarżeń. Jak kobieta i mężczyzna mają okazać sobie zrozumienie, kiedy tak bardzo się różnią od siebie? A dodatkowy stres nie pomaga w staraniach o dziecko.
Aneta Grinberg
fot. Fotolia.pl
Ważne jest, by pamiętać, że diagnostyka i leczenie niepłodności dotyczy pary, nie kobiety czy mężczyzny, dlatego tak ważne jest by dwoje ludzi okazywało sobie w tym czasie szczególne zrozumienie i otaczało się wzajemną troską. Problem w tym, że emocje mężczyzny często różnią się od emocji kobiety. Trudno wtedy o wzajemne zrozumienie.

Dążenie do upragnionego celu staje się dodatkowym stresem

Kiedy codzienność zamienia się w nieustanne próby zajścia w ciążę, spontaniczność i czułość spychane są na bok, a seks zostaje podporządkowany cyklowi owulacyjnemu. Tymczasem stres i napięcie, które towarzyszą staraniom o dziecko, mają wpływ na obniżenie płodności.
– Niestety wciąż mamy w Polsce niewielką świadomość tematu niepłodności - wyjaśnia dr n. med. Wojciech Kolawa, specjalista ginekolog-położnik zajmujący się leczeniem niepłodności w Centrum Medycznym Macierzyństwo. - Pary, które do mnie trafiają należą zazwyczaj do jednej z dwóch grup. Pierwsza grupa, to pary, które miały zaplanowane kariery, dom, wakacje, teraz zaplanowały dziecko i okazało się, że mimo wcześniejszych planów dzidziuś nie urodzi się np. we wrześniu, bo po kilku próbach, kobieta nadal nie zaszła w ciążę. Takie pary, jeśli nie ma poważnych wskazań do leczenia, są zazwyczaj przeze mnie uspokajane i proszę je o cierpliwość.
Z medycznego punktu widzenia mówimy bowiem o niepłodności jeśli para stara się o dziecko co najmniej od 12 miesięcy, regularnie w tym czasie współżyjąc (3-4 razy w tygodniu).
– Drugą, liczną grupę pacjentów stanowią pary, które niestety trafiają do kliniki dość późno, często dopiero po kilku latach bezskutecznych starań o ciążę. Pary te są zazwyczaj bardzo zmęczone wyczekiwaniem i kolejnymi rozczarowaniami –  wyjaśnia dr Wojciech Kolawa,ginekolog-położnik.
 
Redakcja poleca: Wyprawka do szpitala – dla mamy i dziecka [WIDEO]
Nie warto zwlekać do ostatniej chwili ze spakowaniem rzeczy do szpitala dla ciebie i dla dziecka. Zrób to na około miesiąc przed planowanym terminem porodu. Zobacz w naszym filmie, co powinno się w znaleźć w torbie do szpitala.

Niepłodność dotyka w takim samym stopniu obojga partnerów

Obecne statystyki pokazują, że niepłodność w równym stopniu dotyczy partnerki i partnera. 40% diagnoz dotyczy kobiet, 40% wskazuje na męski czynnik niepłodności, natomiast pozostałe 20% to tzw. niepłodność idiopatyczna, czyli taka, w której nie udaje się wskazać przyczyny, a badania nie wykazują żadnych nieprawidłowości. Tymczasem gdy pojawia się problem z zajściem w ciążę, zazwyczaj to kobieta jako pierwsza poddaje się diagnozie. Być może dzieje się tak, ponieważ kobiety kontrolnie odwiedzają ginekologa i wykonują rutynowe badania. Kiedy starania o dziecko przedłużają się, dla wielu z nich naturalną reakcją jest więc zwrócenie się do swojego ginekologa po poradę – na tym etapie mogą zostać wykonane badania hormonalne lub USG dopochwowe.
Czytaj też: Niepłodność to problem obojga partnerów

Kobieta pierwsza bierze podejrzenia o niepłodność na klatę

Do kliniki leczenia niepłodności z reguły trafiają pary, tylko czasami na pierwszą wizytę kobieta przychodzi sama.
- Mężczyzna pojawia się sam w klinice w zasadzie tylko wtedy, gdy ma mocne podejrzenia, że problem niepłodności może leżeć po jego stronie, np. na skutek urazu jąder lub operacji urologicznych – wyjaśnia dr n. med. Wojciech Kolawa, specjalista ginekolog-położnik z Centrum Medycznego Macierzyństwo.
Zdaniem dr Kolawy różnice w podejściu do badania może tłumaczyć też fakt, że zdrowy mężczyzna, który nie ma problemów z erekcją i wytryskiem zazwyczaj nawet nie podejrzewa tego, co niewidoczne gołym okiem, czyli problemów z jakością nasienia.
- Natomiast u kobiety nieregularne miesiączki albo trądzik, który powrócił kilka lat po okresie dojrzewania, zazwyczaj wzbudzają czujność – zauważa ginekolog-położnik. - Dodatkowym motywatorem do działania jest instynkt macierzyński – wiele kobiet ocenia macierzyństwo jako element własnej realizacji – ja jako kobieta i ja jako matka. 

Polecamy: Jak przekonać mężczyznę do badania nasienia?


Fotel ginekologiczny czy kozetka psychoterapeuty?

Umysł i ciało ściśle ze sobą współpracują. Nic więc dziwnego, że stres jest jedną z przyczyn niepłodności. Żyjemy w pędzie, stresuje nas praca i dojazd do niej zakorkowanymi ulicami, stresują choroby i problemy rodzinne. Samo staranie się o dziecko jest również stresujące – szczególnie, gdy się przedłuża. Zdarza się, że u par, które długo starają się o dziecko, u jednego lub obojga partnerów pojawia się nawet depresja. Po pomoc psychologiczną osoby borykające się z problemem niepłodności sięgają jednak dość rzadko.
– Jako lekarz nie mogę narzucać obowiązku wizyty u psychologa, zawsze jednak staram się zasugerować, że pomoc psychologiczna w trakcie leczenia jest wskazana – wyjaśnia ginekolog. -  Oczywiście, jeśli trafia do mnie para, u której widoczny jest rozdźwięk między potrzebami kobiety, a mężczyzny i tylko jedno z partnerów pragnie dziecka, a drugie po prostu godzi się na leczenie, albo też para, u której dziecko ma być elementem ratowania związku - terapia psychologiczna staje się wręcz niezbędnym elementem leczenia.
Leczenie niepłodności to często żmudny proces – u niektórych par nawet wieloletni. Po długim czasie bezowocnych starań osoby leczące niepłodność narażone są na obniżenie poczucia własnej wartości, a dotychczasowa hierarchia wartości może ulec zaburzeniu. Pary, które są na ten proces przygotowane psychicznie mogą poprzez wspólną drogę do macierzyństwa scementować związek. Niestety brak opieki psychologicznej, zmęczenie leczeniem, dostosowanie współżycia do cyklu owulacyjnego u niektórych par prowadzi do wzajemnych oskarżeń i bolesnych przeżyć. 
Zobacz także: Czy stres wpływa na niepłodność?
 

Lęk przed decyzją ostateczną a siła emocji

Najbardziej bolesnym etapem leczenia niepłodności jest moment, w którym pary dokonują decyzji: co dalej. Na tym etapie muszą rozstrzygnąć czy mają siłę, zdrowie (a czasami pieniądze) na dalszą walkę oraz czy dalsze uporczywe starania mają sens.
 – Chciałbym, żeby wszystkie pary, które trafiają do mnie z problemem niepłodności, doczekały się upragnionego dziecka – tłumaczy dr Kolawa.  Niestety z medycznego punktu widzenia nie zawsze jest to możliwe. Moim zadaniem jest obiektywna ocena sytuacji, ale ostateczna decyzja leży po stronie pacjentów. To często dramatyczne wybory.
 

Złe emocje i stres w dążeniu do upragnionej ciąży

Podobnie, jak decyzję o staraniu o dziecko para musi podjąć razem, tak i moment zaprzestania starań jest decyzją obojga partnerów. Na tym etapie czasami kobieca emocjonalność musi zmierzyć się z męską, racjonalną oceną sytuacji. Decyzja dla obojga partnerów jest jednak tak samo trudna.
- Paradoksalnie jednak pewien niewielki procent par, które zaprzestają starań, właśnie po rezygnacji z leczenia może doczekać się upragnionej ciąży – mówi dr Wojciech Kolawa. -  Również tutaj najprawdopodobniej największy wpływ mają emocje. Para, która przez długi czas podporządkowywała życie leczeniu niepłodności, nagle przestaje być zależna od metryk i badań, przestaje oceniać szanse, stresować się wynikami… i naturalnie zachodzi w ciążę. Dlatego jedną z zasad leczenia niepłodności jest zrozumienie, że leczenie to tylko element starań o dziecko, nie może więc ono całkowicie zdominować życia.    
 
 Czytaj też: Trudne rozmowy o męskiej niepłodności
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy