fot. Marek Jaśkiewicz

Tylko z tatą – wywiad z Jackiem Olszewskim

Polski ojciec? Według stereotypu to oferma, który i wodę przypali, i pieluszkę dziecku założy na lewą stronę – słowem, ktoś zupełnie inny niż Jacek Olszewski, samotny ojciec dziesięcioletniej Lilki.
Sylwia Niemczyk
fot. Marek Jaśkiewicz

Kiedy  żona Jacka, słynna siatkarka Agata Mróz walczyła z rakiem, obojgu im kibicowała cała Polska. Niestety, przeszczep szpiku kostnego się nie udał. Agata zmarła, osierocając dwumiesięczną córeczkę. Dzisiaj mała Lilka jest już duża, a Jacek, jej tata, zapewnia, że opieka nad dzieckiem nie przedstawia dla niego żadnych trudności.

Z noworodkiem w pojedynkę

Według Jacka, każdy facet umiałby poradzić sobie z pielęgnacją noworodka. Gdyby musiał. Wspomina, że kiedy po cesarskim cięciu Agata została przewieziona do innego szpitala, na oddział onkologii, on przyjeżdżał na porodówkę, aby kąpać i przewijać swoje urodzone dwa miesiące przed terminem dziecko. – Widzisz moje wielkie ręce? – Jacek pokazuje swoje dłonie. – Na samym początku bałem się, że zmiażdżę Lilę, była taka kruchutka.

Na szczęście już po pierwszych dniach Jacek nabrał większej pewności i wprawy w przewijaniu. Szybko też wdrożył się w nowy rytm dnia (i nocy!). Kiedy Lilka po trzech tygodniach pobytu na oddziale noworodkowym nabrała sił i została wypisana ze szpitala, jej tata wziął urlop z pracy i zajął się opieką nad córeczką.
Redakcja poleca: Joga w ciąży – asany dozwolone i zakazane [WIDEO]
Joga w ciąży to dobry pomysł pod warunkiem, że zajęcia prowadzi doświadczony instruktor, który potrafi dopasować praktykę jogi do potrzeb i możliwości ciężarnych. Dzięki jodze w ciąży można łagodzić ciążowe dolegliwości, zapobiegać im oraz z większą łatwością przetrwać poród. Jednak czy jogę w ciąży można praktykować już w pierwszym trymestrze? Sprawdź, jakie asany są dozwolone, a jakie zakazane oraz dowiedz się więcej o jodze w ciąży.

Jakie ząbkowanie?

Od tamtego czasu są nierozłączni. Nawet tuż po pogrzebie Agaty Jacek nie chciał pomocy w pielęgnacji Lilki. Wykorzystał urlop macierzyński, potem poszedł na urlop wychowawczy. – Nie zastanawiałem się, czy mi ciężko, czy nie. Jakoś trzeba było poskładać to wszystko. Wychodzić na spacery, prasować, prać. Jedyne, co mi dopiekło, to nocne karmienia. Mała wypijała mleko, a ja długo nie mogłem zasnąć. Kiedy w końcu mi się udawało zamknąć oczy, ona znów budziła się i chciała jeść.

Jacek wspomina trudne chwile, ale od razu dodaje, że z czasem wszystko stawało się łatwiejsze. – Lilka już po pół roku zaczęła przesypiać noce. Ząbkowała chyba bezboleśnie, bo nie pamiętam płaczu. Rozszerzanie diety też jakoś poszło. Powiesiłem na lodówce rozpiskę od lekarza i według niej gotowałem: najpierw samą marchewkę, potem marchewkę z ziemniakiem.

Wychowuję po swojemu

– Nie mam ambicji być perfekcyjnym ojcem. Ale staram się, jak mogę – Jacek od wspomnień szybko przechodzi do opowieści o tym, co tu i teraz. Śmieje się, że Lilka przechodzi okres bycia księżniczką. Każdego ranka urządza rewię mody: „Tato, chcę spódniczkę!”. No, a tata? Jak to facet, nie zawsze rozumie te potrzeby.

Ubieranie to na szczęście jedyna płaszczyzna, na której dochodzi do konfliktów, bo już np. usypianie córki Jacek ma dopracowane do perfekcji. – Lilka zawsze chce mieć tatę przy usypianiu, więc nawet gdy są u nas jacyś znajomi, to kiedy mała zaczyna ziewać, mówię: „Idę położyć dziecko”. Wracam po kilku minutach, bo Lila przy mnie zasypia błyskawicznie – mówi.

Karmienie też nie jest problemem. – Nie zmuszam jej. Jak będzie głodna, to sama zje. Przykro mi tylko, kiedy Lilka jest chora i np. przez dwa dni prawie nic nie je. Wtedy robię jakieś naleśniki czy omlet, aby choć trochę skubnęła. Nie lubię gotować, no, ale gotuję. Przez wszystkie lata swojego życia Lilka zjadła może jeden obiadek ze słoiczka – mówi dumny ojciec.

Pomaganie cieszy

Jak on na wszystko bierze czas? To pytanie powtarzają wszyscy znajomi Jacka. Opiekuje się córeczką, pracuje na pełny etat, a jakby tego było mało, od śmierci żony cały czas jest w rozjazdach (w podróżach zawsze towarzyszy mu mała Lilka). Brał udział w akcjach propagujących rejestrowanie się w banku szpiku kości, pracował nad ustawą o urlopie tacierzyńskim, zbierał pieniądze na sprzęt potrzebny na oddziale onkologicznym we wrocławskiej klinice, w której kiedyś operowana była Agata.

Niezmiennie od lat jego oczkiem w głowie jest ośrodek dla dzieci niepełnosprawnych intelektualnie w Tarnowie. – Wydaje mi się, że własna tragedia nauczyła mnie wrażliwości na krzywdę innych, zwłaszcza dzieci – tłumaczy Jacek. – Przynajmniej raz w roku jeżdżę do tarnowskiego ośrodka, w którym zakonnice opiekują się dziećmi upośledzonymi. Co roku organizuję też zbiórkę prezentów i albo sam je zawożę na mikołajki, albo wysyłam kurierem. Radość tych maluchów bardzo mnie ładuje – mówi na koniec.


Pomóż z Jackiem Olszewskim

Możesz przekazać jeden procent swojego podatku na rzecz osób niepełnosprawnych z ośrodka św. Kingi prowadzonego przez Siostry Nazaretanki.
- W deklaracji podatkowej podaj nr KRS: 0000211791
- W rubryce „Cel szczegółowy” wpisz: ŚDS IM. ŚW. Kingi w Tarnowie.
- Możesz też wpłacić dowolną kwotę na konto BSK o/Tarnów 42 1050 1562 1000 0012 0006 0224


Polub nas na "Mamo, to ja"
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy