GRY
 
 

5 chorób, które roznoszą ciężarne

Poznaj 5 chorób społecznych, na które zapadają ludzie na widok kobiety ciężarnej, by tylko nie ustąpić jej siedzącego miejsca w tramwaju lub nie przepuścić w kolejce.

fot. Screen plakatu kampanii społecznej
Mówi się, że ciąża to nie choroba. Udowodnię tezę, że jest inaczej. Ciąża to choroba. Ale nie ciężarnej a społeczeństwa. Dlaczego? Otóż która z was nie dostrzegła podobnych objawów u ludzi stojących w kolejce w sklepie, na poczcie, czy podczas jazdy metrem, czy tramwajem. Ja na co dzień obserwuję 5 najdotkliwszych chorób społecznych na które zapadają ci, którzy tylko dostrzegą ciężarną. Oto one:
 

1. Krótkowzroczność

Siedzący pasażerowie środków masowego transportu na widok stojącej obok ciężarnej nagle zapadają na krótkowzroczność. Wsadzają nos w książkę (czy e-booka) i świata poza nią nie widzą. Choroba ta dotyka również posiadaczy smartfonów, niezależnie od wieku.
 

Redakcja poleca: 10 najczęściej popełnianych błędów wychowawczych
Starasz się być świetnym rodzicem, a twój maluch nadal jest niegrzeczny? Czasem warto spojrzeć na siebie, by odkryć, gdzie leży problem...

2. Skręt szyi

Znaczna część osób w pociągach, autobusach, tramwajach, lub w sklepowej kolejce kiedy dostrzeże brzuch kobiety świadczący o jej błogosławionym stanie po prostu odwraca głowę. Następnie starają się do końca celu swojej podróży, albo zapłaty przy kasie nawet na chwilę, nie odwrócić głowy, by przypadkiem nie spojrzeć. Czasem trwa to na tyle długo, że aż dziw bierze, że wytrzymują taką boleść przez tak długi czas. Aż mi żal nieboraków, bo myślę sobie, że ten nienaturalny skręt szyi boli ich znacznie bardziej niż moje nogi i kręgosłup. Ale cóż mogę dla nich zrobić. Przepuściłabym, ale przecież stoję w kolejce za nimi....
 

3. Senność

Trzecią najczęściej spotykaną chorobą społeczną na którą zapada ludzkość pod wpływem kobiet w ciąży to senność. Jedno spojrzenie na ciężarną wystarczy, by nagle zapaść w głęboki sen. Ten przypadek, najczęściej można zaobserwować w pociągach, autobusach i metrze. Choć wcześniej współpasażerowie prowadzili dość ożywioną rozmowę telefoniczną bliskość kobiety w ciąży działa na nich niczym środek nasenny.

Zobacz także: Dlaczego kobieta w ciąży zasługuje, by siedzieć w autobusie
 

4. Głęboka apatia

Mi nikt nie ustępował jak byłam w ciąży, dlaczego ja mam ustępować!” - usłyszałam raz od kobiety, która stała przede mną w kolejce do mięsnego. Dodam tylko, że nie sapałam jej do ucha, ani nie przestępowałam z nogi na nogę próbując wymusić pierwszeństwo w kolejce. Kobieta odwróciła się spojrzała na mój brzuch i po po prostu wycedziła powyższy tekst.

Podobny z tekstów usłyszałam w kolejce w markecie. Oprócz zakupów; w wózku siedział mój dwuletni synek. Kobieta z nastoletnią córką stojącą w kolejce przed nami odwróciła się i strzelając we mnie laserem z oczu rodem z gwiezdnych wojen powiedziała do swojej córki: „Patrz jak chce wymusić, żeby ją przepuścić. Nie dość, że w ciąży, to jeszcze dziecko wzięła”.
 

5. Za dobre wychowanie

Miałam również dwie sytuacje w których za złe samopoczucie i dyskomfort moich współpasażerów było winne zbyt dobre wychowanie. Stoję w bardzo (sardynki w puszce miały więcej luzu - przysięgam) zatłoczonym pociągu. Nie mam żalu, że nikt nie ustępuję, bo tłok taki, że po pierwsze brzucha nie widać a po drugie siła naporu zmniejszyła jego stan o co najmniej dwa miesiące. Po kilku stacjach robi mi się słabo i postanawiam wysiąść. Ale mroczki przed oczami i zawroty głowy są szybsze ode mnie. Kobieta stojąca obok krzyknęła, że mdleję. Wtedy jeden z mężczyzn ustępując mi miejsca mówi wzdychając ciężko jednocześnie: „ o jezu, jak już źle się czuje ta w ciąży, to niech usiądzie”.
Podobnie rzecz się miała w przypadku dwójki nastolatków (dziewczyna i chłopak w wieku licealnym). Kiedy zobaczyli mnie stojącą w zatłoczonej SKM zaczęli dywagować pod nosem do siebie:
- „ W ciąży jest, czy się obżarła” - szepnął chłopak.
- „Chyba w ciąży” - odpowiedziała dziewczyna.
- „O fuck to trzeba ustąpić” - odrzekł z rezygnacją w głosie chłopak.
- „Nooo. Kto wstaje, ty czy ja?” - powiedziała również bez entuzjazmu dziewczyna.
 Wtedy była moja stacja, więc zanim któreś z nich wstało, ja wysiadłam.

Legenda:
Powyższe „badania chorób społecznych” zostały zdiagnozowane przez jedną kobietę będącą w trzeciej ciąży. Jednak, co bardzo bardzo ważne chciałam powiedzieć, że statystycznie przedstawione przeze mnie choroby społeczne dotknęły około 40 proc. społeczeństwa znajdującego się akurat wokół mnie. Pozostałe 60 proc. jednak ustępuje miejsca, uśmiecha się i pyta o samopoczucie, za co serdecznie w imieniu wszystkich ciężarnych dziękuję!

 

A wy jakie macie spostrzeżenia drogie mamy?

Jakie macie doświadczenia z przepuszczaniem w kolejce, czy ustępowaniem miejsca w metrze, tramwajach i autobusach? Zaobserwowaliście w swoim otoczeniu podobne, lub całkiem nowe choroby społeczne. Piszcie, dzielcie się swoimi opiniami.

Interesuje nas, jak to wygląda u każdej z mam.

Polecamy: Zaszłaś, więc stój! Felieton matki po codziennych dojazdach autobusem do pracy

Doładuj
Przeładuj