GRY

"To były najgorsze tygodnie życia" - mówi mama o pobycie 6-miesięcznej córeczki w szpitalu

Koczują jak w taborze cygańskim, a brakuje wszystkiego - czajnika, krzesła, miejsca na materac, prysznica i rozmowy, która uciszy lęk o zdrowie dziecka. Zobacz, co mówią rodzice o tym, jak wygląda życie z chorym dzieckiem w szpitalu.

kiepskie warunki w szpitalach
fot. Facebook/weekend Gazeta.pl
To fragmenty reportażu, jaki ukazał się w Weekend Gazeta.pl. Niestety te przygnębiające obrazy nie pochodzą z upadających, prowincjonalnych szpitali, ale z najlepszych placówek w Polsce - Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie i Szpitala Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Placówek z wybitnymi lekarzami, bardzo dobrym sprzętem i zaangażowanym personelem. Dokonujących niejednokrotnie medycznych cudów w leczeniu dzieci. Niestety pracujących w bardzo kiepskich warunkach.

"Rodzicu, dorzuć 5 zł, kupimy czajnik"

Oddziały dziecięce trochę przypominają tabory cygańskie. Rodzice przynoszą krzesła, koce, śpiwory, karimaty. W kuchniach stoją puszki z kartką od personelu: Drogi rodzicu, dorzuć pięć złotych, kupimy czajnik. Ktoś zostawi toster, ktoś inny mikrofalówkę.

- To były najgorsze tygodnie życia - opowiada Marta, mama półrocznej Zuzi. Córeczka w poważnym stanie trafiła do Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie. Przeszła operację. W tym czasie jej mama nie miała się gdzie podziać, przycupnęła w świetlicy dla dzieci, która jest też poczekalnię oraz bagażownię dla matek, które mieszkają w szpitalu. W rogu kilka zabawek, pod stołami, po szafkach poupychane walizki i torby. Co chwilę ktoś wchodzi, wyciąga ubrania, trzaska szafkami. Ruch jak na dworcu.

"Dla nas, w takim stresie, mógłby być chyba osobny pokój?" - zastanawia się Marta. Po operacji dziecka spała na materacu, przy łóżeczku Zuzi, obok innej mamy. Parę nocy spała z małą w jej łóżeczku. Nie było ciepłej wody w pokojowej umywalce. Nalewała wrzątek i czekała aż wystygnie, aby umyć małą. "To są straszne chwile dla rodzica. A spanie na materacu nie pomaga. Czy ja wymagam za dużo?" - zastanawia się Marta.
Redakcja poleca: Gdy rodzi się chore dziecko...
Czasem ciąża przebiega bez niepokojących objawów, a mimo to na świat przychodzi chore dziecko. Jak dowiadują się o tym rodzice? Czy mogą liczyć na wsparcie?

Czysty PRL

W szpitalnych pokoikach ledwo mieszczą się dwa łóżka dziecięce. Szerokość pomieszczenia - cztery metry. Rodzice siedzą plecami do siebie, każdy przy swoim dziecku. - Jak się materace rozłoży, to nie ma już jak przejść. Koszmar - mówi Marzena, mama 8-miesięcznego Zbyszka. Jej partner Darek jest przy niej, chociaż teoretycznie nie powinno go tu być, bo w salce może przebywać tylko jeden rodzic. Reszta ma czekać w świetlicy. - Samemu to jest ciężko - zwierza się Marzena. - Nie ma jak zjeść, bo nigdzie nie pójdziesz, dziecka nie zostawisz. Zresztą w tej części szpitala nie ma bufetu, nawet automatu do kawy. - Lekarze super, pielęgniarki świetne, ale budynek - czysty PRL. Jak tu jest gorąco? Szklarnia! Jak było 30 stopni, to nie dało się wytrzymać. Zero wentylacji - opowiada Darek.

Sylwia, mama Julki stresuje się, kiedy idzie się kąpać. Łazienka i prysznic, jeden na cały oddział, nie mają klucza. - W nowym szpitalu w Kielcach miałyśmy z Julką własny pokój z łazienką - opowiada. Kiedy malutka była operowana też czekała na nią w świetlicy.

Zawsze najpierw inwestuje się w sprzęt medyczny

Szpitale są remontowane i w wielu miejscach widać poprawę. Na niektórych oddziałach jest łazienka dla rodziców, leżanki dla matek. Jak tłumaczy rzecznik Instytutu Dorota Kleszczewska, dyrekcja pracuje nad tym, aby warunki lokalowe były lepsze. Na ten cel płyną pieniądze z Unii, ministerstw, fundacji i stowarzyszeń. - W zeszłym roku została zakończona ogromna inwestycja remontowo-budowlana, która objęła cały budynek poradni i dwa piętra budynku szpitala. Planowany jest kolejny etap, który w pewnym zakresie obejmie również remont Kliniki Chirurgii - dodaje rzecznik. - Pacjentów mamy coraz więcej - jest to związane m.in. z renomą naszej placówki - podkreśla. Na przykład z wadami serca rocznie w Polsce rodzi się 3,5 tysiąca dzieci. Maluchy często od razu po urodzeniu trafiają do nich.

Kajzerka za 80 groszy

Większość szpitali nie ma hoteli dla rodziców, trzeba szukać kwater w okolicy. W szpitalu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi można wynająć łóżko w Hotelu Matek. 29 zł za dzień. Wiele osób wynajmuje pokój w hotelu Eskulap po drugiej stronie ulicy. 70 zł za noc, ale masz własną łazienkę - luksus, którego nie ma w szpitalnym hotelu. No i to dużo taniej niż w kwaterach w okolicy. Podobno właściciele mieszkań wyczuli biznes i podnoszą ceny wynajmu. A trzeba jeszcze kupić jedzenie, napoje. Wychodzi drogo. Zwykła kajzerka w sklepach wokół Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie kosztuje 80 groszy. Rodzice chcą być przy dzieciach, a nie szukać po okolicy gdzie jest taniej, a sklepikarze to wiedzą.

Problem trudnej sytuacji rodziców towarzyszących dzieciom w szpitalu był kilkakrotnie poruszany przez Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara w wystąpieniach do ministra zdrowia. Jest sukces - projekt nowelizacji ustawy o prawach pacjenta, zakładający, że rodzice nie będą obciążani żadnymi opłatami za pobyt w szpitalu, poszedł już do dalszych konsultacji.

3 psychologów na 900 łóżek

Rodzice potrzebują wsparcia psychologicznego. - Siedzimy trzy tygodnie. W tym czasie trójka dzieci zmarła. Tu są naprawdę takie przypadki... Patrzyłam na jedną matkę, jak idzie na OIOM zobaczyć się z dzieckiem. A wie, że mały odchodzi. Myślałam: Boże, że tu jakiś psycholog nie przyjdzie. Oczywiście każda do niej zagadywała, nie zostawiłyśmy jej same - opowiada Alicja, która towarzyszy wnuczce w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi.

Marta, która czeka na dwie poważne operacje synka, uważa, że łatwiej się rozmawia z osobą, która jest w podobnej sytuacji. Nikt tego nie zrozumie, kto ma zdrowe dziecko. Ale najbardziej potrzeba psychologa. W wielu szpitalach nie ma psychologów dla rodziców. A nawet jak są, to z doskoku, albo jest ich zbyt mało.

Rzecznik szpitala Matki Polki Adam Czerwiński komentując warunki pobytu w szpitalu, tłumaczy, że są ważniejsze sprawy niż komfort rodzica. - Bardzo byśmy chcieli. Ale nie ma za co - mówi. Idą duże remonty, nowe sprzęty, unijne pieniądze, helikopterowe lądowisko. Komfort pacjenta jest najważniejszy. Komfort rodzica musi poczekać. Co do psychologów - to w szpitalu są do dyspozycji rodziców. Trzech na ponad 900 łóżek.

Opiszcie, w jakich warunkach przebywałyście, kiedy Wasze dzieci musiały być w szpitalu.

Źródło: Weekend Gazeta.pl

Zobacz też:
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

O tym się mówi

Rozwiąż quiz!