GRY

Skąd się biorą problemy z mową u dziecka? Czy to wina rodziców?

Zdrabnianie i zniekształcanie słów - co jeszcze jest na liście słownych grzechów rodziców i dziadków? Czy późna mowa zapobiega wadom mowy u dziecka? Na te pytania odpowiada logopedka Iwona Sołtys.

Skąd się biorą wady wymowy u dziecka

„Am, am” (zamiast słowa „jedzenie”), „brum, brum” (zamiast „samochód”), „ziabcia” (zamiast „żabka”). Dorośli bardzo chętnie seplenią, zdrabniają i zniekształcają słowa, gdy zwracają się do dzieci. Lista słownych grzechów rodziców i dziadków jest długa. Ale czy to są rzeczywiście grzechy? Pytamy o to logopedę, Iwonę Sołtys z Uniwersytetu Warszawskiego. Z naszego wywiadu dowiesz się:

Czy zniekształcanie języka przez dorosłych wpływa na problemy z mową u dziecka?

– Oczywiście. Problem istnieje od lat. Logopedzi nazywają ten typ zdrabniania „językiem nianiek”. Słuchając najbliższego otoczenia, maluch uczy się języka, przyzwyczaja się do pewnych form. Do dziecka powinniśmy zwracać się polszczyzną ogólną. Gdy zmiękczamy i zamieniamy głoski, uczymy je języka zniekształconego i utrwalamy niepoprawne formy. Może zdarzyć się, że maluch będzie odporny na tego typu spieszczenia, że nie przejmie nawyków opiekuna. Jednak duża część dzieci zaczyna je powielać w dobrej wierze, bo przecież babcia/ciocia tak mówi...

A co z wyrazami dźwiękonaśladowczymi, taki jak „brum”, „hau”?

– Trzeba pamiętać, by ucząc dziecko odgłosów, zawsze podawać nazwę rzeczownika, o który nam chodzi. Nie ma nic złego w powiedzeniu „piesek robi hau hau”. Błędem natomiast będzie bezustanne mówienie na wszystkie napotkane psy „hau”. 

Co rozumiemy pod pojęciem „wady wymowy"? Jak je rozpoznać u dziecka?

Wady wymowy dotyczą wadliwej artykulacji pewnych głosek. Najczęściej u dzieci w wieku przedszkolnym mówimy o seplenieniu, czyli zniekształconej wymowie głosek szeregu szumiącego, syczącego i ciszącego, ale deformacjom może ulec każda głoska. Właściwym rozpoznaniem i opisem wad wymowy zajmuje się logopeda.

Czy to prawda, że im później dziecko zacznie mówić, tym mniejsza szansa na wady wymowy?

To typowy mit o nielogicznym podłożu. Wszelkie statystyki i doświadczenia logopedów pokazują przykłady odwrotne. Dziecko nie mówi z jakiegoś konkretnego powodu. Może to być brak stymulacji czy nieśmiałość. Jeśli nie podejmiemy żadnej próby zbadania przyczyn tego zjawiska, ten problem będzie narastać. Na opóźniony rozwój mowy mogą rzutować również: zbyt krótkie wędzidełko podjęzykowe, wygórowane napięcie mięśniowe, problemy ze słuchem

Zatem nie możemy czekać zbyt długo na pierwsze słowa...

– Jeśli za namową cioci, wujka, babci lub pediatry bezczynnie czekamy, aż dziecko zacznie mówić, nie dajemy sobie szansy na poznanie przyczyny tego stanu i dobranie odpowiedniej terapii. Wysnuwanie wniosków ogólnych na podstawie pojedynczych historii jest wręcz szkodliwe. Możemy jako rodzice przeoczyć zbyt wiele. Czekając na pierwsze słowa do 2.-3. roku życia, zaniedbujemy dziecko pod względem rozwoju mowy. Przy okazji chciałabym wspomnieć krótko o oddolnej akcji logopedów „Dwa słowa na 2 lata to o 270 słów za mało” (www.272slowa.pl). Logopedzi zrzeszeni w facebookowej grupie "Logopedia - terapia zaburzeń mowy" zorganizowali bezpłatne ogólnopolskie dni diagnoz  logopedycznych. To wydarzenie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem i pokazało jak wiele jest jeszcze do zrobienia, jak wiele do nauczenia i uświadomienia. Pamiętajmy, że dziecko mówiąc, wyraża siebie. Gdy nie ma tej możliwości narasta w nim frustracja i lęk.

Kiedy trzeba pójść z dzieckiem do logopedy? 

Polskie dzieci trafiają do logopedy bardzo późno, na etapie przedszkola, czasem szkoły. Wtedy dopiero zauważa się, że dziecko niewyraźnie mówi, ślini się, oddycha przez nos. Terapia trwa długo, bywa trudna. Tymczasem na pewne nieprawidłowości mamy wpływ od momentu urodzenia się dziecka. Profilaktyka daje szansę na zminimalizowanie problemów logopedycznych dziecka. Nauka ssania, połykania, potem żucia i gryzienia, a wreszcie zmiana typu połykania z niemowlęcego na dojrzały - to wszystko ma wpływ na rozwój mowy. 

Co powinno zaniepokoić rodzica niemowlaka?

– Na tym etapie powinny zaniepokoić trudności w karmieniu. U noworodka będzie to nieefektywne ssanie, niedomykanie ust, nadwrażliwość w sferze oralnej. Dziecko półroczne zaczynamy karmić łyżeczką, stopniowo zmieniając konsystencję posiłków. Powinniśmy zadbać, by maluch nauczył się gryźć. Niepokój powinien się pojawić, gdy dziecko ma miesiąc-dwa i nie wydaje żadnych dźwięków lub gdy wydawało dźwięki, a potem nastąpił regres. Warto mówić o swoich wątpliwościach w gabinecie pediatrycznym, dzielić się spostrzeżeniami z lekarzem. To nie jest normalne, gdy półtoraroczne dziecko nie mówi żadnego słowa. Owszem, istnieją pewne przesunięcia, każde dziecko to indywidualny przypadek, jednak zbyt długa bezczynność działa destrukcyjnie. O rozwój ruchowy naszych dzieci dbają ortopedzi i fizjoterapeuci. Nie odsuwajmy rozwoju mowy na boczny tor. 
 
Z niemowlęciem też musisz iść do logopedy, jeśli:
– nieefektywnie ssie,
– nie domyka ust
– ma nadwrażliwą buzię
– ma 2-3 miesiące i nie wydaje żadnych dźwięków
– wydawało dźwięki i nagle przestało
Jeśli zauważysz jeden z tych objawów, koniecznie powiedz o tym pediatrze podczas najbliższej wizyty.
Redakcja poleca: Jak wspierać rozwój mowy przedszkolaka? - film
Logopeda radzi, jak wspomagać rozwój mowy kilkulatka.
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

Zapoznanie z nocnikiem

O czym marzą maluchy?