GRY
 
 

Blog Jureczka: walka ze smokiem

Św. Jerzy walczył ze smokiem, a ja, czteromiesięczny Jurek, na razie walczę ze smoczkiem. I też wygram!

fot. Edipresse

Środa

Wczoraj zrobiłem różowe siku. Podobało mi się to nawet, ale mama się zdenerwowała. Ona ciężko znosi tego typu niespodzianki. Zadzwoniła do pani doktor i teraz czeka mnie oddanie moczu do badania.
Redakcja poleca: Jaką rolę w twoim dzieciństwie odegrała babcia? [SONDA ULICZNA]
O to, jaką rolę w naszym dzieciństwie odegrała babcia zapytaliśmy przechodniów. W niedzielę obchodzimy Dzień Babci i z tej okazji życzymy wszystkim babciom dużo zdrowia i uśmiechu!

Czwartek

Rano zbudziłem mamę, żeby coś zjeść. Myślałem, że będzie zaspana jak zawsze, tymczasem wygląda na to, że ona tylko na to czekała. Zerwała się z łóżka, by przykleić do mojego siusiaczka jakąś torebkę. Nasiusiałem do niej od razu, licząc, że jeszcze pośpimy. Ale nie.
Pojechaliśmy do przychodni na pobieranie krwi. BRR! Na szczęście z palca.
Krzyczałem, jak umiem najgłośniej, czym wszystkim zaimponowałem, zwłaszcza pewnej dziewczynce.
No cóż, płuca (i możliwości wokalne) mam po tatusiu - sierżancie.

Piątek

Wyniki badania moczu są dobre. Ale teraz dla odmiany swędzą mnie dziąsła.
Najbardziej pomaga gryzienie rączki, ale rodzice zaraz mi ją wyjmują i wtykają smoczek. Kiedy nie patrzą, wracam do rączki. Trzeba działać szybko, więc robię to coraz sprawniej: jednym ruchem podważam smoczek i wkładam rączkę. Niestety, oni zaraz to zauważają i zabawa zaczyna się od nowa.
Trochę nie rozumiem, co im tak zależy, w końcu to chyba moja buzia i wszystko im jedno, co w niej trzymam? Ale podobno od smoczka łatwiej im będzie mnie w przyszłości oduczyć - bo po prostu mi go zabiorą. A rączkę trudniej zabrać, bo zawsze będę miał ją pod ręką. Nie poddaję się.

Środa

Tata podnosi mnie wysoko i mówi "ziuuu". Albo "panie pilocie, dziura w samolocie". Dziurę samolot ma chyba w buzi, bo zawsze się wtedy spektakularnie ślinię i opluwam tatę. Ale on nic sobie z tego nie robi. Mama nie daje już rady tak mnie podnosić. Nic dziwnego – ważę już ponad 5 kg!

Sobota

Babcia, złamała się po relacji ze żłobka. Będzie się mną zajmować. Juhuu!

Polecamy: Blog Jureczka - wielkie sprzątanie
Doładuj
Przeładuj