podpalenie wózka dziecięcego
fot. Adobe Stock

Warszawa: podpalono wózek dziecięcy na klatce schodowej. „Tu się wszystko paliło, do sufitu"

Rodzice dziecka, jak i mieszkańcy bloku są w ogromnym szoku – kłęby czarnego dymu sięgały aż po sufit. Wózek stał pod drzwiami zaledwie kilka godzin, ale komuś musiał bardzo przeszkadzać. Niestety to nie pierwszy taki przypadek.
Agnieszka Majchrzak
podpalenie wózka dziecięcego
fot. Adobe Stock
Do tak dramatycznych wydarzeń doszło na klatce jednego z bloków na warszawskich Bielanach, przy ul. Broniewskiego 91. Trwa policyjne dochodzenie, komu do tego stopnia przeszkadzał na klatce wózek dziecka, że podpalił go i spowodował tak poważne zagrożenie życia mieszkańców.

Wózek stał pod drzwiami kilka godzin

Wózek dziecka stał na klatce raptem kilka godzin, zaraz przy drzwiach wejściowych do ich mieszkania – relacjonują jego właściciele.

Początkowo nie mieli pojęcia, że na ich klatce schodowej pojawił się ogień. Zaalarmował ich dopiero swąd spalenizny unoszący się w mieszkaniu. Sami musieli walczyć z ogniem.
Redakcja poleca: SIDS, czyli zespół nagłej śmierci łóżeczkowej u niemowląt: jak zapobiegać?
SIDS to zespół nagłej śmierci łóżeczkowej, który dotyka niemowląt. Dzieci są pozornie zdrowe, ale pewnego dnia nie budzą się już ze snu. Jednak rodzice nie są bez szans! Można zmniejszyć ryzyko SIDS i skutecznie zapobiegać nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Sprawdź, co to za choroba, i które dzieci są szczególnie zagrożone SIDS.

„My tu nie mamy wrogów"

„Mąż z teściem poczuli smród w mieszkaniu, teść otworzył drzwi do mieszkania i wtedy buchnął ogień. Tu się wszystko paliło, do sufitu" – opowiada roztrzęsiona właścicielka wózka. Mężczyźni chwycili za garnki z wodą i zaczęli gasić ogień.

Na razie nie wiadomo, kto dopuścił się takiego czynu. „My tu nie mamy wrogów, mieszkamy tu dopiero 2 lata i nawet nikogo tu nie znamy" – mówi przerażona kobieta.

„To jest podłość, jak można niszczyć komuś wózki?!"

Mieszkańcy bloku są bardzo mocno poruszeni tym, co się stało. Pożar był bardzo niebezpieczny – ogień na klatce schodowej był ogromny, a w powietrzu unosiły się czarne chmury.

„Wyszłam do kuchni, rozejrzałam się po mieszkaniu i od razu czarna chmura na mnie buchnęła, jak otworzyłam drzwi - miałam czarną twarz. Strasznie tam się paliło" – mówi jedna z mieszkańców.

„To jest podłość, jak można niszczyć komuś wózki?!" – dodaje.

To już kolejny pożar

Policja prowadzi dochodzenie w celu ustalenia sprawcy podpalenia wózka dziecięcego na klatce schodowej.

Warto dodać, że to nie pierwsza taka sytuacja. Mieszkańcy bloku podkreślają, że już raz ktoś doprowadził do pożaru, w dodatku w Wigilię, ale wtedy doszło do niego w piwnicy.

Źródło: radiokolor.pl

Zobacz także:
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy