rodząca kobieta utknęła w korku samochodowym
fot. Adobe Stock

Warszawa: poród w samochodzie, utknęli w przedświątecznym korku

Dziecko urodzone w Boże Narodzenie ma wyjątkową datę narodzin. Ten maluszek tak bardzo chciał zrobić rodzicom prezent pod choinkę, że dotarcie z nim na porodówkę graniczyło z cudem.
Agnieszka Majchrzak
rodząca kobieta utknęła w korku samochodowym
fot. Adobe Stock

Dosłownie minuty dzieliły od tego, aby poród dziecka odbierał jego tata w samochodzie. Warszawa, w przedświąteczną niedzielę, jak zapewne większość miast w Polsce była absolutnie zakorkowana w związku z gorączką bożonarodzeniowych zakupów. Dojechanie do szpitala z rodzącą kobieta było właściwie misją nie do wykonania. Jeden telefon uratował sytuację.

"Już myślałem, że będę odbierał poród w samochodzie"

Tak wspomina swoją podróż tata. Teraz już jest tylko ogromna radość i duma z dziecka. Nerwy puściły, ale nie było za wesoło. Kiedy jego partnerka, pani Katarzyna zaczęła rodzić na dzień przed Wigilią, pan Grzegorz niezwłocznie wsiadł do samochodu, aby pojechać do szpitala na porodówkę.

Niestety nie mógł sobie wybrać gorszego momentu, jak i miejsca. Warszawa była dosłownie zatkana korkami w związku z przedświątecznymi zakupami, a już zwłaszcza okolice Mokotowa i ul. Marynarskiej, przez którą musiał jechać, były absolutnie nieprzejezdne. Zaledwie 4 kilometry dzieliły ich od szpitala przy ul. Wołoskiej, ale bezradnie stali w korku. Tymczasem poród bardzo przyspieszył. Partnerkę pana Grzegorza dzieliły dosłownie minuty od urodzenia dziecka. Nie było szans na dojechanie na czas na porodówkę.
Redakcja poleca: Poród z partnerem – film
Każda kobieta obawia się porodu. Czy warto przeżyć to wydarzenie razem z partnerem? Odpowiada nasz psycholog Adriana Klos.

Wezwał policję przez telefon

Zdeterminowany mężczyzna wyjął komórkę i zadzwonił do mokotowskich policjantów z prośbą o pomoc. Funkcjonariusze używając świateł i sygnałów dźwiękowych, dotarli do samochodu z rodzicami. Policjantka usiadła obok rodzącej kobiety, żeby udzielić jej pomocy w razie zagrożenia i jednocześnie nawigowała przejętego tatę. Drugi policjant natomiast, jadąc przodem, pilotował samochód. W ten sposób rodząca błyskawicznie dotarła na szpitalną porodówkę. Po 30 minutach szczęśliwa pani Katarzyna tuliła w ramionach dziecko. Urodziła zdrowego chłopczyka, Jasia.
  [content:0_26233,0_25741,2_1084,1_4031:GALGallery] Ten poród był wielkim przeżyciem dla jego rodziców, ale i dla policjantów. Następnego dnia mundurowi odwiedzili parę w szpitalu i przynieśli w prezencie dla ich synka misia oraz kwiaty dla jego dzielnej mamy.

"Pomimo trudów codziennej służby dla takich chwil warto żyć" - tak podsumowali swoją akcję st. post. Eliza Borek-Jaksim i st. asp. Wiesław Jaguś z mokotowskiej policji. Rodzice Jasia podziękowali policjantom za bezcenną pomoc, nie wykluczając, że tak wyjątkowe narodziny w ich asyście być może oznaczają, iż ich synek zostanie w przyszłości policjantem.

Czy wasze porody też były tak emocjonujące? Podzielcie się swoim doświadczeniem w komentarzach.

Zapraszamy do naszej internetowej szkoły rodzenia:
 

Źródło: natemat.pl, policja.pl

Zobacz też:
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy