dziecko w szpitalu
fot. Adobe Stock

Wirus RSV atakuje. Oblężone są nie tylko szpitale (w których zaczyna brakować miejsc), ale też przychodnie

Wirus RSV atakuje głównie w okresie jesienno-zimowym. Jego objawy z pozoru przypominają przeziębienie, jednak może on być bardzo niebezpieczny dla niemowlaków i noworodków. Lekarze apelują, aby nie wysyłać przeziębionych dzieci do żłobka czy przedszkola. Zarażenie młodszego rodzeństwa może mieć tragiczne skutki.
Joanna  Biegaj
dziecko w szpitalu
fot. Adobe Stock
Wirus RSV jest bardzo groźny dla małych dzieci, a w szczególności dla układu oddechowego wcześniaków. W tym roku zaatakował ze zdwojoną siłą. Przepełnione są oddziały szpitalne dla dzieci. Na wizyty u pediatrów brakuje miejsc. Wirus przenosi się drogą kropelkową i najszybciej rozprzestrzenia się w dużych skupiskach, np. żłobkach, przedszkolach. Niemowlęta zazwyczaj zarażają się od swojego starszego rodzeństwa. Dzieci w wieku przedszkolnym zazwyczaj chorują w sposób łagodny, jednak dla niemowlaków i noworodków wirus jest bardzo groźny. W  skrajnych przypadkach maluszek może wymagać intensywnej terapii medycznej, czyli podłączenia do respiratora. 

Wirus RSV atakuje w tym roku ze zdwojoną siłą

W tym roku zakażenia wirusem RSV są szczególnie odczuwalne wśród najmłodszych. Wynika to między innymi z faktu, że rok temu dzieci wraz z rodzicami najczęściej przebywały w izolacji z powodu pandemii koronawirusa, a więc szans na zachorowanie było mniej niż podczas normalnego funkcjonowania. Dodatkowo izolacja negatywnie wpłynęła na umiejętność organizmu radzenia sobie z infekcjami.

„W roku 2020 liczba zakażeń RSV była najniższa w historii na całym świecie. Wynikało to z ograniczeń epidemiologicznych wprowadzonych w związku z pandemią COVID-19. Obecnie na całym świecie notuje się gwałtowny przyrost zachorowań na RSV, znacznie przekraczający liczbowo obserwowane w latach typowych. Jest to tzw. efekt odbicia” – powiedziała w rozmowie z „Wyborczą” dr n. med. Maria Jolanta Stefaniak, przewodnicząca zespołu kontroli zakażeń szpitalnych w USD w Lublinie.

„W ubiegłym roku z konieczności unikaliśmy kontaktów. Dzieci nie chodziły do szkół, większość ludzi chodziła w maskach. Z tego powodu zmniejszyła się transmisja chorób zakaźnych. Pokazują to statystyki za ubiegły rok. Nawet przypadków ospy wietrznej jest mniej o ponad 50 proc. Tego nie tłumaczy ani problem z dostępnością do lekarza, ani niechęć do odwiedzania przychodni. Nie wyobrażam sobie, żeby rodzice leczyli wiatrówkę w domu. Po prostu zakażeń było mniej. Ale natura nie znosi próżni i przyszedł czas na epidemię wyrównawczą tych chorób, których przez izolację było mniej” – wyjaśnił dr Paweł Grzesiowski, immunolog i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19

Przepełnione oddziały szpitalne dla dzieci

Jak podaje  „Wyborcza”, w Szpitalu Dziecięcym Polanki w Gdańsku oddział dla najmłodszych w 90 proc. przepełniony jest dziećmi, które zaatakował wirus RSV.

Dr Ilona Derkowska, pediatra z oddziału niemowlęcego gdańskiego szpitala powiedziała, że oddziały cały czas są przepełnione. „Na miejsce dziecka, które wypisujemy do domu, natychmiast pojawiają się kolejne. Gdy u nas brakuje miejsc, przekierowujemy pacjentów do innych szpitali”.

W szpitalu w Gorzowie na oddziale dziecięcym maluchów z wirusem RSV jest mniej, jednak wbrew pozorom sytuacja wcale nie jest lepsza. „Mamy pięcioro dzieci, których organizm zaatakował wirus RSV. U części z nich jest stosowana wysoko przepływowa terapia tlenowa. W trakcie badań jest troje innych dzieci” – powiedziała w rozmowie z „Wyborczą” Agnieszka Wiśniewska, rzeczniczka szpitala w Gorzowie. Dodała także, że fakt, iż na oddziale przebywa mniej dzieci, nie oznacza, że sytuacja jest pod kontrolą. „Wirus cały czas stanowi zagrożenie” - podsumowała Agnieszka Wiśniewska.

Brak miejsc na wizyty u pediatrów w przychodniach

Do szpitala z wirusem RSV najczęściej trafiają maluszki: noworodki i niemowlęta. Choć starsze dzieci zakażenie przechodzą łagodniej – rodzice na wszelki wypadek odwiedzają pediatrę. Przez to nie tylko szpitale są przepełnione, ale także przychodnie. 

„U rocznej córki wieczorem pojawiły się pierwsze objawy – podwyższona temperatura, brak apetytu” – powiedziała dla „Wyborczej”  Ewa Nowakowska z Gdyni. Kobieta próbowała dostać się ze swoim dzieckiem do lekarza w przychodni publicznej, jednak z powodu braku miejsc musiała udać się na wizytę prywatnie. „Od godziny 6 dnia następnego próbowałam się dodzwonić do naszej przychodni, linia przez kilka godzin była ciągle zajęta. Dodzwoniłam się w końcu ok. godz. 11, rejestratorka poinformowała, że wszystkie terminy u wszystkich pediatrów pracujących tego dnia w przychodni są już zajęte, bo »mamy sezon na infekcje«. Nie chciałam czekać, więc ostatecznie wybrałyśmy się z córką na wizytę prywatną” – wyjaśniła zatroskana mama.

W podobnej sytuacji znalazł się tata dwuletniej Poli: „Gdy przyjechałem rano do przychodni, na zewnątrz było już kilkanaście osób, część tak jak ja chciała zapisać dziecko do pediatry. Chyba każdy rodzic wie, że dodzwonienie się do przychodni w sezonie infekcyjnym graniczy z cudem” – powiedział w rozmowie z „Wyborczą” pan Kamil.

Wirus RSV zaczął atakować już w sierpniu

Już w sierpniu można było zauważyć, że zakażeń wirusem RSV wśród dzieci jest więcej niż w latach ubiegłych.

„Raz na kilka lat występują epidemie wirusa RSV i właśnie w tym roku mamy znacznie więcej zakażeń niż w latach poprzednich. Wówczas obserwowaliśmy chore dzieci w okresie od listopada do lutego. W tym roku to się zaczęło już w sierpniu. Jak wskazują moje starsze koleżanki, w przeszłości w czasie epidemii codziennie z powodu zakażenia umierało w szpitalu jedno dziecko. Dziś leczenie jest na szczęście dużo skuteczniejsze” - zauważyła dr Ilona Derkowska.

Źródło: Wyborcza.pl

Zobacz także: 
Redakcja poleca: Piniata – jak ją zrobić? Instrukcja krok po kroku (film)
Piniata to coraz popularniejszy element dziecięcych przyjęć. Przedstawiamy prosty sposób, jak samodzielnie zrobić efektowną piniatę. Choć nie jest to skomplikowane, warto zabrać się do pracy z odpowiednim wyprzedzeniem, aby piniata zdążyła wyschnąć.
Oceń artykuł

Ocena 3 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy