Wrocławscy lekarze wykonali cesarskie cięcie na kobiecie w śpiączce chorej na COVID-19
fot. AdobeStock

Wrocław: cesarskie cięcie na kobiecie w śpiączce chorej na COVID-19

Wrocławscy lekarze z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego podjęli się niecodziennego zadania. Ciężarna ze skrajną niewydolnością oddechową została podłączona do urządzenia ECMO do pozaustrojowego natleniania krwi, a następnie przeprowadzono zabieg cesarskiego cięcia. To pierwszy tego typu przypadek.
Milena Oszczepalińska
Wrocławscy lekarze wykonali cesarskie cięcie na kobiecie w śpiączce chorej na COVID-19
fot. AdobeStock
W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu miał miejsce kilka tygodni temu wyjątkowy poród. Lekarze wykonali cesarskie cięcie u ciężarnej, która była chora na COVID-19, a dodatkowo znajdowała się w stanie śpiączki farmakologicznej (była podłączona do systemu pozaustrojowego natleniania krwi, tzw. ECMO). Poród odbył się w 29 tygodniu ciąży. Teraz zarówno matka, jak i narodzony wcześniak, czują się dobrze. Oboje są zdrowi.

To pierwsze tego typu cesarskie cięcie

Do tej pory nie było przypadku wykonywania zabiegu cesarskiego cięcia u pacjentki ze skrajną niewydolnością oddechową. Wrocławscy ginekolodzy we współpracy z anestezjologami podjęli się tego zadania i odnieśli sukces. W komunikacie szpitala czytamy: „Przez podłączenie pacjentki do ECMO zabieg cięcia cesarskiego należy zaliczyć do unikatowych zabiegów w położnictwie - nikt do tej pory nie miał takiego doświadczenia”.

Ciężarna miała koronawirusa, a myślała, że to przeziębienie

Przypadek tej ciężarnej był bardzo poważny. Chora sądziła, że jest tylko przeziębiona, „ale test, który wykonano w wałbrzyskim szpitalu, wskazał zarażenie wirusem SARS-CoV-2. Ponieważ pacjentka była w ciąży, trafiła do I Kliniki Ginekologii i Położnictwa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Chałubińskiego we Wrocławiu, który jest dedykowany położnicom chorym na COVID-19” – czytamy w komunikacie szpitala.

Zobacz także: Grypa czy koronawirus? Objawy, podobieństwa i różnice

Choroba miała wyjątkowo ciężki przebieg

„Badania obrazowe wykazały dynamicznie postępujące uszkodzenie płuc. Chora nie była w stanie samodzielnie oddychać” – wyjaśnił prof. Waldemar Goździk, kierownik Kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii szpitala we Wrocławiu. Okazało się, że konieczne będzie wcześniejsze zakończenie ciąży. Ciężarna była wówczas zaledwie w 27. tygodniu, dlatego lekarze robili wszystko, by opóźnić moment wykonania zabiegu cesarskiego cięcia.

Ciężarną podłączono do respiratora i wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej. To jednak okazało się nieskuteczne, więc trzeba było podłączyć ją do ECMO – urządzenia do pozaustrojowego natleniania krwi, stosowanego w leczeniu zespołu ostrej niewydolności oddechowej lub ostrej niewydolności serca. Dzięki temu zwiększono szanse chorej na przeżycie, a dziecku na maksymalne wydłużenie czasu na rozwój w brzuchu mamy.

Ostatecznie do bezprecedensowego zabiegu doszło w 29. tygodniu ciąży. Na świecie pojawiła się zdrowa dziewczynka. „Ważyła 1440 g i otrzymała 7 punktów w skali Apgar. To całkiem dobre parametry, zważywszy, w jak złym stanie była jej mama” – przyznała prof. Barbara Królak-Olejnik, kierownik Kliniki Neonatologii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

Chora na koronawirusa kobieta jeszcze przez dwa tygodnie po narodzinach dziecka nie wiedziała, że jest już mamą. Przez 9 dni po zabiegu poddawana była terapii ECMO, w trakcie której musiała mieć wykonane dwie operacje. W kolejnych dniach odłączono ją od respiratora. W sumie spędziła w szpitalu ponad miesiąc. „To była bardzo trudna terapia” – podkreślił prof. Waldemar Goździk. Na szczęście zakończyła się pomyślnie i teraz zarówno mama, jak i córka, czują się dobrze i są zdrowe.

Źródło: polsatnews.pl

Zobacz także:
Redakcja poleca: Ortopedyczne wskazania do cesarskiego cięcia
Kiedy ortopeda może zalecić poród przez cesarskie cięcie?
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy