GRY
 
 

Tak wyglądają wyimaginowani przyjaciele dzieci? Wzruszające!

Zamienili wymyślonych przyjaciół dzieci w przezabawne, ogromne maskotki, które aż proszą się o przytulanie. Zobacz, jak szczęśliwe jest dziecko, kiedy spełnia się jego marzenie o spotkaniu z niewidzialnym przyjacielem.

rysunki przerobione na maskotki wyimaginowanych przyjaciół
fot. Rankin/V&A Museum of Childhood

Kto z nas nie marzył w dzieciństwie o tym, żeby przytulić swojego wyimaginowanego przyjaciela albo zabrać go ze sobą do szkoły i przeżywać z nim prawdziwe przygody? Autorzy nowego projektu londyńskiego V&A Museum of Childhood, Arvid Harnqvist i Amar Marwaha, poprosili dzieci o narysowanie swoich niewidzialnych przyjaciół. Z 60 prac wybrali 6, które artyści — m.in. ze studia Aardman, odpowiedzialnego za stworzenie kultowych postaci Wallace'a i Gromita — zamienili w śmieszne maskotki.



Teraz autorzy wybranych rysunków mogą naprawdę pójść na spacer z mierzącym 2,5 metra dinozaurem Nessi lub urządzić herbaciane przyjęcie dla Chloe, dziewczynki o trzech oczach. My za to możemy w muzeum obejrzeć piękne zdjęcia dzieci z ich odtworzonymi z rysunków wymyślonymi przyjaciółmi.  Autorem fotografii jest znany angielski fotograf Rankin.



Wyimaginowani przyjaciele są dla dzieci jak rodzina, jednak kiedyś ich drogi rozejdą się bezpowrotnie. Zanim to nastąpi, "przyjaciele z głowy" będą dla nich najlepszymi i najbardziej lojalnymi powiernikami dziecięcych tajemnic i tęsknot. I to właśnie specyfikę tej niezwykłej przyjaźni udało się Rankinowi uchwycić na fotografiach, które możemy oglądać na wystawie w londyńskim Muzeum Dzieciństwa. 




Tych sześcioro dzieci będzie mogło zachować wspomnienie o swoich niewidzialnych kompanach na zawsze. Wzruszające, prawda? A czy wy pamiętacie jeszcze swoich wymyślonych przyjaciół z dzieciństwa? Potrafilibyście ich narysować?




Zobacz też:
Redakcja poleca: Dlaczego nasza redakcja angażuje się w Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy?
Nie tylko wrzucamy pieniądze do puszek, ale same z tymi puszkami chodzimy. Czasem my, a czasem nasze dzieci. Poznaj powody, dla których redakcja mamotoja.pl wspiera WOŚP.
Doładuj
Przeładuj