GRY

Pani Ania z Lubonia daje lalkom nowe życie i bardzo ważne zadanie

Starym i niechcianym zabawkom zmywa makijaż, daje nowy wygląd i lepsze życie. Jednocześnie chorym dzieciom daje coś bezcennego.

Ignatow Repaint Dolls
fot. Facebook/Ignatow Repaint Dolls
W dzisiejszych czasach laki powstają hurtowo w fabrykach. Na sklepowych półkach stoją identyczne, jedna koło drugiej w swoich identycznych kartonikach. Jednak coraz więcej dziewczynek chce mieć swoją wyjątkową lalkę. Taką, której nikt inny nie będzie miał. Właśnie takie małe indywidualistki wychodzą z warsztatu Anny Ignatów z podpoznańskiego Lubonia. Choć sama uważa, że nie tworzy lalek, a jedynie nadaje im nowy wizerunek, to patrząc na te cudeńka nie ma wątpliwości, że zyskują duszę. W świecie, w którym każdy z nas jest inny, tak mało jest zabawek, które podkreślałyby tę odmienność. Brakuje zabawek, które uczyłyby, że choć się różnimy, to każdy z nas jest wyjątkowy. Co więcej piękności, które wychodzą spod ręki pani Ani, mają również wymiar terapeutyczny.

Lalki dla małych wojowników

Młoda mama dwóch córeczek zainteresował się repaintem (przemalowywaniem) trzy lata temu. Od 2015 roku (z małą przerwą) kupuje stare lalki, a potem maluje ich twarze odnowa. Oprócz buzi, laleczki otrzymują nowe ubranka. Stroje są stylizowane głównie na lata 40-te i 50-te, choć zdarzają się także zamówienia na wróżki i baletnice. Przede wszystkim chodziło o pokazanie dzieciom, że dziewczynka może być ładna bez makijażu, czy krótkiej spódniczki. Kilka miesięcy po tym, jak rozpoczęła swoją przygodę z metamorfozami lalek, pani Ania dostała prośbę o zrobienie takiej z problemem zdrowotnym. Tak „narodziła się”  pierwsza Sercowa Panienka - takim określeniem zostały ochrzczone laleczki dla dziewczynek po operacji serca. Potem powstały kolejne - na wózku, z aparatami słuchowymi, zezem, „laleczka po chemii,” z bliznami pooperacyjnymi, rozszczepem warg i wiele innych. 

Zobacz także: Karuzele świetnie wpływają na rozwój i zmysły dziecka. Która z nich będzie najlepsza dla Twojego maluszka?

Te „dysfunkcyjne,” laleczki mają taką samą niepełnosprawność lub problem zdrowotny, jak dziecko, które będzie jej posiadaczem. Dlaczego to takie wyjątkowe i ważne? Niestety zabawki dostępne w sklepach często podkreślają, że chore dzieci odstają od „normy”. Lalki tworzone przez panią Anię pomagają swoim małym właścicielom. 

Ostatnia kolekcja 22 lalek powstawała przez prawie dwa miesiące, część ubranek uszyła sama, ma też wsparcie koleżanki Kasi. Ale to nie koniec! - Dziś musiałam zamknąć listę, ponieważ widnieje na niej już praktycznie 40 próśb i tak nie patrzę to widzę, że przewijają się takie choroby lub schorzenia, jak: mukowiscydoza, EB - lalka dla Kajtka małego Motylka, autyzm, rozszczep, blizny po rozszczepie, blizny po operacji serca, kolejna lala dla dziewczynki z fenyloketonurią, zrogowacenia, okularki, wózki inwalidzki, zez, aparaty słuchowe, ortezy, etc. - mówi pani Ania.

Lalki, które przełamują bariery

„Komuś może się wydawać, że lalka przedstawiająca dziecko po chemii czy ze stomią, na wózku albo z wenflonem jest dość smutne i przykre. Nie, nie jest – jest PRAWDZIWE. Taka lalka ma pomagać i wiem, że pomaga. Przełamuje bariery, daje radość dziecku, że jednak ma przy sobie małego przyjaciela w postaci lalki, która ma taką samą chorobę czy schorzenie, jak ono. Uśmiech dziecka rozpakowującego moje pudełko i radość po zobaczeniu zawartości to dla mnie najlepsza zapłata” tłumaczy pani Ania na swoim profilu Ignatow Repaint Dolls.


Pani Ania to przesympatyczna i niezwykle ciepła osoba, która wkłada w metamorfozy laleczek całe swoje serce i przywraca wiarę w ludzi, bo robi to wszytko dla tych dzieci zupełnie za darmo. Zdaje sobie sprawę z tego, że rodzice tych maluchów mają wiele innych wydatków, jak rehabilitacja czy leki. Gdy opowiada, o tym co robi, czuć pasję, a sama przyznaje, że to jej małe uzależnienie. - Stwierdziłam, że skoro odzew i zapotrzebowanie, jest tak ogromne, to w to wchodzę! Mam olbrzymie wsparcie zarówno ludzi z całej Polski, jak i różnych zakątków świata np. z Wielkiej Brytanii czy Toronto. - tłumaczy pani Ania - Niekiedy, gdy ludzie widzą całą akcję i wiedzą, że nie zbieram tych lalek dla siebie, wtedy naprawdę schodzą niesamowicie z cen, dają darmowe wysyłki, czy dorzucają gratisowe lalki. Są także osoby, które oddają lalki po swoich dzieciach lub same specjalnie szukają ich po secondach handach, charity shopach... to naprawdę super! - dodaje.


Zamówień jest dużo, bo po prostu na sklepowych pólkach nie ma takich zabawek. Lalka stworzona przez panią Anię staje się przyjacielem i wsparciem. Między dzieckiem a zabawką rodzi się prawdziwa więź emocjonalna. Lalka taka pomaga także w samoakceptacji. - Dostaję dużo wiadomości od ludzi, którzy pracują codziennie z dziećmi i znają ich psychikę. Pedagodzy, psycholodzy, wykładowcy itp. i oni mi piszą - "Ania, to jest dobre, to jest świetne, to pomaga tym dzieciom". Ale najlepszym dowodem na to, że robię dobrze, jest reakcja dzieci, którą można zobaczyć na zdjęciach, reakcja rodziców, ich wzruszenie i podziękowania. Tego nie da się opisać. W takich momentach po prostu wiem, że pomagam tym dzieciom. Niby to tylko lalka, ale one widzą w nich swoje odbicia i wcale nie smucą się z tego powodu - wręcz przeciwnie. - mówi pani Ania.

Te wszystkie piękne laleczki mają swoje ważne zadanie i to cudownie, że te wyjątkowe dzieci mogą liczyć na swoich małych przyjaciół (i panią Anię). Myślę sobie także, że gdyby takimi lalkami bawiły się wszystkie dzieci, byłaby to doskonała lekcja tolerancji i budowanie świadomości od najmłodszych lat, że każdy z nas jest inny, ale i wyjątkowy. Nasze społeczeństwo niestety bardzo tego potrzebuje. A Wy co sądzicie o tych laleczkach? Napiszcie w komentarzach.

Zobacz także:
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

O tym się mówi

Rozwiąż quiz!