Jerzy Owsiak
fot. Łukasz Widziszowski

Jurek Owsiak: pieniądze WOŚP nie znikają, a bycie z Orkiestrą jest nowoczesne!

Fundację Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zna 97 proc. Polaków, a sprzęt medyczny z czerwonym serduszkiem uratował już życie i zdrowie tysięcy dzieci. Jurek Owsiak, pomysłodawca i założyciel WOŚP, opowiada nam m.in., jak ustala się cele styczniowych zbiórek i w jaki sposób są wydawane zebrane podczas nich pieniądze. Dlaczego właśnie teraz? Bo pod koniec czerwca WOŚP ogłasza rozliczenia.
Aleksandra Sobieraj
Jerzy Owsiak
fot. Łukasz Widziszowski

Dlaczego warto pomagać?

Bo to daje satysfakcję, bo to daje paliwo, bo to daje radość. To, że chcemy komuś pomóc, jest jak dobry trening, jak poczucie, że jesteśmy na wakacjach, gdy wszyscy są szczęśliwi. Kiedy pomagamy, wyzwalamy u ludzi pozytywne reakcje, niezależnie jak trudna jest sytuacja. Pomaganie jest czymś naturalnym, ludzkim i siedzi w pokładach dobra, które w sobie mamy. A na koniec to po prostu obowiązek. W zimnym, przeliczającym wszystko na pieniądze społeczeństwie XXI wieku pomaganie jest obszarem naszej wolności. To nasza decyzja, w co się ostatecznie zaangażujemy, jak pomożemy.  

Jak sprawiasz, że ludzie chcą pomagać?

Przypominam im, bo nie ma w tym nic złego. W dzisiejszych czasach zakręceni codziennością i jej pędem ludzie potrzebują wskazania palcem. Jeśli mają ochotę, uczestniczą w tym. Gdy jasno mówimy, o co nam chodzi, nie używamy barokowych ozdobników, to ludzie ochoczo biorą w tym udział. Cała maszyna pomagania jest dzisiaj, nie krępuję się już o tym mówić, jak dobrze skonstruowane przedsiębiorstwo, które przynosi na koniec pozytywny rezultat. Nie trzeba przekonywać ludzi do pomagania. Odwróciłbym to w inną stronę: jeśli nie chcą pomagać, to niech nie przeszkadzają.

Atmosfera jest ważna?

Ważna jest radość, napędzanie się radością innych. Polaków nie trzeba jakoś specjalnie nakłaniać do pomagania, bo im się chce. Polska to kraj, który przeszedł w swojej historii tyle, że większości Europejczyków trudno zrozumieć, że czasem nam się jeszcze chciało chcieć. W szarych czasach komuny Polacy robili np. festiwal w Jarocinie, choć im przeszkadzano. Podobnie Pomarańczowa Alternatywa jako przeciwstawienie się ludziom w szarych płaszczach. Nam też często się przeszkadza i nie wiem, jak to jest, ale ci przeszkadzacze zyskują spory posłuch, bo w nas, Polakach, jest czasem taka tendencja do jęczenia, łapania focha. Niepotrzebnie, bo jesteśmy narodem, który jest wesoły, kumpelski, dobrze pracujący, przyjacielski i bardzo zdolny.

Orkiestra zbiera pieniądze od 23 lat, w tym roku było 1500 sztabów. A na początku?

W ogóle nie było sztabów! Było 10 tysięcy odbitek ledwo czytelnego listu, w którym jego posiadacz informował, że będzie zbierał pieniądze na sprzęt dla Centrum Zdrowia Dziecka. Często miał dredy, bardziej lub mniej rokendrolowy wygląd. Ludzie musieli uruchomić w sobie ogromne pokłady zaufania, żeby takiemu człowiekowi wrzucić pieniądze do torebki po jabłkach czy do pudełka po proszku do prania. Później sami zbierający powiedzieli: daj nam identyfikator, to ludzie będą nas lepiej traktować, zróbmy puszki. Ale ta pierwsza zbiórka, która dała około 1,5 miliona dolarów, była szokiem. Kupiliśmy sprzęt nie tylko dla CZD, ale też dla siedmiu ośrodków kardiochirurgii dziecięcej w całej Polsce. Wtedy byłem ledwo rozpoznawalny, dopiero od roku prowadziłem program w TV „Róbta, co chceta”, ale właśnie tam ludzie zobaczyli, że przy okazji pomagania jest tyle radości, jest spontan, zabawa i jest efekt. Wszystko zawarte było w tym pierwszym kroku: zebraliśmy pieniądze, kupiliśmy sprzęt, powiadomiliśmy o tym w TV. Zrobiliśmy drugi finał, którego telewizja w ogóle nie chciała robić. Wszyscy mówili, że to się nie uda drugi raz. Ale znów się udało. Przy trzecim powiedziałem: dobra, wystarczy, przecież ja się tym nie zajmuję. Ale to się rozwinęło, utworzyliśmy fundację, która nas wciągnęła. Pierwszy finał z drugim jest podobny, piąty z szóstym i czternasty z piętnastym też, ale pierwszy i ostatni finał, to jakby przesiąść się ze zdezelowanego poloneza do wypasionego ztuningowanego ogórka (VW typ 2 Transporter – przyp. red.). Choć tak naprawdę wciąż robimy to samo. Sztaby, zaufanie, puszka i kontrola społeczna – jak zgrandzisz kasę, ludzie cię dopadną, bo ja tu nie jestem żadnym kontrolerem. Orkiestra to już dla nastolatków prawdziwa szkoła odpowiedzialności.

Chcecie zbierać jeszcze więcej pieniędzy?

Nie, nie chcemy zbierać trzy razy więcej. Te wyścigi podczas finału są tylko dla podkręcenia atmosfery. Już jakby było dwa razy więcej, to byśmy byli lekko przerażeni. Jeśli tyle, ile robimy, można zrobić za 50 milionów, to co moglibyśmy zrobić za 100 milionów?!

Zobacz też: Kiedy wezwać pogotowie do dziecka?

A skąd bierzecie pomysły na cele zbiórek?

To ja zapytam ciebie: na jaki cel związany z opieką zdrowotną dla dzieci moglibyśmy zbierać pieniądze?

No... choćby na opiekę logopedyczną dla dzieci.

O właśnie. Tak szukamy pomysłów. Ludzie do nas piszą, rozmawiają, my się nad tymi tematami pochylamy. Obok bardzo pilnych, jak intensywna terapia noworodka i inkubatory, które kupowaliśmy 20 lat temu i które być może trzeba już wymienić na bardziej nowoczesne, czy dziecięce SOR-y, na których szybka diagnostyka jest kluczowa, są też inne, nad którymi się zastanawiamy, np. jak pomóc chorym na mukowiscydozę, bo to temat trudny do zrealizowania przez Orkiestrę. Nie możemy im sfinansować leków, które nie są refundowane. Więc co? Wymyśliliśmy, że kupimy sprzęt do diagnostyki i wyposażymy izolatki dla chorych. Jeśli w każdym województwie powstanie taki kilkułóżkowy oddział, to to jest już temat dla Orkiestry. Szkolimy też osoby, które będą na tym sprzęcie pracować. I dla całego kraju kupujemy taki sam – gdy lekarz przeniesie się z Rzeszowa do Gdańska, to wciąż będzie znał sprzęt. A jeśli chodzi o logopedię – myślimy już od paru lat o ogólnopolskim programie profilaktyki. I to się w końcu zdarzy. Każdy czytelnik waszej gazety może do nas napisać. Wczytujemy się we wszystkie pomysły.

Zobacz też: SOR to nie przychodnia - mówią lekarze z warszawskiego szpitala dla dzieci

Indywidualnie też pomagacie?

Tak, pomagamy też indywidualnie, choć w ograniczony sposób – na 1000 próśb o pomoc realizujemy ok. 350 rocznie. Ale to inny temat, choć idzie na to 1,5 mln złotych. Machina została uruchomiona 23 lata temu i my ją wciąż pchamy.

Za chwilę ogłosicie rozliczenia zeszłorocznego 22. Finału. Dlaczego dopiero teraz?

Bo tyle trwa cały proces rozliczeniowy, dajemy sobie na to półtora roku. Robimy wiosenne i jesienne zakupy. Te pierwsze to zwykle tzw. lekkie zakupy, np. łóżka dla szpitali. W kwietniu na przykład kupiliśmy 1500 łóżek z tegorocznych pieniędzy dla geriatrii. Jesienne, tzw. ciężkie zakupy, to zazwyczaj drogi specjalistyczny sprzęt. Najpierw ogłaszamy temat, zbieramy pieniądze, gdy już wiemy na początku marca dokładnie, ile ich mamy, wysyłamy zapytania do szpitali i tworzymy zunifikowaną listę sprzętów, których wszędzie potrzeba najbardziej. Jednostkowymi potrzebami się nie zajmujemy, bo zakupy byłyby mniej efektywne. W czerwcu przychodzą odpowiedzi i wtedy wiemy, co mamy kupić. We wrześniu siadamy do układania specyfikacji i w październiku, listopadzie robimy ciężkie zakupy, np. 80 ultrasonografów – to ogromne przedsięwzięcie. Rzadko gdzie kupuje się naraz tyle specjalistycznego sprzętu! Zanim ten sprzęt dojedzie do szpitali, personel zostanie przeszkolony, podpiszemy końcowe dokumenty, wyślemy pieniądze, to robi się już maj następnego roku. Dopiero wtedy możemy napisać ostateczne sprawozdanie.

Co kupiliście za pieniądze z zeszłego roku?

Zbieraliśmy na dziecięce szpitalne oddziały ratunkowe – to ważne miejsca, tam rodzice przyjeżdżają strwożeni, a lekarz musi opanować sytuację i szybko podjąć właściwe leczenie. Kupiliśmy dla SOR-ów urządzenia diagnozujące do triage’u (procedura medyczna w medycynie ratunkowej umożliwiająca segregację chorych w zależności od stanu ich zdrowia – przyp. red.), które w ciągu kilku sekund badają temperaturę, saturację, ciśnienie krwi i analizatory, a z kropelki krwi robią kompletne i szybkie badania.  Zbieraliśmy też na geriatrię, która wciąż jest skandalicznie zaniedbana. Czy wiesz, jaką otuchę daje ludziom piękny sprzęt, który wjeżdża na oddziały geriatryczne w małych powiatowych szpitalach, gdzie do tej pory nic się nie działo?!*

Jest satysfakcja!

To ta najważniejszą rzecz, o którą pytasz: dajesz w zimę pieniądze, mija parę, paręnaście miesięcy i to masz. Po 23 latach Orkiestry tych urządzeń jest tyle, że jedno goni drugie. Idziesz z dzieckiem do szpitala lub odwiedzić swoich dziadków, widzisz czerwone serduszko i mówisz: to funkcjonuje. Bo te pieniądze nigdzie nie znikają. Ze wszystkiego się rozliczamy.

Zobacz też: Czy znasz już Kartę Praw Dziecka-Pacjenta?

A co byś powiedział hejterom Orkiestry?

Nie wiesz, kiedy coś na ciebie spadnie. I gdy pędzisz ze swoją najbliższą osobą do szpitala, żeby ją ratować, to możesz podjąć decyzję i powiedzieć lekarzowi, żeby nie używał sprzętu od WOŚP, bo to diabelskie urządzenia, a pana od tej fundacji nienawidzisz. Twoja decyzja. Miałem takie przypadki „nawróceń” – ludzie mówią: zobaczyłem, zrozumiałem. I wiesz, nie trzymam do nich złości. Nie wszyscy muszą kochać Orkiestrę. Najważniejsze jest to, od czego zaczęliśmy: nie lubisz, nie przeszkadzaj. To, co robimy, nie jest dla wybrańców, jest dla wszystkich. Dziś urodzi się 1200 dzieci rodzicom, którzy nas kochają i którzy nas nie kochają. I każde z nich ma taką samą szansę walki o zdrowie.

Warto was wspierać, bo…

… bycie z Orkiestrą jest nowoczesne. Bogaty świat też szuka pieniędzy na różne cele. To nie żebranina. Jeśli słyszymy o walce z AIDS, to nie że „rząd amerykański”, tylko „jakaś fundacja” lub „znany aktor” przeznaczyli na ten cel pewną kwotę. Jeśli chcemy mieć coś więcej niż standard od NFZ, to musi to zrobić fundacja. Jeśli chcemy, by nasze dziecko miało dobrą opiekę medyczną, to nie czekajmy, co zrobi rząd, bo może nic nie zrobi. Bierzmy sprawy w swoje ręce. I wspomagajmy te inicjatywy i fundacje, które pozwolą osiągnąć nasze cele. Żeby mieć w szkole tego logopedę.

* Szczegółowe dane i lista zakupionego przez WOŚP sprzętu do 30 czerwca pojawi się na: www.nacoidamojepieniadze.wosp.org.pl

Jurek Owsiak – pomysłodawca i założyciel Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, jej prezes. Dziennikarz radiowy i telewizyjny, a przede wszystkim – jak mówi o sobie – obserwator rzeczy ulotnych i dziwnych. W 2015 roku odebrał w Los Angeles nagrodę International Music Industry Award dla najlepszego promotora koncertowego za Przystanek Woodstock, który jest corocznym podziękowaniem dla młodzieży za zaangażowanie w Finały WOŚP.

Czytaj też na Polki.pl: Jak wychować zdrowe dziecko
Redakcja poleca: Domowe sposoby na przeziębienie - film
Nie zawsze konieczna jest wizyta u lekarza, czasem wystarczy herbata z cytryną czy ciepła kąpiel. Pediatra poleca domowe sposoby na przeziębienie.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy