GRY

"Być głosem słabszych, to korzyść płynąca z bycia sławnym" - mówi Magdalena Różczka [Wywiad]

Znana i ceniona aktorka Magdalena Różczka jest Ambasadorką Dobrej Woli UNICEF i zarazem autorką hasła „Razem Możemy Więcej” wspierającego Fundację Spełnionych Marzeń. Aktorka opowiada o najnowszej kampanii "Więcej niż dzień – uratuj życie noworodka", której celem jest zbieranie funduszy na ratowanie życia noworodków oraz opiekę okołoporodową dla matek i kobiet w ciąży.

Magdalena Różczka
fot. ONS

- Od ośmiu lat jesteś Ambasadorką Dobrej Woli UNICEF. O co walczycie w najnowszej kampanii: Więcej niż dzień?

- Zawsze o to samo: o życie i zdrowie najmłodszych. Tym razem zbieramy fundusze dla noworodków. Czy wiesz, że 3 tysiące dzieci, które dzisiaj przyszły na świat, umrze przed upływem 24 godzin? Kiedy UNICEF przekazał mi te statystyki, byłam wstrząśnięta. A najgorsze jest to, że gdyby te noworodki otrzymały właściwą opiekę, skuteczne leki większość z nich mogłaby żyć! Sama jestem mamą i nie wyobrażam sobie większej tragedii, niż strata dziecka. Nie ma znaczenia czy taki dramat rozgrywa się w Polsce, w Afryce czy w krajach rozwijających się. Serce matki na całym świecie pęka z bólu tak samo. 

- Bardzo często bierzesz udział w podobnych akcjach… Na portalach społecznościowych zamiast artystycznych fotografii w pięknych sukniach, zamieszczasz zdjęcia w koszulce UNICEF albo innych fundacji troszczących się o najmłodszych.

- No, nie tylko (śmiech). Czasami wstawiam zdjęcia z planu filmowego, a przy okazji premiery nowego filmu czy serialu, z przyjemnością biorę udział w kampanii promocyjnej. To przecież moja praca. Ale na co dzień rzeczywiście staram się trzymać z dala od medialno-plotkarskiego szumu. Nie widzę sensu w tym, żeby robić sobie kilka razy dziennie selfie, na którym udowadniam, że jestem ładna, wysportowana czy szczęśliwa… Nie umiem i nie chcę tego robić. Staram się za to wykorzystywać swoją popularność w dobrym celu. A nie wyobrażam sobie lepszego, niż być głosem tych, którzy najbardziej potrzebują naszej troski i opieki. Ludzie po prostu nie wiedzą, że mogą pomóc dzieciom walczącym z nowotworami i wesprzeć Fundację Spełnionych Marzeń. Nie mają pojęcia, że w Otwocku działa Ośrodek Preadopcyjny, w którym znajdują się niemowlęta czekające na nowy dom. Opiekujące się nimi panie dwoją się i troją, żeby każde przytulić i ukołysać do snu. Ale same nie dadzą rady. Potrzebują naszego wsparcia. I ja o tym głośno mówię. 

- I ludzie słuchają? Chcą pomagać?

- Tak! Ludzie naprawdę mają otwarte serca. Są bardzo wrażliwi, zwłaszcza na krzywdę dzieci. Gdy ja zostałam mamą, kiedy po raz pierwszy przytuliłam moje maleńkie, bezbronne maleństwo, coś się we mnie otworzyło. Nagle zaczęłam myśleć o tych wszystkich dzieciach na świecie, które nie mają takiego szczęścia. Są przecież zupełnie bezbronne, uzależnione od nas, dorosłych. 

- Co jeszcze narodziny dzieci zmieniły w twoim życiu?

- Wszystko (śmiech). Zmieniła się cała moja hierarchia wartości. Kiedy nie miałam rodziny, w zupełności poświęcałam się aktorstwu. Potrafiłam siedzieć na planie dniami i nocami. Ale kiedy na świat przyszły dzieci, moje życie w najnaturalniejszy sposób zwolniło. Praca – tak! Ale tylko w określonym wymiarze. Nauczyłam się mówić innym: nie, wyraźnie stawiać granice dla mojej prywatności. Zrozumiałam, że jeśli chcę być silną, uśmiechniętą mamą, to przede wszystkim muszę zadbać o zdrowie – swoje i swojej rodziny. Kiedy opiekujesz się dniami i nocami dzieckiem dostrzegasz z całą jasnością, że naprawdę nie ma niczego ważniejszego od jego zdrowia. Gdy moja córeczka złapała jakąś infekcję, trafiłam do pani pediatry, która w swojej praktyce łączy leczenie akademickie z naturalnymi metodami. Byłam zaskoczona, bo ta specjalistka poświęciła mi prawie dwie godziny. Dokładnie, od podstaw tłumaczyła w jaki sposób wzmacniać osłabiony organizm, jak ważna zarówno dla dzieci jak i dla nas – dorosłych, jest zdrowa dieta, jedzenie naturalnej, nieprzetworzonej żywności. Przekonywała jak ważny dla ciała jest spokój ducha – wyciszenie, regularny sen, panowanie nad stresem. Zaproponowała nam też leczenie homeopatyczne. Wiedziałam, że są to leki naturalne, nie powodujące działań ubocznych, bezpieczne nawet dla malutkich dzieci. Byłam zaskoczona jak szybko zadziałały. Sprawdziły się też w przypadku kolejnych infekcji, więc zaczęłam używać ich na co dzień.

- Podobno nawet na planie filmowym leczyłaś koleżanki za pomocą homeopatii...

- To prawda (śmiech). Pamiętam, że wszyscy pochorowaliśmy się na grypę żołądkową. Pani doktor poleciła mi odpowiednie leki homeopatyczne. Sama je przyjmowałam i zaproponowałam też innym. Początkowo patrzyli na mnie nieufnie, niektórzy uśmiechali się pod nosem, ale spróbowali. Ponieważ efekt był błyskawiczny, szybko przestali się śmiać i poprosili o namiary na „moją” lekarkę.

- A więc zwyczajnych leków już nie przyjmujesz?

- Dlaczego nie? Wcale nie stałam się przeciwniczką tradycyjnych form leczenia. Uważam, że kiedy antybiotyk czy inny silny lek jest potrzebny, to trzeba go wziąć. Ale wybierając najlepszą dla siebie terapię, dobrze jest zachować zdrowy rozsądek. Naprawdę warto poszukać naturalnych sposobów na wzmocnienie odporności, dać szansę organizmowi, żeby sam pokonał lżejsze infekcje. Oto przykład. Jakiś czas temu dwie znajome zwierzyły mi się, że u ich dziesięcioletnich córek zdiagnozowano niedoczynność tarczycy. Endokrynolog oczywiście przepisał dziewczynkom hormony i poinformował, że trzeba będzie je przyjmować do końca życia. Złapałam się za głowę. Takie małe dzieci? Dlaczego ich tarczyca przestaje funkcjonować? Zasugerowałam koleżankom, żeby może na wszelki wypadek poszły na konsultację do lekarza medycyny holistycznej. Jeśli nic się nie da zrobić, jasne, trzeba będzie stosować leczenie hormonalne, ale może warto spróbować… Jedna z tych mam rzeczywiście zdecydowała się wypróbować leczenie naturalne. Zgodnie z zaleceniami lekarza zmieniła też córeczce dietę i tryb życia. Widziałyśmy się niedawno. Wyniki badań tej dziewczynki wróciły do normy. Oczywiście cały czas jest pod kontrolą endokrynologa, ale wygląda na to, że tarczyca podjęła swoją pracę. Nie musi przyjmować leków hormonalnych.

- Kilka lat temu wymyśliłaś hasło "Razem możemy więcej", które znalazło się na koszulkach Endo. Pieniądze z ich sprzedaży wspierają Fundację Spełnionych Marzeń.

– Tak to hasło, w które cały czas wierzę. Razem możemy zrobić tyle dobrego ile jednej osobie nawet się nie śniło – wybudować szkołę dla dzieci, które nie umieją czytać, wykopać studnię dla spragnionych, uratować życie niemowlęciu. A więc, do dzieła!

Rozmawiała: Danuta Stankiewicz

Materiał powstał przy współpracy z Polskim Towarzystwem Homeopatii Klinicznej PTHK
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

Narzędzia dla mam

Więcej

Rozwiąż Quiz

Witajcie, wakacje!