Dziecko w hełmie
fot. Fotolia

Zabawy w wojnę – pozwalać na nie dziecku?

Paweł zrobił sobie z kija pistolet i na niby z niego strzela. Jakub prosi mamę o Batmana, a Kasia z Julką udają Atomówki i walczą z potworem. Czy to źle, że dzieci czasem bawią się w wojnę?
Aleksandra Sokalska
Konsultacja: Beata Chrzanowska-Pietraszak, pedagog specjalny, psycholog, terapeuta rodzinny
Dziecko w hełmie
fot. Fotolia
Kiedyś w takich zabawach nie widziano nic dziwnego: przecież chłopcy musieli się nauczyć walki, odwagi, by wyrosnąć na silnych mężczyzn, którzy będą polować, bronić ojczyzny i za nią walczyć. Teraz coraz częściej tego typu zabawy są krytykowane, bo rodzą agresję, uczą przemocy, okrucieństwa... Rodzice więc niechętnie na nie pozwalają, a dzieci... A dzieci bawią się dalej.

Chłopcy chętniej bawią się w wojnę

Militarne zabawy to często domena chłopców. Choć są dziewczynki, które chętnie bawią się żołnierzykami i toczą ze sobą boje na niby, jest ich zdecydowanie mniej. A wszystkiemu „winien" jest mózg. To on w dużej mierze odpowiada za to, że chłopcy potrzebują więcej ruchu, tego żeby stale się coś działo. Z grubsza wygląda to tak, że na placu zabaw chłopaki biegają i wymachują rękami, a dziewczynki, nawet jeśli chwilę pobiegają, to zatrzymują się, by skupić się na jakieś bardzo ważnej czynności. Takie różnice w potrzebie ruchu można zaobserwować już u trzylatków, a więc nie da się powiedzieć, że są one wyuczone, tylko stanowią pierwotną potrzebę.
Jest jeszcze jedna poważna różnica, która tłumaczy, dlaczego to chłopcy chętniej bawią się w wojnę. Płeć męska jest znacznie słabsza w słowach. Te konflikty, które dziewczynki rozwiązują gadaniem (czyli dyskusją, plotkowaniem czy uszczypliwymi uwagami), chłopcy usiłują rozwiązać siłowo (czyli popychaniem czy zwykłą bójką).   
Redakcja poleca: SIDS, czyli zespół nagłej śmierci łóżeczkowej u niemowląt: jak zapobiegać?
SIDS to zespół nagłej śmierci łóżeczkowej, który dotyka niemowląt. Dzieci są pozornie zdrowe, ale pewnego dnia nie budzą się już ze snu. Jednak rodzice nie są bez szans! Można zmniejszyć ryzyko SIDS i skutecznie zapobiegać nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Sprawdź, co to za choroba, i które dzieci są szczególnie zagrożone SIDS.

Zabawy w wojnę nie zawsze są złe

Dorośli nie lubią patrzeć, jak ich dzieci urządzają pojedynki na niby, walczą z potworami, strzelają z zabawkowych pistoletów... Boją się o bezpieczeństwo swoich pociech, martwią, że dzieci wyrosną na łobuzów, a poza tym wydaje im się, że to niewychowawcze pozwalać dzieciom na walkę. Bo przecież nad negatywnymi emocjami trzeba umieć zapanować, a nie rozładowywać je pięścią.
Potem jednak rodzice dziwią się, że dziecko np. nie potrafiło obronić się przed atakiem starszego kolegi, stanąć w obronie słabszego. A nie umiało, bo nie wiedziało, jak to zrobić. Walki z potworem czy przepychanki z kolegami ułatwiają dziecku odnalezienie się w takiej sytuacji i dają szansę na rozładowanie nazbieranych emocji. Oczywiście nie oznacza to, że powinniśmy zachęcać dziecko do zabaw w wojnę czy przymykać oko na jego agresywne zachowanie. Nie trzeba jednak dzieciom takich zabaw kategorycznie zabraniać.

Czytaj też: Zabawa, kłótnia, współpraca – co robić, by dziecko odnalazło się w grupie

Po co dzieciom zabawy militarne?

Jak się okazuje można znaleźć także pozytywne strony dziecięcych zabaw w wojnę.
  • Ustalanie hierarchii. Dzieci, a w szczególności chłopcy, często potrzebują jasnych zasad, kto dowodzi w grupie czy podczas konkretnej zabawy. W czasie bitew, walk na niby uczą się, jak to robić (poprzez pokazanie siły, odwagi).
  • Panowanie nad emocjami. Walczący kilkuletni rycerze powoli dowiadują się, kiedy pojawia się u nich złość i co można zrobić, by szybko wyparowała (np. przerwać w odpowiednim momencie walkę, zająć się inną zabawą, obrócić całość w żart itp.).
  • Rozwój koordynacji ruchowej. Bitwy wymagają nie tylko siły, ale też umiejętnego posługiwania się ciałem i sprytu.  

W militarnych zabawach potrzebny jest rozsądek

Tak jak z większością rzeczy, tak i przy zabawach militarnych trzeba zachować umiar. Możesz pozwolić dziecku na zabawę w rycerza, pojedynki na tekturowe miecze czy strzelanie z patyka. Nie jest natomiast dobrym pomysłem zasypywanie kilkulatka plastikowymi pistoletami czy procami. Nie możesz się jednak łudzić, że dziecko kiedyś o takie zabawki nie poprosi. Gdy zobaczy na podwórku kolegę z pistoletem, z pewnością samo zechce taki mieć. Kupić go wtedy dziecku? Trzy-,czterolatek w ostateczności może posiadać jedną, dwie tego typu zabawki. Powinnaś jednak wytłumaczyć mu, że pistoletem nie wolno celować w ludzi i zwierzęta, a prawdziwa broń może wyrządzić ogromną krzywdę. Warto także kontrolować, ile czasu dziecko poświęca na zabawy w wojnę. Jeśli oprócz nich ma jeszcze wiele innych zainteresowań, nie musisz się martwić.

Czytaj też: Pomaganie - jak go nauczyć, by dziecko było wrażliwe

Reaguj, gdy zabawa przeradza się w agresję

Dzieci mają ogromną wyobraźnię. Kiedy toczą pojedynki na niby, zdarza im się czasem za bardzo zaangażować w zabawę. Przejmują wtedy uczucia bohaterów, w których się wcielają. Stają się bardziej agresywne i przestają na siebie zważać. Jednym słowem zabawa wymyka się im spod kontroli i pojedynek zaczyna przypominać prawdziwą walkę. Wtedy powinnaś ją natychmiast przerwać! Dziecko musi wiedzieć, że nie wolno przekraczać granicy bezpieczeństwa, a złość czy agresję trzeba umieć odpowiednio kontrolować. Nawet, gdy to tylko zabawa.

Sprawdź: 5 zabaw, by dziecko przestało bić innych

Dlaczego dziecko za często bawi się w wojnę

Czasem dzieci bawią się w wojny na okrągło. Powinnaś wtedy zastanowić się, dlaczego tak się dzieje. Oto najczęstsze przyczyny:
  • Zbyt dużo agresywnych bajek lub gier komputerowych. Dzieci szybko przejmują zachowania bohaterów kreskówek i się z nimi utożsamiają. Najlepiej ograniczyć dziecku telewizję, a gry komputerowe dostosować do wieku brzdąca.
  • Dziecko ma problemy. Np. ze słuchem, wzrokiem, wymową, jest nadpobudliwe. Te wszystkie sytuacje sprawiają, że  czuje się trochę zagubione w świecie. Trzeba mu poświęcić więcej czasu.  
  • Niepokojąca sytuacja w domu. Rozwód czy np. ciężka choroba któregoś z rodziców także mogą nasilić tego typu zabawy.
  • Dziecko jest bite. Wtedy przemoc w stosunku do swojej osoby próbuje odreagować, samo bawiąc się agresywnie.
Czytaj też: Kto, kiedy i dlaczego daje dzieciom klapsy? Wstrząsające fakty
Beata Chrzanowska-Pietraszak
Konsultacja: Beata Chrzanowska-Pietraszak, pedagog specjalny, psycholog, terapeuta rodzinny

Pracuje w poradni Uniwersytet dla Rodziców oraz w Gabinecie Psychologicznym Filtrowa w Warszawie.

Oceń artykuł

Ocena 5 na 3 głosy

Zobacz także

Popularne tematy