Zawadzka o zakatarzonych dzieciach w żłobku. „Dla mnie to nie do pomyślenia”
fot. Adobe Stock

Dorota Zawadzka o zakatarzonych dzieciach w żłobku: „Dla mnie to nie do pomyślenia”

Dorota Zawadzka poruszyła na swoim facebookowym profilu kolejny kontrowersyjny temat dotyczący wychowania dzieci. Tym razem zamieściła list od dyrektorki żłobka, w którym ta skarży się na zachowanie nieodpowiedzialnych rodziców. Komentarz psycholożki mówi sam za siebie.
Sylwia Arlak
Zawadzka o zakatarzonych dzieciach w żłobku. „Dla mnie to nie do pomyślenia”
fot. Adobe Stock
„Od kilku dni prowadzę niemal wojnę z rodzicami, którzy przyprowadzają dzieci z zielonym gilem, kaszlem takim, że dziecko zjeść obiadu nie może. Dziś wzywaliśmy karetkę do malucha, bo stracił przytomność” – pisze dyrektorka żłobka w liście, który cytuje Dorota Zawadzka. 

Dyrektorka jest zmęczona zachowaniem rodziców

Jak przyznaje, nie wie już, jak rozmawiać z rodzicami, żeby „przestali się targować o zdrowie własnych dzieci”. Jest zmęczona zachowaniem nieodpowiedzialnych rodziców. Ma dość tłumaczenia, że panuje na świecie pandemia, a dzieci z katarem, kaszlem, biegunką czy innym objawem choroby powinny zostać w domu.

Dorota Zawadzka nie ma wątpliwości, że działając w ten sposób, nigdy nie wyjdziemy z pandemii. Jak pisze na swoim fanpage’u, Główny Inspektorat Sanitarny nie odpuści obostrzeń w żłobkach, więc ponownie będzie problem z adaptacją we wrześniu. „Dla mnie to nie do pomyślenia… Szczególnie teraz” – dodała Superniania.

Rodzice są podzieleni

W komentarzach pod postem rozpętała się prawdziwa burza. Jedni internauci przyznają rację psycholożce, inni uważają, że sprawa nie jest taka oczywista. 

„Ja zawsze powtarzam też w placówkach, do których uczęszczają moje dzieci, że jeśli opiekunka widzi, że dziecko jest chore, nie powinna wpuszczać go do placówki. Jeśli raz czy drugi rodzic będzie musiał wracać z dzieckiem do domu, to może mu wylecą z głowy głupie pomysły”.

„Nie teraz, a NIGDY dziecko w takim stanie gdziekolwiek nie powinno być, tak jak i dorosły czy nastolatek. Wystarczy się wczuć w malucha, jak źle się czuje, gdzie powinien być i gdzie by się czuł i mógł kurować najlepiej”.

„Prócz pandemii są jeszcze takie choroby jak alergia, astma, gdzie dziecko będzie kaszleć i smarkać. I nie na powodów, żeby siedziało odizolowane w domu”.

„Są lekkie objawy infekcji, z którymi dzieci normalnie się bawią i dobrze się czują, mimo kataru. Niektórzy rodzice mają przysłowiowy nóż na gardle – nie mają z kim zostawić dziecka, a muszą iść do pracy”.

A wy, po której jesteście stronie?

Zobacz też:
Redakcja poleca: Będzie więcej żłobków na uczelniach
Macierzyństwo nie musi oznaczać końca nauki. W ramach programu „Maluch na uczelni” w 2015 r. prawie 11 mln zł zostanie przeznaczonych na stworzenie miejsc opieki dla dzieci tych rodziców, którzy studiują lub są pracownikami naukowymi.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy