GRY

Pomóżmy Dawidowi: bez tej operacji chłopczyk umrze!

To wyścig z czasem, który dramatycznie kurczy się. Bez tej operacji serce chłopca przestanie pracować i chłopczyk umrze w męczarniach.

zbiórka pieniędzy na operację Dawida
fot. arch.prywatne
To wyjątkowa sytuacja – redakcja mamotoja.pl włączyła się w akcję zbierania pieniędzy na operację ratującą życie Dawida. Serce chłopczyka słabnie z każdym dniem. Czasu, aby go uratować, jest bardzo mało, do końca sierpnia trzeba zebrać pieniądze. Prosimy Was o pomoc!

Żeby mógł normalnie żyć

2,5-letni Dawid Drapacz z Opola urodził się z bardzo skomplikowaną wadą serca i płuc. Ma nadciśnienie płucne, spowodowane niedorozwojem tętnic i tętniczek płucnych. Naczynia w jego płuckach wapnieją, a krew nie ma siły dotrzeć do nich. Chłopczyk bardzo ciężko oddycha, a jego serce słabnie.

Na pierwszy rzut oka nie wygląda, jakby umierał. Jeszcze nie ma sinych ust i skóry jak papier. Jak każde dziecko chce biegać i bawić się. Kiedy jednak przebiegnie kawałek, łapie się za serduszko i pokazuje: „Mama, tu! Boli!”. „Bardzo szybko się męczy” – mówi mama, pani Ela. Wyjdzie na podwórko, przejdzie kilka kroków i już wyciąga rączki, żeby go wziąć. Ciężko oddycha. „Dawidek, musisz odpocząć, siadamy” – mówi wtedy do niego 9-letnia siostrzyczka Karolina.

Chciałby się bawić z dziećmi, ale jak? Nie ma siły podbiec, złapać piłkę. Stoi i patrzy smutnym wzrokiem. „On nawet nie wie, że może być inaczej” – mówi mama. Jego serce nie daje rady dotlenić szybko rosnącego organizmu. Łatwiej byłoby, gdyby był cały czas mały, wtedy serduszko miałoby mniej pracy. Sine paznokcie chłopca zdradzają, że jest źle.
Redakcja poleca: Nowe ręce Zuzi: medyczny cud!
Operacja Zuzi Machety kosztowała 1,5 mln USD. Taką sumę udało się uzbierać - był pierwszy cud. Drugi: że Zuzia ma teraz... 10 palców u rąk. To medyczny cud.

Widzimy jak słabnie

Są upały, wszystkim ciężko się oddycha, a z wadą Dawida jeszcze trudniej. „Boję się tego powiedzieć, boję się, że jego serce przestanie bić” – wypowiada swój największy strach pani Ela. Przy takim obciążeniu serce może nie dostarczyć  odpowiedniej porcji tlenu do krwi, naczynia mogą popękać, płuca zaleją się krwią. Dawid umrze w męczarniach, dusząc się...

O jego wadzie serca rodzice dowiedzieli się jeszcze w ciąży, podczas rutynowego badania USG. Mieli jednak nadzieję, że to pomyłka, że wszystko będzie dobrze. A nawet jeśli nie, to przecież wady serca koryguje się, dzieci zdrowieją! W przypadku Dawidka miało być jednak inaczej.

Zaraz po urodzeniu został przewieziony do Zabrza na oddział kardiochirurgii dziecięcej. Pierwszą operację serca przeszedł w 2. tygodniu życia. Drugą – zabieg hybrydowy ze wstawieniem stentu do lewej tętnicy płucnej i korekcją wady – w 15. miesiącu życia.

2 operacje na otwartej klatce piersiowej

Niestety już pół roku później okazało się, że trzeba szybko zrobić zabieg cewnikowania, aby udrożnić naczynia płucne. Zaczęła się kolejna walka o życie – chłopiec przeszedł 2 operacje na otwartej klatce piersiowej i 5 cewnikowań naczyń. Ostatnie było bardzo dramatyczne, prawie nie skończyło się śmiercią, gdyż w trakcie operacji chłopiec dostał poważnego krwotoku. Lekarzom cudem udało się go zatamować. W kraju możliwy jest jedynie przeszczep płuco-serca. Jednocześnie kardiochirurdzy nie dają nadziei, że Dawidek przeżyłby operację.

Według kardiologa prof. Bohdana Maruszewskiego, w Polsce może być wykonywanych 90 proc. wszystkich potrzebnych operacji wad wrodzonych serca u dzieci. Niestety, Dawidek jest w tych 10 proc. dla których ani w kraju, ani w Europie nie ma ratunku!

Ten cud już się dzieje

Ta nadzieja jest w Stanach Zjednoczonych. Prof. Frank Hanley z Lucile Packard Children's Hospital w Stanford podjął się wykonać operację rekonstrukcji tętniczek płucnych, która może uratować życie chłopca. Podobną operację przeszli Emil i Julka, dwójka dzieci z Polski, które dzięki niej żyją. Ale potrzeba gigantycznych pieniędzy. I to do końca sierpnia!

Do końca miesiąca rodzice muszą wpłacić 1 mln 300 tys. dolarów. Dzięki temu będzie można ustalić datę operacji Dawidka. Na operację u prof. Hanleya czeka się ok 8-9 miesięcy, a musi się ona odbyć wtedy, gdy serce będzie w dość dobrym stanie. – To bardzo poważna operacja kardiochirurgiczna, gdyż bardzo trudno dostać się do tak głęboko położonych naczyń płucnych i je udrożnić – mówi tata chłopca, pan Sławek.

Koszt operacji przerasta jakiekolwiek możliwości finansowe rodziców. „Ale gdy dotyczy to mojego dziecka, najważniejszej osoby w moim życiu, muszę spróbować!” – mówi pani Ela. „Nigdy nie pogodzę się z tym, że mój synek ma umrzeć, bo nie mamy pieniędzy na jego ocalenie... Muszę wierzyć, że jeśli uda nam się poruszyć miliony wrażliwych na cierpienie niewinnego dziecka ludzi – dokonamy tego cudu” – dodaje. „Dlatego dzisiaj błagamy o pomoc każdego, kto może pomóc...” – mówi tata.

„Poza nadzieją nic nam nie zostało”

Nie proszą o wiele, wystarczy, aby każdy dał tyle, ile może, tak aby nie „uszczknęło” to jego finansów. Nawet przekazanie kilku złotych ma znaczenie, jeżeli zrobi to bardzo dużo osób. „Jeżeli 4,5 miliona osób wpłaciłoby po 2 złote, to nasz syn mógłby żyć. Przecież dwa złote to nie jest dużo, a tyle osób to 10 proc. mieszkańców Polski... Wiemy – to naiwne, przecież jak dotrzeć do tak olbrzymiej grupy osób, by poprosić o dwa złote... Ale musimy łapać się każdej iskierki nadziei, bo nic innego nam nie zostało...” – mówi pan Sławek.

Otrzymali już ogromne wsparcie. W momencie publikacji artykułu kwota, którą już zebrano, wynosiła ponad 5 mln zł. „Dziękuję wszystkim osobom, które od początku nas wspierały, które nas uspokajały i mówiły, że damy radę” – powiedziała pani Ela. „Zawsze wierzyłam w ludzi. Warto wierzyć w ludzi” – dodała. Pieniądze, jakie ludzie wpłacają na operację synka, nazywa cudem.

„Błagamy o cud, który wspólnie możemy sprawić!”

Mama marzy o jeszcze jednym cudzie – aby operacja się udała. „To jest moje marzenie jako matki, że lekarze powiedzą, że operacja pomogła i synek będzie żyć. Że nic już mu nie grozi. Wtedy odetchnę z ulgą. Czekam na taki dzień” – mówi pani Ela.

 


To sytuacja wyjątkowa i prosimy wszystkich ludzi o wrażliwym sercu o wsparcie zbiórki pieniędzy na operację chłopczyka. Akcję zbierania pieniędzy dla Dawida prowadzi fundacja siepomaga.pl. Pieniądze można wpłacać na:

                                                 https://www.siepomaga.pl/dawidek

Na stronie jest możliwość dokonania wpłaty zarówno przelewem online, jak i tradycyjnym. Trzeba kliknąć „Wesprzyj”.

„Dawidek bardzo chce żyć! Chociaż za każdym razem słyszymy, że jest źle, fatalnie, że nasze dziecko umrze, nie możemy się poddać. Błagamy o pomoc dla synka, błagamy o cud, który wspólnie możemy sprawić!” – apelują jego rodzice.

Wierzymy, że uratujemy życie Dawida! Z naszą i waszą pomocą może się to udać!

Zobacz też:
 
Doładuj
Przeładuj

Popularne tematy

To Cię zainteresuje

Narzędzia dla mam

Więcej

O tym się mówi

Rozwiąż quiz!