Ciężarna chora na raka
fot. AdobeStock

Ciężarna z rakiem piersi. Niesamowita historia dzielnej mamy

"Gruba, łysa i szalona", taki tytuł nosi biografia wyjątkowej mamy, która w ciągu kilku dni usłyszała dwie diagnozy, które zmieniły jej życie na zawsze.
Olga Juszczyk
Ciężarna chora na raka
fot. AdobeStock
Jedenaście lat temu Stephanie Hosford wiodła spokojne życie. Była szczęśliwą żoną i mamą kilkuletniego Ethana. Stephanie i jej mąż bardzo chcieli mieć jeszcze więcej dzieci, jednak okazało się, że cierpią na wtórną niepłodność. Zgłosili się więc do międzynarodowej agencji adopcyjnej. Zostali zakwalifikowani do programu i spodziewali się dziecka z Chin.

Grom z jasnego nieba

Stephanie zaczęła odczuwać niepokojący ból w piersiach. Kobieta wyczuła w lewej piersi sporej wielkości guzek. Mimo że na początku nie spodziewała się niczego poważnego, postanowiła się przebadać. Lekarze skierowali ją na USG, mammografię i biopsję. Diagnoza była druzgocąca.

Zobacz także: 12 badań, które trzeba zrobić przed ciążą
Redakcja poleca: Życie zaczyna się po raku – mówią uczestniczki programu iPoRaku
Jak poradzić sobie z trudnymi emocjami, zaakceptować zmiany w wyglądzie, urodzić dziecko i znowu normalnie żyć? Fundacja Rak'n'Roll podsumowała pilotażowy program wsparcia dla osób po chorobie onkologicznej.

Światełko w tunelu

Kiedy Stephanie czekała na dokładne rozpoznanie choroby, małżeństwo otrzymało informację od agencji adopcyjnej – przyznano im roczną dziewczynkę. Jednak wkrótce przyszło również potwierdzenie najgorszego scenariusza. U Hosford rozpoznano trójnegatywnego raka piersi. TNBC uważany jest za najbardziej agresywny spośród nowotworów piersi. Guz rośnie szybko, często zdarzają się odległe przerzuty, a chemioterapia bywa nieskuteczna. To był piątek, 21 września 2007. Kobieta nigdy nie zapomni tej daty. Stephnie miała za sobą wstrząsające chwile. Nie zdziwiła się więc zbytnio, że okres się jej spóźniał. Jednak, gdy piersi zaczęły ją boleć, zaczęła podejrzewać, że to może być coś innego. W poniedziałek, trzy dni po strasznej diagnozie, kobieta zrobiła test ciążowy. Wynik był dodatni.

Zobacz także: Myślała, że jest w ciąży. Okazało się, że to rak

Szczęście w nieszczęściu

Rak piersi, dziecko z adopcji w drodze, kolejne rosnące w niej. Jak to w ogóle możliwe, że życie pisze takie scenariusze? - Byłam totalnie skołowana. Nie wierzyłam, że to wszystko dzieje się w tym samym momencie. Przygniatający strach ustępował niesamowitym emocjom. Nie wiedziałam, co czeka mnie, co się stanie z ciążą. To było najważniejsze, nie choroba – przyznała Stephanie. [content:0_24758,0_24591,0_14221,0_14083:CMNews]
Hosford konsultowała chorobę z trzema lekarzami. Każdy z nich sugerował jej, by usunęła ciążę, gdyż to jeszcze bardziej zagraża jej życiu. Druzgocące opinie sprawiły, że Stephanie zaczęła tracić wiarę. Jednak jej mąż nie poddał się. Zaprowadził żonę do jeszcze jednego lekarza, dr Benjamina Paza. Kobieta spodziewała się, że znów usłyszy straszny wyrok. Jednak tym razem szczęście się do niej uśmiechnęło. Dr Paz postanowił podjąć się leczenia bez konieczności usunięcia ciąży.

Co dalej?

Stephanie postanowiła walczyć o siebie i o dziecko. Kilka tygodni po zdiagnozowaniu nowotworu poddała się operacji usunięcia guza. W pierwszym trymestrze ciąży Stephanie odczuwała poranne nudności. Potem poddała się chemioterapii. Kobieta znosiła ją zaskakująco dobrze, bez nudności czy gorączki. Jedyną oznaką jej przyjmowania były wypadające włosy i nasilające się zmęczenie. Będąc w ciąży, odbyła w sumie cztery sesje chemioterapii. - Niesamowite jest to, że nie chorowałam, znosiłam to całkiem nieźle. Początkowo bałam się, jak to odbiorę, jak będzie czuło się moje dziecko. Miałam zapewnioną kompleksową opiekę. Ja i córka byliśmy dokładnie badani, także wiedziałam, że wszystko będzie dobrze – wspomina Stephanie.
  Ostatnią dawkę chemii Hosford przyjęła w marcu 2008 roku, kiedy jej mąż pojechał do Chin, by przywieźć do domu ich adoptowaną córkę, Naomi. Dwa miesiące później na świat przyszła córeczka Samantha, cała i zdrowa. Po urodzeniu dziecka Stephanie musiała poddać się jeszcze jednej dawce chemioterapii. Następnie kobieta przeszła podwójną mastektomię, by zniwelować szansę na reemisję. Teraz jest szczęśliwą mamą trójki dzieci. Działa w organizacjach na rzecz kobiet chorujących na raka piersi. Niedawno wydała książkę “Gruba, łysa i szalona”, opisującą jej niezwykłą historię.

Jak często robisz sobie profilaktyczne badania? Napisz w komentarzach.


Zobacz także:
Oceń artykuł

Ocena 6 na 2 głosy

Zobacz także

Popularne tematy