kuchnia, karmienie, mama, niemowlę

Jak mądrze karmić dziecko?

Dzieci powinny jeść zdrowo i nie za dużo. A jak jedzą? Gruby jest już co czwarty mały Europejczyk. W Ameryce jest jeszcze gorzej. Przyłącz się do ludzi, dla których ważna jest mądra dieta. Dla dobra dzieci!
Konsultacja: dr inż. Anna Stolarczyk, dietetyk
kuchnia, karmienie, mama, niemowlę
Czy to nie dziwne? Odchudzamy się (albo zamierzamy zabrać się do tego „od poniedziałku”). Martwimy za ciasnymi dżinsami. Kręcimy z niedowierzaniem głową, widząc w telewizji otyłe maluchy w USA albo Meksyku. A jednocześnie sami biegamy za naszymi dziećmi z drożdżówką w garści, „bo przecież muszą coś zjeść”, pozwalamy im objadać się słodyczami i narzekamy, że takie z nich niejadki.
Możemy powiedzieć: „Tak, to prawda, ale przecież polskie dzieci nie są grube!”. Niestety, różnie z tym bywa. I jak wynika z najnowszych badań robionych przez specjalistów w Centrum Zdrowia Dziecka, epidemia otyłości dotyka naszych dzieci coraz częściej.

Bezlitosne statystyki
W ciągu dwóch lat przebadano 17,5 tysiąca polskich uczniów. Okazało się, że problemy z wagą (a więc nadwagę lub otyłość) ma 18 proc.chłopców i 14 proc. dziewcząt! To wciąż mniej niż np. w Ameryce, jednak młodych grubasków przybywa w takim tempie, że jeśli się nic nie zmieni, dogonimy USA w ciągu zaledwie dekady! To, że dane dotyczą dzieci w wieku szkolnym (a nie niemowląt, maluszków czy przedszkolaków), nie powinno usypiać naszej czujności, bo grubaskiem nie zostaje się przecież z dnia na dzień.

Skąd to się bierze?
Dzieci nie rodzą się grube (choć zdarzają się wyjątki), więc dlaczego tyją? Winą za epidemię otyłości, z jaką mamy do czynienia w ostatnich latach, nie można obciążać genów – nie zmieniają się przecież tak szybko. Przyczyn jest wiele, ale najważniejsze z nich są banalne: zła dieta plus zbyt mało ruchu. Wniosek jest więc mimo wszystko optymistyczny: naprawdę bardzo, bardzo dużo zależy od nas, rodziców.

Co robić, żeby maluch nie tył?
Z otyłością jest dokładnie tak jak z innymi chorobami: łatwiej jej zapobiegać, niż ją leczyć. Dlatego pamiętaj o kilku podstawowych sprawach.

→ Zanim dziecko pojawi się na świecie:
- Jedz z sensem. Unikaj pustych kalorii i dostarczaj organizmowi wszystkiego, co niezbędne. Jedna z naukowych hipotez mówi, że skłonność do tycia i apetyt są programowane jeszcze w życiu płodowym: jeśli maluchowi brakuje jakichś ważnych składników (a ich niedobory mogą występować także u matek, które jedzą za dużo, ale byle co), jego organizm uczy się bardzo oszczędnie gospodarować tym, co ma.

→ Kiedy jest niemowlęciem:
- Karm piersią. Dzieci karmione mlekiem matki rzadziej mają nadwagę w późniejszym wieku. Jeśli karmisz mieszanką mleczną, nie wsypuj więcej proszku, niż jest w przepisie na opakowaniu, i nie zmuszaj dziecka, by opróżniło butelkę do dna.
- Zacznij wyrabiać zdrowe nawyki. Nie dosładzaj herbatek ani kaszek. Nie podawaj też zbyt wielu soków – do 150 ml dziennie (owszem, są zdrowe, ale też sycące). Najlepiej przyzwyczajaj dziecko do picia wody mineralnej i jedzenia warzyw. Rób to od początku rozszerzania diety, bo potem będzie trudniej.
- Nie mów „Za mamusię, za tatusia”. Przekarmiając maluszka, psuje się mu „kontrolkę”, która daje sygnał: „OK, jestem już najedzony”, a do tego rozciąga ścianki jego żołądka i funduje mu mnóstwo ponadprogramowych komórek tłuszczowych, których nie pozbędzie się już nigdy (będzie można zmniejszyć ich objętość, a nie ilość).
- Nie trzymaj smyka w łóżeczku. Pozwól mu bawić się na podłodze, pełzać, raczkować od pokoju do pokoju, stawać przy meblach. Baw się z nim tak, by zachęcać do ruchu (na przykład w berka na czworakach).
- Nanoś ciężar ciała i wzrost maluszka na siatkę centylową. Według tak zwanej wąskiej normy waga i wzrost powinny się mieścić między 25. a 75. centylem, według szerokiej – między 10. a 90. Jeśli jest inaczej, koniecznie idź z tym do pediatry. Jeśli zlekceważy problem – do dietetyka.

→ Kiedy jest maluchem i przedszkolakiem:
- Nie martw się, że dziecko smukleje. Gdy przestaje być niemowlęciem, jego ciało zmienia proporcje. To normalne.
- Przyzwyczajaj do regularnych posiłków. Dziecko powinno jeść pięć posiłków dziennie: śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja. Nie biegaj za nim z kanapką, nie przyzwyczajaj do ciągłego podjadania, bo nie będzie miało szansy zgłodnieć. Jeśli nie zjadło obiadu, niech poczeka na podwieczorek.
- Nie popędzaj przy jedzeniu. Maluch powinien jeść spokojnie, a do tego wszystko dokładnie żując.
- Nie każ zjadać wszystkiego, co przygotowałaś. I pamiętaj, że małe dziecko ma mały żołądek.
- Uważaj na napoje. Nie dawaj maluchowi słodzonych oraz farbowanych napojów udających soki.
- Nie pocieszaj i nie nagradzaj jedzeniem. W ten sposób uczy się dzieci, że na smutek, stres, zdany (lub nie) egzamin najlepsza jest czekolada albo szturm na lodówkę.
- Uważaj na słodycze. Dziecko może je jeść, ale nie codziennie i nie workami! Poproś też dziadków, by swoją miłość do wnuków wyrażali inaczej niż poprzez czekoladę i inne kaloryczne frykasy. Potrawy „na słodko” (naleśniki itd.) przyrządzaj tylko od czasu do czasu. Nie mogą być podstawą jadłospisu.
- Karm zdrowo. W telegraficznym skrócie: stawiaj na jakość, nie ilość, wybieraj to, co wartościowe, unikaj wysoko przetworzonej żywności i pustych kalorii.
- Trzymaj z daleka od dań typu Fast food. Na spacery i wycieczki zabieraj kanapki i owoce, żeby nie kupować batonów i słodkich bułek, gdy zgłodniejecie.
- Nie pozwalaj jeść przed włączonym telewizorem. Posiłek to posiłek, a nie coś „przy okazji”.
- Zachęcaj do ruchu. Nie każ malcowi siedzieć w wózku, jeśli już potrafi chodzić. Nie powstrzymuj jego naturalnej ruchliwości. Baw się z nim tak, by ruszał się jak najwięcej, np. w berka. Starszego smyka zabieraj na spacery i plac zabaw. Nie pozwalaj mu tkwić przed telewizorem. Powinien wspinać się na drabinki, biegać, jeździć na rowerze.
- Dbaj o jego sen. Dzieci, które mało śpią, szybciej tyją.

A jeśli już jest grube?
Przez kilka dni zapisuj, co je. Każdy kęs, każdy łyk, każde ciasteczko. Może się okazać, że jest tego dużo więcej, niż sądzisz. Przyjrzyj się także temu, co jada cała rodzina. Zrób to szczególnie uważnie, jeśli sama ważysz za dużo. Niestety, badania nie pozostawiają wątpliwości: dzieci matek z nadwagą mają o wiele większe szanse na zostanie grubaskami niż maluchy matek szczupłych. Jeśli jadacie za tłusto, za słodko, za dużo i nieregularnie, nikomu to nie wychodzi na zdrowie, także chudzielcom. Poza tym:
- Nie odchudzaj malca na własną rękę. Poproś pediatrę o zbadanie smyka (bo czasem przyczyną tycia są np. problemy hormonalne). I wybierz się z nim do dietetyka. Rosnący malec potrzebuje sporo ważnych składników, więc ograniczenia ich nie wchodzą w grę.
- Postaw na warzywa, kasze, chude mięso, naturalny (a nie dosładzany) nabiał. Uważaj na ziemniaki, kluski, pierogi itd., pieczywo, tłuste wędliny (np. parówki), tłuste sosy, majonez itp. Zamiast potraw smażonych podawaj gotowane, duszone i pieczone.
- Ogranicz słodycze do minimum. Łakocie są na specjalne okazje, np. urodziny czy święta, a nie do podjadania „na życzenie”.
- Nie wódź dziecka na pokuszenie. Reszta rodziny nie może się objadać lodami albo pyzami, jeśli malec nie powinien ich jeść.
- Zmień styl życia całej rodziny. Spacery, szaleństwa na placu zabaw, jazda na rowerze, gra w piłkę, wyprawy do aquaparku i na basen to jest to, czego twoje dziecko potrzebuje teraz bardziej niż filmów na DVD, gier komputerowych czy nawet lekcji angielskiego. Nie zmuszaj smyka do uprawiania sportów, których nie cierpi. Poszukaj takiej aktywności, która sprawi mu przyjemność.
- Bądź delikatna, ale nie rozczulaj się nad dzieckiem. Nie mów „Moje biedactwo nie może zjeść tortu”, bo niczego w ten sposób nie osiągniesz. Traktuj zdrowe jedzenie w sposób naturalny.

Motylem byłem...
A jeśli dziecko jest chude i ani myśli się zaokrąglić? Pozwól mu na nieco więcej, ale to nie znaczy, że może opychać się byle czym. Na pewno masz wśród znajomych kogoś, kto w dzieciństwie i później był chudy jak patyk. Mama posypywała mu kopytka cukrem, bo tylko
to godził się zjeść. Dostawał torby słodyczy, bo przecież jest jak niteczka. Gdy podrósł, złe nawyki pozostały: jadał to, na co miał ochotę (popijał pizzę colą). Geny długo pozwalały mu robić to bezkarnie, aż organizm się poddał i zaczął tyć. Wniosek? Chude dziecko nie zawsze wyrasta na szczupłego dorosłego. Wystarczy, że bardzo się „postara”.

Tuczące mity
Jest ich wiele. Oto kilka najpopularniejszych:
- „Pulchne dziecko – zdrowe dziecko ”. Nieprawda. Zbyt pulchne rozwija się wolniej niż rówieśnicy.
- „Płacze? Na pewno jest głodne”. Nieprawda. Dziecko może płakać z wielu powodów, np. dlatego, że jest zmęczone albo jest mu za gorąco.
- „Samo z tego wyrośnie”. Nieprawda. Większość opowieści osób mających problem z nadwagą albo otyłością zaczyna się od: „Właściwie byłem/byłam gruby/gruba od zawsze”.
- „To wina genów”. Nieprawda. Geny to predyspozycja, nie wyrok. Nawet jeśli dziecko ma skłonność do tycia, nie ujawni się ona, jeśli nie będzie przekarmiane. Poza tym co tak naprawdę odziedziczyło: skłonność do tycia czy do odsmażanych kartofli?

Poproszę o dokładkę
Co zrobić, gdy pulchne dziecko zaraz po obiedzie mówi, że jest głodne, lub prosi o dokładkę?
– Jeśli dziecko zjadło swoją porcję, można mu wytłumaczyć, że jedna osoba powinna jeść jeden obiad, a nie dwa. Jeśli problem z „dokładkami” się powtarza, lepiej przygotowywać tylko tyle, ile potrzeba na posiłek dla rodziny, a nie z zapasem. Nie radzę oddawać własnej porcji! Jeżeli maluch jest głodny, warto zaproponować mu dokładkę surówki – radzi Anna Stolarczyk, dietetyk.

Zamiast cukierków
Chcesz zrobić dziecku przyjemność, nie wydając mnóstwa pieniędzy? Nie kupuj czekolady ani cukierków, podaruj mu:
- Bańki mydlane. Można na nie polować.
- Baloniki. Najlepiej co najmniej kilka. Można je podrzucać i łapać, odbijać, dmuchać itd.
- Gwizdek. Będzie można dać sygnał na start.
- Piłeczkę albo kolorowe ping-pongi. Można się nimi bawić na mnóstwo sposobów. I łapać je, bo ciągle uciekają. Można też kupić kolorowankę, naklejki, jojo, kolorową gazetkę dla dzieci, spinki, wiatraczek i masę innych kolorowych, sprawiających radość przedmiotów. A najlepiej po prostu spędzać z nim więcej czasu: porozmawiać, pobawić się, iść na spacer.

O co tyle szumu?
Czy w ogóle warto przejmować się tym, że dziecko wygląda „za dobrze” ? Tak, bo grube dzieci:
- Są mniej sprawne fizycznie. Jako niemowlęta później siadają, raczkują, chodzą. Potem wolniej biegają, trudniej im się wspinać, jeździć na rowerze itd. Łatwo się męczą i szybko pocą. Nie błyszczą na boisku ani bieżni, więc zaczynają unikać ruchu, a przez to tyją jeszcze bardziej.
- Są bardziej narażone na problemy ze zdrowiem. Częściej chorują na astmę, cukrzycę typu 2, nadciśnienie, stłuszczenie wątroby, bezdech. Są bardziej narażone na płaskostopie, koślawość kolan, skrzywienie kręgosłupa, a nawet zmiany zwyrodnieniowe stawów.
- Nie mają łatwego życia. Bywają wyzywane lub odrzucane przez rówieśników, często mają kompleksy, są narażone na upokorzenia (np. podczas zajęć sportowych). Zaniżone poczucie własnej wartości może sprawić, że osiągają mniej, niż by mogły. Uciekają w samotność, a swoje nieszczęście „zajadają” łakociami, siedząc przed komputerem.
- Często wyrastają na okrągłych nastolatków i otyłych dorosłych. Sprawa jest prosta: nadwaga i otyłość w dzieciństwie to najkrótsza droga do otyłości w życiu dorosłym (oraz całej listy chorób, które jej towarzyszą albo z niej wynikają).
- Wkraczają w życie z niewygodnym bagażem. Powstałe w dzieciństwie nadprogramowe komórki tłuszczowe, złe nawyki żywieniowe i popsuty metabolizm to coś, z czym trudno walczyć.

Redakcja poleca: Czy otyłość jest dziedziczna? Jak uchronić przed nią dziecko – film
Za otyłość lubimy obwiniać geny, tymczasem to tylko jeden z czynników tej choroby. I to wcale nie najważniejszy. Sprawdź, skąd się biorą otyłe dzieci i jak ustrzec swoje dziecko przed otyłością – radzi dr Agnieszka Jarosz z Instytutu Żywności i Żywienia.
dr inż. Anna Stolarczyk
Konsultacja: dr inż. Anna Stolarczyk, dietetyk

Pracuje w Klinice Pediatrii w Instytucie "Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka".

Oceń artykuł

Ocena 2 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy