Kreacje dla lalek Barbie - Anicetta
fot. www.anicetta.aplus.pl

Zobacz jak można zarabiać na własnej pasji - Zjawiskowe ubranka dla lalek Barbie (i nie tylko)

Przepiękne suknie, żakiety z podszewkami, eleganckie płaszcze, szalenie kobiece kostiumy... Uszyte przez Anicettę czyli Anitę Stokłosę miniaturowe kreacje dla lalek kupują kolekcjonerzy z całego świata. A wszystko zaczęło się od chęci zrobienia przyjemności dziecku...
Beata Turska
Kreacje dla lalek Barbie - Anicetta
fot. www.anicetta.aplus.pl

Szycie ubranek dla lalek Barbie wydaje ci się mało poważnym zajęciem? Cóż: przemyśl to jeszcze raz.

Dzięki swojej pasji  Anicetta czyli Anita Stokłosa – do niedawna zwyczajna mama dwóch córek, z wykształcenia technik-hotelarz – ukończyła uczelnię artystyczną, nauczyła się robić profesjonalne zdjęcia i poznała ludzi z całego świata. Dzięki lalkom ma także pracę, która jest jej pasją.

– Kocham to, co robię i wkładam to całe serce. Ludzie to doceniają, a ja się cieszę, że sprawiam im radość. Nie wyobrażam sobie, bym mogła zająć się czymś innym –  mówi.



Obejrzyj GALERIĘ ZDJĘĆ kreacji uszytych przez Anicettę

Mamo, uszyjesz sukienkę dla mojej lalki?

Wszystko zaczęło się od prośby Magdy, starszej córki Anity. –  Gdy usłyszałam "Mamo, uszyjesz sukienkę dla mojej lalki?",  odesłałam małą do babci, zawodowej krawcowej. Babcia nie miała czasu (wiadomo: szewc bez butów chodzi...), więc nie pozostało mi nic innego, jak spróbować stanąć na wysokości zadania –  wspomina Anita.
Nie było łatwo. Choć wychowała się w pracowni krawieckiej, nie umiała szyć i nigdy się tym nie interesowała.  Musiała mieć to jednak w genach albo chcąc nie chcąc czegoś się od mamy nauczyła, bo  strój dla lalki powstał, a wkrótce zaczęły się pojawiać kolejne.

Lalki przytulanki dla rocznej dziewczynki - opinie
Redakcja poleca: Jak zrobić kukiełki Star Wars
Stwórz wraz z dzieckiem swoją historię rycerzy Jedi. Zrób kukiełki z bohaterami Star Wars i przeżyj fantastyczne przygody odgrywając scenki jak z kultowego filmu.


Podszewki, guziczki, hafty – ubranka są perfekcyjnie wykończone

Pierwsze uszyte przez Anicette sukienki były bardzo proste, jednoczęściowe. Nie miały rękawów ani  ozdób. – Dziś nikomu bym ich nie pokazała – śmieje się artystka.
Teraz robi takie cudeńka, że nawet jej mama łapie się za głowę: ogląda maleńką suknię czy bolerko i pyta "Jak tyś to zrobiła?"

Uszyte przez Anicette  miniaturowe kreacje dla lalek są perfekcyjnie wykończone: maleńkie żakiety mają podszewki, bolerka i płaszcze  zapinają się na  haftki albo mikroskopijne guziczki, a w ażurowe pończochy wszyte są cieniutkie gumki.
Artystka dopasowuje do strojów własnoręcznie robione  dodatki: kapelusze z filcu i maleńkie, bardzo pracochłonne torebki ze sprzączkami, klamrami i haftami.  Sama robi także biżuterię: kolczyki, wisiorki, naszyjniki.  




 

Od pasji do pracy

Strojów dla lalek przybywało i stawały się coraz piękniejsze. Anita zaczęła pokazywać je na aucji internetowej. Szybko została dostrzeżona. Zaproszono ją na forum dla kolekcjonerów, gdzie mogła wymieniać się doświadczeniami z profesjonalistami. 
Szycie coraz bardziej ją wciągało, a jej prace były coraz piękniejsze. Zaczęło być o niej głośno. Miała wystawy, a w 2012 roku wygrała międzynarodowy konkurs  Couture Doll Design Chalenge4. Jej projekty spodobały się także znanej projektantce,  Ewie Minge.

Żeby wiedzieć więcej i nauczyć się robić naprawdę piękne zdjęcia, już jako mama dwóch córek ukończyła  wydział edukacji artystycznej w zakresie sztuk plastycznych na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie. Pracę magisterską napisała oczywiście o lalkach.

Kilka lat temu  założyła firmę: Krawiectwo Artystyczne dla Lalek Kolekcjonerskich. Dostała dofinansowanie z Unii Europejskiej. Mogła łączyć pracę z wychowywaniem dzieci, a jej warsztat pracy mieścił się na kuchennym stole. Czasem i stół  nie był potrzebny. Gdy np. szła z dzieckiem do lekarza, w siateczce miała trzy spódnice i zatrzaski. Przyszywała je w poczekalni.

Zobacz także: Nowe życie starych lalek. Po metamorfozie wyglądają lepiej niż gdy były nowe!

Ubranka dla lalek wędrują za Ocean

Swoje kreacje dla lalek Anicetta sprzedaje głównie na amerykańskim  eBayu. Wędrują do wielu krajów, także poza Europę. – Najwięcej klientów mam w USA, ale swoje prace wysyłam także do  Malezji, Chin, Tajlandii, Brazylii i  Nowej Zelandii.

Artystka sprzedaje całe zestawy dla konkretnego modelu lalki: np. żakiet ze spódnicą lub spodniami, do tego  pończochy, torebka, kapelusz, biżuteria. Każdy zestaw jest inny. 

– Czasem ktoś pyta, czy uszyję mu strój, który już został sprzedany. Nie uszyję. Mogę zrobić podobny, o podobnym kroju lub z takiej samej tkaniny, ale na pewno nie taki sam.

Anicetta szyje ubrania w różnych stylach, także sportowe. Gdy nadchodzi zima, wyciąga ciepłe tkaniny. Wiosną i latem woli  te lżejsze, bardziej zwiewne.


Jak się szyje miniaturowe kreacje?

Anita nie rysuje strojów, które zamierza uszyć.  – Patrzę na tkaninę i wyobrażam sobie, co może z niej powstać. To ona mną rządzi – opowiada. Sama robi wykroje. Nie używa centymetra, ale musi być bardzo precyzyjna –  w przypadku lalki centymetr , a nawet pół centymetra mniej lub więcej to bardzo dużo. Używa zwykłej maszyny do szycia.
– Błyskawicznie wykańczam sprzęgła, bo moja maszyna nigdy nie może się rozpędzić –  śmieje się Anicetta.
Ubranka dla Barbie nie wydają się jej małe. –  Kiedyś szyłam żakiet z podszewką dla lalki z lat 70. Jej klatka piersiowa miała może 2 centymetry szerokości. Gdy wróciłam do moich  Basiek, ich stroje  wydały mi się ogromne!

Sesje zdjęciowe dla lalek

Anicetta nie tylko szyje stroje, ale także robi lalkom profesjonalne zdjęcia.  Ustawia je tak, by wyglądały jak prawdziwe kobiety. Stoją w eleganckich pozach, w tle widać ładne wnętrza. Patrzą w stronę obiektywu. Są lekko nadąsane. Wyglądają jak najprawdziwsze modelki.



– Do takiej sesji trzeba je  przygotować, zwłaszcza, że często są "po przejściach" – mówi Anita. – Zmywam im makijaż i robię  nowy. Używam do tego farb modelarskich i cieniutkiego pędzelka, takiego z trzema włoskami. Zakładam im kolczyki, a jeśli nie mają dziurek, przekłuwam im uszy. Czeszę.  Z tym jest największy problem, bo włosy lalek są wyjątkowo niesforne.

Anicetta słyszy często, że jest nieskończenie cierpliwa. – Myślę, że to prawda, choć moje córki są pewnie innego zdania  – mówi ze śmiechem. Ludzie proszą ją czasem, by pokazała im swoje dłonie. Dziwią się, że mają zwyczajne rozmiary. Pewnie spodziewają się dłoni-miniaturek.  

Więcej lalek Anity Stokłosy możesz zobaczyć na jej stronie internetowej oraz na jej profilu Facebooku.

Zobacz także: Eleganckie szmacianki od Laloushka

 
Doładuj
Przeładuj