mama, dziecko, niemowlę
fot. Panthermedia

Zostań autorką miesięcznika


Przedstawiamy historie, które zostały opublikowane w miesięczniku "Mamy radzą mamom" - wydanie kwietniowe. Opowiadania pochodzą z forum mamacafe.pl
mama, dziecko, niemowlę
fot. Panthermedia
Jeśli chcesz, aby Twoje rady znalazły się w tym miejscu, pisz do nas na forum MamaCafe.pl. Więcej informacji o naszym miesięczniku znajdziesz na stronie www.babyonline.pl.


Moje trzy córeczki: Julka, Maja i Olga bardzo lubią wodę, choć oczywiście hitem i największą frajdą jest pluskanie i skakanie,
a kiedy przychodzi czas mycia głowy... bywa, że staje się to największym koszmarem. U nas rewelacyjnie sprawdziły się okulary do nurkowania. Był to strzał w dziesiątkę! Julka podczas mycia włosków nie musiała już odchylać główki do tyłu, ale nadal mogła bawić się w wodzie. Żadne inne metody, jak polewanie kubeczkiem czy ronda zakładane na głowę, nie sprawdzały się w jej wypadku tak dobrze jak te okulary. Druga nasza córka Maja to z kolei istna ryba. Ale tu byliśmy już nieco bardziej doświadczeni. Mąż od początku polewał jej buzię wodą, więc dziś nie mamy żadnego problemu z pianą lecącą do oczu córeczki. Sposób się sprawdził, więc najmłodsza Olga też jest tak właśnie od samego urodzenia polewana. Co jeszcze? Bardzo przydatny jest również basen i stopniowe przyzwyczajanie dziecka do zanurzania głowy w wodzie. Uważam, że im wcześniej oswoimy dzieciaki z wodą, tym szybciej maluchy zobaczą, że mycie głowy wcale nie musi być koszmarem.   
Historia zamieszczona na forum przez użytkowniczkę: majajula


Pragnęłam porodu naturalnego, niestety jeden z bliźniaków ułożony był poprzecznie, pod żebrami, co wykluczało przyjście na świat siłami natury... Ciąża – choć zaplanowana i wytęskniona – nosiła znamiona czegoś osnutego traumą. Cztery hospitalizacje (zagrożona od szóstego tygodnia), kilkanaście – w porywach do kilkudziesięciu – rozmaitych pigułek dziennie (zwiększona dawka kwasu foliowego, potasu, magnezu, żelaza, Uroseptu, No-Spy itd.), krążek dopochwowy, co cztery dni zastrzyk na podtrzymanie. Zakaz wstawania. Patologia ciąży stała się (przymusowo) moim drugim domem. Marzyłam o jak najszybszym rozwiązaniu, choć w głębi duszy zżerały mnie wyrzuty sumienia, bo zdawałam sobie sprawę, że moje dzieci jak najdłużej powinny być w brzuchu (najbezpieczniejszym inkubatorze). Ciążyła mi ta ciąża! Akcja porodowa zaczęła się osiem tygodni przed terminem. I była dla dzieci zagrożeniem (nie miały jeszcze rozwiniętych płuc). Z zaangażowaniem i poświęceniem lekarze i położne robili, co mogli, bo w tym szpitalu nie ma oddziału intensywnej terapii dla noworodków (a w najbliższym, oddalonym o 30 km, powiedziano, że nie przyjmą nas z powodu braku wolnych inkubatorów!). Udało się. Jeszcze dwa tygodnie „chowałam w sobie” swoje skarby. Jednak od tamtego czasu miałam stale skurcze, do których już tak przywykłam, że nie poczułam, iż nadszedł Ten Moment. Zdziwiłam się, gdy podczas porannej, rutynowej kontroli usłyszałam: „Niech pani nie wstaje... rozwarcie na 5 cm... krążek puścił... golimy... na salę...”. Wierzcie mi, że codziennie jechałam na takie badanie właśnie na to przygotowana (woda, telefon, chusteczki). Codziennie, ale nie tego ranka... Owszem, bolało mnie w nocy, ale nie więcej niż zwykle. Doktor użyczył mi telefonu, bym zadzwoniła do partnera z wiadomością, że właśnie zabierają mnie na cięcie. Potem pamiętam już jakieś strzępki jedynie, migawki jak z kina, mizerne kadry zdarzeń... Przyniesiono mi moich synów: 2590 g i 49 cm, 2630 g i 51 cm! 
Historia zamieszczona na forum przez użytkowniczkę: Blizniaki06



Pierwszy rok życia dziecka jest dla jego rodziców niezwykle ważny. To czas budowania rodzicielskiej więzi, okazywania uczuć i poznawania siebie nawzajem... Wychowywanie bowiem to nie tylko karmienie, noszenie na rękach, nieprzespane noce czy nieustanne zmęczenie... Wychowywanie to także długie spacery z maluchem, fikanie koziołków na trawie, skakanie przez przeszkody, zabawa w berka, pływanie i gra w piłkę... Radość, którą codziennie czerpię ze wspólnej zabawy z moją Polą, pozwoliła mi zgubić nie tylko wspomnienia o wszelkich trudach i niedogodnościach związanych z macierzyństwem, ale przy okazji także wszystkie zbędne kilogramy...
Historia zamieszczona na forum przez użytkowniczkę: ewelka21
Redakcja poleca: SIDS, czyli zespół nagłej śmierci łóżeczkowej u niemowląt: jak zapobiegać?
SIDS to zespół nagłej śmierci łóżeczkowej, który dotyka niemowląt. Dzieci są pozornie zdrowe, ale pewnego dnia nie budzą się już ze snu. Jednak rodzice nie są bez szans! Można zmniejszyć ryzyko SIDS i skutecznie zapobiegać nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Sprawdź, co to za choroba, i które dzieci są szczególnie zagrożone SIDS.
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Popularne tematy