mama, dziecko, jabłka, dziewczynka

Bio, organic czy eko, czyli o żywności ekologicznej

Coraz głośniej robi się o żywności ekologicznej, czyli wytwarzanej w sposób przyjazny dla natury i człowieka. O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego takie jedzenie jest lepsze niż to pochodzące z rolnictwa konwencjonalnego? I dlaczego nie ma pewności, że żywność GMO jest bezpieczna? Wyjaśniamy.
Aleksandra Sobieraj
mama, dziecko, jabłka, dziewczynka
Jedzenie ekologiczne wygląda mniej apetycznie, warzywa, owoce są mniejsze i droższe niż zwykłe. Ale… za to jest smaczniejsze i zdrowsze, bo zawiera więcej składników odżywczych, a mniej szkodliwych pozostałości środków ochrony roślin i metali ciężkich.

To nie tylko moda

Produkty eko powinny jeść zwłaszcza kobiety w ciąży, niemowlęta i małe dzieci. Głównie dlatego, że nie zawierają pestycydów, które spożywane przez lata nawet w małych ilościach są groźniejsze niż zjadane krótko w większych dawkach. Toksykolodzy są zgodni: powodują zakłócenia rozwoju, obniżenie odporności, nieprawidłowy metabolizm, zmiany nowotworowe, neurologiczne, wady wrodzone, problemy z płodnością. Udowodniono to na zwierzętach – te, które miały paszę ekologiczną, były bardziej płodne niż te na paszy konwencjonalnej. Nic dziwnego, że producenci żywności dla dzieci oznaczają swoje produkty unijnym znakiem: „Rolnictwo ekologiczne”.
Redakcja poleca: Ekologiczne produkty
Czy wiesz, co to znaczy, że żywność jest ekologiczna? Obejrzyj film i przekonaj się.

Szukaj unijnego ekologo

Takiego unijnego znaku mogą używać wszystkie polskie certyfikowane gospodarstwa ekologiczne od 1 lipca 2010 roku. Kupując produkt ze znakiem „Rolnictwo ekologiczne”, masz gwarancję, że 95% jego składników zostało wyprodukowanych metodami ekologicznymi i spełnia on wymogi systemu certyfikacji.

Zobacz też: Ekologiczne jedzenie dla dzieci - dlaczego jest lepsze?

Jak kurka z podwórka

Żywność ekologiczną na świecie różnie się nazywa, np. w Niemczech – „bio”, w Wielkiej Brytanii – „organic”. To to samo co nasze „eko”. Nie daj się jednak nabrać na ogólną nazwę „zdrowa żywność”. Tak określane (z powodów „marketingowych”) bywają produkty podszywające się pod eko. Prawdziwy produkt ekologiczny musi spełniać wiele wymagań i być dobrze oznakowany. To gwarancja, że kontroli podlega nie tylko produkt końcowy, lecz również cały proces produkcji. Hodowca, rolnik czy sadownik nie używa syntetycznych nawozów (ziemię nawozi w sposób organiczny) i chemicznych środków ochrony roślin (m.in. pestycydów). Hodowane zwierzęta mają dostęp do światła i wybiegu, czyli: kury nie przebywają stłoczone w klatkach, krowy chodzą po pastwisku, kaczki biegają i mogą pływać. Do ich pasz nie dodaje się antybiotyków, stymulatorów wzrostu (hormonów, sterydów) ani apetytu. Takie zwierzęta są zdrowsze, więc ich mięso, mleko, jajka też są zdrowsze.

W trosce o naturę

Kupując żywność z gospodarstw ekologicznych, troszczysz się o naturę, bo popierasz rolników, którzy dbają o środowisko. Uprawy oraz hodowle ekologiczne muszą znajdować się w czystym regionie, co pozwala wykluczyć lub ograniczyć zanieczyszczenia przemysłowe lub z dróg szybkiego ruchu. Produkty ekologiczne, poza związkami chemicznymi, nie mogą również zawierać organizmów genetycznie modyfikowanych (GMO – patrz wywiad na stronie 3 tekstu), nie dodaje się ich również do pasz dla zwierząt. Żywność wyprodukowana w sposób naturalny po prostu musi być lepsza. To głos rozsądku…

Zobacz też: Jak pokochać żabę, czyli wychowaj małego ekologa

…ale skąd to wiemy?

Są dowody naukowe. Najbardziej jednoznaczna jest jedna z ostatnich prac holenderskich. Dowodzi ona, że dzieci kobiet, w których diecie było ekologiczne mleko i jego przetwory, przez pierwsze dwa lata życia rzadziej cierpiały na alergie niż dzieci mam jedzących żywność schemizowaną (taką głównie kupujemy w sklepach). Jedzenie przez przyszłą mamę nabiału eko to udowodniony sposób na obniżenie ryzyka alergii u dziecka. Badacze z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie twierdzą zaś, że mleko ekologiczne jest nie tylko smaczniejsze, ale i bogatsze w wapń niż produkowane powszechnie. A naukowcy z Newcastle University w Anglii dorzucają, że ma więcej antyoksydantów (np. witaminy E, C). Tak samo jest np. z marchewką eko, która zawiera znacznie mniej szkodliwych dla człowieka azotanów.

Są i wątpliwości

Choć pewne badania bywają niejednoznaczne, to wielu polskich i zagranicznych naukowców jest przekonanych o wyższości produktów eko nad przemysłowymi. Niektóre wyniki są zmienne w zależności od upraw i lat, w których były prowadzone. Niekiedy okazuje się, że więcej cennych składników miały owoce uprawiane w sposób konwencjonalny, jednak większość badań świadczy na korzyść żywności eko. Potrzeba jeszcze wielu lat badań, by bez wątpliwości wykazać wyższość jednych produktów nad drugimi, ale korzystać z żywności ekologicznej warto już teraz. Wybierając ją, lepiej się czujesz. Bo jeśli masz przekonanie, że zdrowo jesz, twoje samopoczucie jest lepsze. To sposób na zdrowie całej rodziny.

Zobacz też: Eko jest lepsze

Na ekozakupy marsz

W Europie Zachodniej są wielkie ekosupermarkety, u nas – głównie małe sklepy. Choć… w sieciach supermarketów (Carrefour, Tesco) są działy oferujące bioprodukty, nawet warzywa i owoce. Nic dziwnego, bo badania konsumenckie pokazują, że certyfikowane produkty ekologiczne kupuje już 7 proc. Polaków.
Jak poznać, że kupujesz bioprodukt? Obejrzyj etykietę – to pierwszy krok. A jeśli jej nie ma? Przecież nie ma jej na każdym ziemniaku czy pomidorze. Poproś o pokazanie certyfikatu sprzedawcę. Przyjmując towar do sklepu, ma on obowiązek sprawdzić go u dostawcy. Bezpieczniej jest kupować żywność w opakowaniach – jeśli masz wybór między ziemniakami luzem a paczkowanymi, wybierz paczkowane. To gwarancja jakości. Warto też mieć zaufany sklep.
Najlepiej kupować lokalne produkty ekologiczne, sezonowe, przechowywane krótko. Bo nawet jeśli jesteś w stanie zaufać, że suszone figi czy banany z Chin są naprawdę bio, to czy ich wartości nie neutralizuje fakt, że muszą przelecieć tysiące kilometrów, zanim znajdą się na twoim stole obok polskich jabłek?

Nie dla żywności genetycznie modyfikowanej!

Kilka lat temu panowała euforia wokół tematu genetycznie modyfikowanej żywności (GMO – Genetically Modified Organism). Przekonywano, że rolnicy będą produkować dorodne rośliny, odporne na szkodniki i złe warunki atmosferyczne. Teraz przyszła pora na refleksję. Największe kraje Europy bronią się przed GMO, Unia Europejska nie wydaje zezwoleń na jej wprowadzanie, ale w Polsce ani przepisy, ani praktyka nie są jasne. Rok temu Państwowa Inspekcja Handlowa stwierdziła, że ok. 70% produktów sojowych dostępnych w naszych sklepach zawiera soję modyfikowaną genetycznie, ale nie jest to uwidocznione na etykiecie.

Na temat GMO z prof. Ewą Rembiałkowską, specjalistą w dziedzinie żywienia, kierownikiem Zakładu Żywności Ekologicznej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, rozmawia Joanna Kieniewicz-Górska.

- Co to jest żywność genetycznie modyfikowana (GMO)?

Wyprodukowana z roślin lub zwierząt, do których wprowadzono gen całkiem innego gatunku, np. do ziemniaka gen flądry arktycznej (wskutek czego miałby się stać odporny na niską temperaturę), a do soi materiał genetyczny pewnej bakterii (dzięki której uodporni się na szkodniki i choroby trapiące uprawy tej rośliny). W efekcie tworzy się odmiany, które nigdy nie powstałyby w środowisku naturalnym.

- Jakie to ma konsekwencje?

Gen obcego gatunku, oprócz oczekiwanego rezultatu, może spowodować wiele trudnych do przewidzenia zmian w organizmie modyfikowanej rośliny. Nie jest tak, że jeden gen warunkuje tylko powstanie jednego białka, a w konsekwencji jedną cechę. Nie wszystko da się przewidzieć, powstają różne białka, które np. mogą wywoływać alergię lub działać toksycznie. Szczególnie niepokoi wprowadzenie w świat roślin odpornych na antybiotyki genów, tzw. genów pomocniczych, które być może spowodują, że sami stracimy ważną broń w walce z bakteriami.

- Czy są na to dowody?

Obecnie nie ma twardych dowodów, że taka żywność szkodzi człowiekowi, ale efekty uzyskane za pomocą manipulacji genetycznych nie są do końca znane. Skutki takiego postępowania mogą ujawnić się dopiero w następnych pokoleniach. Na razie w USA możemy zobaczyć, wyhodowane całkiem przypadkowo, superchwasty o wysokości trzech metrów, zaś w laboratoriach naukowców zniekształcone i bezpłodne myszki, których „rodzice, dziadkowie i pradziadkowie” byli karmieni kukurydzą genetycznie modyfikowaną.

- Zatem sytuacja jest niewesoła?

Nic podobnego. Polska ze swoim tradycyjnym rolnictwem i bogactwem przyrody ma wielkie szanse stać się największym dostawcą czystej pod względem ekologicznym, zdrowej i pozbawionej GMO żywności, jednak o tym, czy tak się stanie, decydują rządzący.

- Co sami możemy robić, by uniknąć GMO?

Warto czytać, co jest napisane na opakowaniu, i wymagać. Oto pomocne rady:
  • Uważaj na informacje: „Wyprodukowano z genetycznie modyfikowanej soi, rzepaku, kukurydzy itp.”
  • Unikaj składników typu: lecytyna sojowa, mączka kukurydziana, gluten. Często producenci nie respektują wymogu oznaczania przetworzonych składników, np. nie informują, że lecytyna sojowa jest uzyskana z soi genetycznie modyfikowanej.
  • Pytaj w sklepie, czy produkt nie zawiera GMO, pisz e-maile do producentów. Jeżeli nie będziemy zwracać uwagi na to, co jemy, będziemy skazani na to, co zaproponują nam wytwórca oraz sieci handlowe.
Zobacz też: Ekologiczne czy fermowe jajka dla dziecka?

Oznaczenia eko na opakowaniu

Dzięki nim poznasz, czy produkt jest rzeczywiście eko. Niektóre elementy na etykiecie są konieczne, inne nieobowiązkowe.
• Obowiązkowe:
- nazwa i numer upoważnionej jednostki certyfikującej, której podlega producent, np. Agrobiotest, Bioekspert, Ekogwarancja PTRE, BioCert, Cobico, PCBC, PNG. Certyfikat jest wydawany na rok,
- nazwa oraz adres producenta, przetwórcy lub sprzedawcy,
- napis „Rolnictwo ekologiczne System kontroli WE”, „produkt rolnictwa ekologicznego”,
• Może być, ale nie musi:
- znak stowarzyszenia rolników ekologicznych, (np. Ekoland lub inny) lub unijny znak Rolnictwo Ekologiczne.

Gdzie kupić żywność eko?

W każdym ze sklepów są zarówno artykuły certyfikowane, jak i bez certyfikatu. Warto o to pytać. Sprzedawca powinien bez problemu odpowiadać na takie pytania. Oto kilka sklepów:
Warszawa: Kalina, ul. Malczewskiego 6; Smak Natury, al. KEN 19
Kraków: Eko-sklep, ul. Krzywa 6; Organic Farma Zdrowia, Galeria Krakowska, ul. Pawia 5
Poznań: Bliżej Natury, ul. Podgórna 19; Organic Farma Zdrowia, Poznań Plaza, ul. K. Drużbickiego 2
Gdańsk: Maja, ul. Szeroka 14
W internecie: www.sklepekologiczny.pl, www.ekosklep.com.pl, www.ekozakupy24.pl, www.pyszneizdrowe.pl, www.biovert.pl, www.ekosfera.pl, www.sklepnazdrowie.pl, www.kozlek.pl

Zobacz też: Jak czytać etykiety - 6 złotych zasad

Konsultacja: prof. Ewa Rembiałkowska, specjalista w dziedzinie żywienia, kierownik Zakładu Żywności Ekologicznej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
 
td_dopisek.gif
 
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy