Polacy tylko udają, że szanują ciężarne. „W kolejkach spada na ciążowy brzuch peleryna niewidka”
Palce świerzbią, ale nie będzie tu żadnych społeczno-politycznych manifestów. Będzie krótka scenka ze sklepu i zaproszenie do refleksji.

Wyobraź sobie taką sytuację. Wyobraź albo przypomnij, bo jestem przekonana, że wielu z nas (większość? każdy?) było w podobnej sytuacji. Stoisz w kolejce do kasy. Typ sklepu nie ma znaczenia: niech będzie to jedna z sieciówek w centrum handlowym, Biedronka czy Dino, osiedlowy warzywniak. Do kolejki dołącza ciężarna. Ciężarna-ciężarna, mówimy o brzuszku, którego naprawdę nie można pomylić z dużym obiadem czy kilkoma kilogramami nadwagi. Co robisz? Co robią inne osoby stojące w kolejce?
a) Od razu proponuję, żeby stanęła przede mną.
b) Przez chwilę nerwowo zastanawiam się, czy to na pewno ciąża, ale w końcu podejmuję ryzyko i proponuję, by stanęła przede mną.
c) Udaję, że nie widzę, i stoję w miejscu.
d) Doskonale widzę, ale nie przepuszczam. Ciąża to nie choroba!
Odpowiedzi, że naprawdę nie widzę, nie uwzględniam. Którą odpowiedź wybierasz?
Czy Polacy ustępują ciężarnym miejsca w kolejkach?
Właśnie taką scenkę odegrała kosmetolożka, twórczyni internetowa i przyszła mama Patrycja Wysocka, publikująca na Instagramie jako @modernwomenpl. Niestety, z jej doświadczeń (i z doświadczeń setek kobiet w komentarzach) wynika, że Polacy skłaniają się ku odpowiedzi c lub d. A przecież tak uwielbiamy ciężarne!
„Też macie wrażenie, że w kolejkach spada na ciążowy brzuch peleryna niewidka? Dziewczyny, napiszcie, że nie jestem w tym sama” – napisała z lekką ironią Wysocka.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Ciężarne stają się niewidzialne
Wyniki eksperymentu instagramerki są... smutne. Nawet jeśli przedstawiona przez nią scenka jest wyreżyserowana i tuż po zakończeniu nagrania przyszła mama została przepuszczona albo sama ustawiła się na początku kolejki, komentarze pod rolką pokazują, że kobiety po zajściu w ciążę stają się niewidzialne. Oto tylko kilka z setek komentarzy:
- „A potem te same osoby, które najgłośniej krzyczą, że ma siłę biegać po galerii, to i w kolejce wystoi, narzekają na niską dzietność, Jestem w 8. miesiącu ciąży, ustąpiono mi miejsca dosłownie 2 razy, nigdy nie skorzystałam z pierwszeństwa przy kasie”.
- „W H&M miałam raz sytuację, że kasjerka była oburzona tym, że podeszłam bez kolejki i zapytałam, czy może mnie obsłużyć (8 miesiąc ciąży). Także nawet na kasie ciężko czasami było ze zrozumieniem”.
- „Byłam w ciąży bliźniaczej z giga brzuchem i nie było widać. Dodatkowo 3 razy miałam sytuację, że się przede mnie wepchnęli. Raz w Lidlu 2 nastolatków z napojami, u lekarza w kolejce i w Biedronce”.
- „Kolejka w sklepie to pół biedy. W kolejce na badania krwi, w której czasem stało się długo, też nikt nie przepuszcza. Od starszego pana usłyszałam kiedyś, że ciąża to nie choroba i żeby nie przesadzać”.
Wśród komentarzy można znaleźć też głosy, że jeśli ciężarne chcą, by im ustępowano, mogą zwyczajnie o to poprosić. Jasne, mogą. Zapewne część to robi, a część, zrażona własnymi historiami lub opowieściami koleżanek, serio wolałaby być niewidzialna. Dlatego proszę: jeśli już widzisz ciężarną w kolejce, po prostu ustąp. Nawet jeśli robisz zakupy na ulicy Pokątnej.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl albo bezpośrednio do mnie: hanna.szczesiak@burdamedia.pl.
Czytaj także: „Gdy po 7 latach starań zaszłam w ciążę, teściowa mi nie uwierzyła. Uznała, że zmyślam i udaję, bo za dobrze wyglądam”