polskie dzieci za mało ruszają się
fot. Adobe Stock

Mamo, nie bądź taksówkarzem swojego dziecka! Przyłącz się do akcji!

Nasze dzieci po prostu się nie ruszają, głównie siedzą lub leżą – alarmuje psycholog Justyna Rutkowska. I wie, co mówi, bo musi później leczyć takie dzieci.
Agnieszka Majchrzak
polskie dzieci za mało ruszają się
fot. Adobe Stock



Jest to już duży problem społeczny w naszym kraju – polskie dzieci są na szarym końcu w europejskich rankingach aktywności fizycznej. Efekt widać gołym okiem, na potęgę przybywa w Polsce otyłych dzieci. Stąd apel i pytanie, dlaczego my sami rodzice codziennie dokładamy do tego swoją cegiełkę.

Zjawisko "wożonych dzieci"

Justyna Rutkowska jest psychologiem i psychoterapeutką na co dzień mierzącą się z problemem braku ruchu u dzieci. Zaniepokojeni rodzice przychodzą z nimi do jej gabinetu. Dzieci cierpią na depresję, której przyczyną może być właśnie brak aktywności fizycznej. Badania pokazują, że już 2 godziny ruchu zmniejsza o 12 proc. liczne przypadki depresji.

Psycholog podkreśliła, że w ostatnich latach pojawił się w postawach rodziców nawyk wożenia samochodem dzieci, gdzie tylko jest to możliwe. Kiedy pyta się rodziców, dlaczego to robią, odpowiadają, że chodzi o to, aby dzieci się nie spóźniły, ale też argumentują, że czasy są niebezpieczne, a dziecko nie ma siły.
Redakcja poleca: Czy twoje dziecko powinno trenować tenis? – zobacz film
Myślisz o tym, by zapisać swoje dziecko na zajęcia sportowe? Świetna decyzja, bo dzieci w dzisiejszych czasach mają zbyt mało ruchu. Tylko, jaką dyscyplinę wybrać? Zobacz film, jak trenują dzieci w tenisowej szkółce Legii. Kto wie, może właśnie ten rodzaj sportu spodoba się twojemu dziecku.

Depresje, zaburzenia snu

Zdaniem psycholog to droga donikąd. Wychowujemy w ten sposób coraz słabsze fizycznie i psychicznie pokolenie młodych ludzi. W efekcie coraz więcej nastolatków doświadcza stanów depresyjnych i lękowych. Dzieci cierpią na zaburzenia snu i funkcji procesów poznawczych.

"Dołącz do rodziców, którzy nie są kierowcami swoich zdrowych dzieci" - apeluje psycholog. - Rodzicu, nie zabieraj zdrowia swojemu dziecku, dając mu pozorny komfort i bezpieczeństwo. Każde pokolenie do tej pory chodziło o własnych nogach – podkreśliła.

Samochodom wstęp wzbroniony

Problem podwożenia dzieci samochodami gdzie tylko się da, nie dotyczy wyłącznie naszego kraju. Jesienią 2018 roku władze stolicy Austrii wprowadziły w ramach projektu "Schulstraße" zakaz prowadzenia aut w pobliżu szkół. Przyniósł świetne efekty, więcej ludzi korzysta w Wiedniu z rowerów i publicznego transportu. Dzieci ruszają się i środowisko mniej jest zanieczyszczane spalinami samochodowymi. Taki sam zakaz ma być wprowadzony w Poznaniu, przymierzają się do niego także władze Krakowa i Łodzi.

Czy przyjmie się w Polsce? Zobaczymy, chociaż reakcje internautów w komentarzach były mało przychylne. "Głupota", "nie zabronisz mi tego","kolejny zakaz, super" – napisano. Pojawiła się propozycja, aby taki zakaz owszem wprowadzić, ale dla urzędników. "A może wprowadzić ten zakaz dla urzędników miejskich i państwowych, żeby świecili przykładem?" - napisał jeden z internautów.

80. proc. dzieci bez ruchu

Badania pokazują, że 80 proc. polskich dzieci prowadzi siedzący tryb życia. Jedynie połowa jeździ regularnie na rolkach lub rowerze, mniej niż 20 proc. uczestniczy w zorganizowanych zajęciach sportowych – takie są fatalne dane z badania przeprowadzonego z inicjatywy organizacji Active Healthy Kids Global Alliance grupującej ekspertów, którzy pracują na rzecz poprawy aktywności fizycznej najmłodszych.

Według ich oceny młodzi Polacy w wieku od 5 do 17 lat zajęli przedostatnie miejsce w Europie, otrzymując wynik D minus w pięciostopniowej skali od A do F. Tylko co piąte dziecko w naszym kraju spełnia kryteria Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczące codziennej aktywności fizycznej.

Wuef, który nie jest torturą

Z badania wynika, że wbrew obiegowej opinii, to właśnie "znienawidzone" lekcje wuefu mają dobre notowania. Mamy na tle innych państw wystarczającą liczbę lekcji wychowania fizycznego, zagranicznych ekspertów cieszy ich obowiązkowość, dobry poziom wykształcenia nauczycieli oraz wysoka frekwencja dzieci.

Badanie pokazuje, że tylko 50 proc. rodziców wspiera aktywność fizyczną dzieci, kupując im sprzęt do ćwiczeń, opłacając dodatkowe zajęcia sportowe lub zachęcając do aktywności fizycznej we własnym zakresie.

Kiepsko z ruchem w małych miastach

Pod względem aktywności fizycznej dzieci z większych miast wypadają dużo lepiej. Łatwiej wyciągnąć je na basen lub zajęcia sportowe. W małych miastach dzieci nie za bardzo wiedzą, co ze sobą zrobić, bo takich zajęć często u nich nie ma albo muszą na nie daleko dojeżdżać. Wolny czas spędzają więc przy komputerze. W ten sposób rośnie pokolenie skazane na otyłość, cukrzycę i miażdżycę.






Czy podpiszecie się pod apelem, aby nasze dzieci wysadzić z aut i zachęcić do ruchu? Ja jestem za. Codziennie pod szkołą córki widzę dantejskie sceny z autami wjeżdżającymi prawie pod same drzwi budynku. Biedne dzieci muszą ruchem slalomowym omijać co chwile nadjeżdżające fury. 

Wiosna już na dobre zawitała, czas cieszyć się nią. Zza szyb samochodów nie czuć jej zapachu!

Źródło: gazeta.pl, polityka.pl


  [content:0_26040,0_21046,,,1_4520,2_1281:PsychologicalTest]  
Oceń artykuł

Ocena 5 na 1 głos

Zobacz także

Popularne tematy