Reklama

W 2026 roku dzieci z rodzin rolniczych mogą pojechać na letnie kolonie nad morze z dofinansowaniem z KRUS. Dopłata wynosi 1250 zł na uczestnika, a rodzice płacą jedynie 1050 zł. Wyjazdy zaplanowano w ośrodkach w Rowach, Poddąbiu i Łukęcinie, a liczba miejsc jest ograniczona − liczy się kolejność zgłoszeń.

Dopłata większa niż opłata rodzica, ale liczy się termin zgłoszenia

Z perspektywy domowego budżetu ta oferta wygląda wyjątkowo korzystnie: cena turnusu została ustalona na 1050 zł za dziecko, a wsparcie z Funduszu Składkowego Ubezpieczenia Społecznego Rolników sięga 1250 zł na osobę. To oznacza, że dofinansowanie przewyższa koszty po stronie rodziny.

Warto jednak pamiętać o dwóch ważnych zasadach. Po pierwsze, liczba miejsc jest ograniczona, więc zwlekanie z decyzją może skończyć się brakiem wolnych terminów. Po drugie, o przyjęciu na turnus decyduje kolejność zgłoszeń. Zapisy są prowadzone na stronach internetowych izb rolniczych − to tam pojawiają się informacje organizacyjne.

Kto może skorzystać? Dopłaty dostaną dzieci z kilku roczników

Program jest kierowany do dzieci z rodzin rolniczych, czyli takich, w których przynajmniej jeden rodzic jest ubezpieczony w KRUS. Przy kwalifikacji kluczowy jest wiek dziecka: wsparcie obejmuje dzieci od 6 do 16 lat, czyli urodzone od 1 stycznia 2010 roku.

Trzy miejscowości nad Bałtykiem i konkretne ośrodki, w których odbędą się turnusy

Turnusy zaplanowano w trzech nadmorskich lokalizacjach, znanych z rodzinnego klimatu i bliskości plaż:

  • Rowy − ośrodek „Lazur bis”,
  • Poddąbie − ośrodek „Lazur”,
  • Łukęcin − ośrodek „Wrzos”.

W każdym z tych miejsc organizatorzy zapowiadają komfortowe warunki pobytu, pełne wyżywienie oraz opiekę wykwalifikowanej kadry. Dla wielu rodziców to najważniejsza część informacji: dziecko ma zapewnioną opiekę i stały plan dnia, a jednocześnie wyjazd jest typowo wakacyjny − z przestrzenią na ruch i odpoczynek.

Plan dnia pełen ruchu i wycieczek, czyli co realnie czeka dzieci na miejscu

Program kolonii jest ułożony tak, by dzieci nie spędzały czasu wyłącznie „na leżaku”. W planie są m.in. kąpiele i plażowanie pod opieką wychowawców, spacery, gry zespołowe, konkursy i różnego rodzaju animacje. Pojawiają się też sportowe rywalizacje i zabawy tematyczne — zwykle to te punkty programu najszybciej integrują grupę, nawet jeśli na początku ktoś tęskni za domem.

Zaplanowano również wycieczki do rozpoznawalnych miejsc na wybrzeżu, w tym do portu w Dziwnowie, do ruin kościoła w Trzęsaczu oraz do latarni morskiej w Niechorzu. To dobra wiadomość dla rodziców, którzy wolą, by dziecko wróciło z kolonii nie tylko z piaskiem w butach, ale też z konkretnymi wspomnieniami i historiami do opowiadania po powrocie.

Źródło: WP

Zobacz też: Dziadkowie to nie darmowa służba na pstryknięcie. „Gdy synowa podrzuciła mi wnuki, usłyszała tylko 3 słowa”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...