Dlaczego w ogóle postanowiłam to sprawdzić

Skóra Leona bywa problematyczna. Nie chodzi o jednorazowe przesuszenie po zimie czy chwilowe podrażnienie. Bardzo często pojawiają się u niego suche, czerwone i swędzące miejsca - szczególnie w zgięciach kolan, czasem także na rękach. I jak to zwykle wygląda przy dzieciach, problem raz się pojawia, raz znika. Przez kilka dni jest lepiej, potem nagle skóra robi się szorstka, zaczerwieniona i zaczyna swędzieć. Wieczorem potrafi się drapać odruchowo, nawet nieświadomie przez sen.

Przetestowałam już naprawdę dużo kosmetyków "dla skóry wrażliwej". Część działała tylko chwilowo, część była zbyt tłusta, a po niektórych miałam wrażenie, że skóra jest bardziej oblepiona niż faktycznie ukojona i zregenerowana.

materiał własny

Dlatego do Dermalibour+CICA podeszłam dość ostrożnie. Nie oczekiwałam cudów. Bardziej interesowało mnie to, czy ten krem rzeczywiście przynosi ulgę i czy da się go używać na co dzień współpracując z dzieckiem, które często mówi, że krem "szczypie", "lepi się" albo "jest ble".

Dermalibour+CICA - krem regenerujący

To był produkt, po który sięgam najczęściej.

Najpierw użyłam go właśnie na suche, zaczerwienione miejsca pod kolanami Leona. Skóra była szorstka, podrażniona i wyraźnie go swędziała. Zwykle w takich sytuacjach wieczorne smarowanie kończyło się marudzeniem, bo większość kremów była albo bardzo tłusta, albo dawała nieprzyjemne uczucie na skórze. Tutaj było inaczej.

materiał własny

Co mnie zaskoczyło?

Przede wszystkim to, że krem bardzo szybko przyniósł skórze ulgę bez pieczenia i szczypania. Skóra już po chwili wyglądała lepiej, a Leon się nie drapał.

Po kilku dniach regularnego stosowania czerwone miejsca były wyraźnie mniej widoczne i mniej szorstkie. Nie zniknęły "magicznie" po jednym użyciu, ale pierwszy raz od dawna miałam poczucie, że produkt rzeczywiście wspomaga regenerację skóry, a nie tylko chwilowo natłuszcza.

Bardzo podoba mi się też konsystencja tego kremu. Jest treściwy, ale nie ciężki. Nie zostawia bardzo tłustej warstwy i szybko się wchłania, co przy pielęgnacji skóry dziecka naprawdę ma znaczenie. Leon pozwalał się nim smarować bez protestów.

Z czasem zaczęłam używać go też u siebie - na przesuszone dłonie po ciągłym myciu i sprzątaniu oraz na podrażnioną skórę wokół ust. I znowu miałam to samo poczucie: ukojenie zamiast chwilowego "zaklejenia" skóry.

materiał własny

Dla kogo to ma sens:

Dla dzieci i dorosłych z podrażnioną, przesuszoną, swędzącą skórą, która potrzebuje regeneracji i ukojenia.

Szczególnie dobrze sprawdzi się u rodzin, które chcą mieć jeden produkt do różnych problemów skórnych - zamiast kilku oddzielnych kremów "na wszystko".

Dla kogo raczej nie:

Dla osób, które szukają lekkiego kremu pielęgnacyjnego "do codziennego smarowania", a nie produktu skoncentrowanego na regeneracji skóry.

Dermalibour+CICA - żel do mycia

Przy wrażliwej skórze bardzo łatwo wpaść w błędne koło. Skóra jest przesuszona, więc zaczynamy ją mocniej natłuszczać, ale jednocześnie używamy produktów myjących, które ją dodatkowo podrażniają. Dlatego byłam bardzo ciekawa tego żelu. I tutaj chyba największym zaskoczeniem było dla mnie to, czego... nie było.

Nie było uczucia ściągnięcia skóry po myciu. Nie było dodatkowego przesuszenia. Nie było też sytuacji, w której po kąpieli czerwone miejsca wyglądały gorzej niż wcześniej.

Naczelna sprawdza
materiał własny

Co mnie zaskoczyło?

Produkt jest bardzo delikatny, a jednocześnie mam poczucie, że naprawdę oczyszcza skórę.

Dla Leona to było szczególnie ważne, bo każda kąpiel przy zaostrzeniu problemów skórnych powodowała dyskomfort. Tutaj tego nie było.

Żel dobrze sprawdził się zarówno do codziennego mycia ciała, jak i przy higienie podrażnionych miejsc. I znowu - bardzo doceniam prostotę. Nie trzeba się zastanawiać, "czy to jeszcze nie podrażni bardziej".

Dla kogo to ma sens:

Dla dzieci i dorosłych z wrażliwą, przesuszoną lub podrażnioną skórą, szczególnie wtedy, kiedy zwykłe produkty myjące powodują dyskomfort.

Dla kogo raczej nie:

Dla osób, które lubią mocno pieniące się żele i uczucie bardzo intensywnie pachnące produkty.

Co było dla mnie najważniejsze

Najbardziej lubię produkty, które po prostu stają się elementem codzienności. Nie stoją na półce "na specjalną okazję", tylko zaczynasz po nie sięgać automatycznie, bo widzisz, że działają. I dokładnie tak było tutaj. Dermalibour+CICA nie stał się u nas "kosmetykiem do testu". To po prostu produkt, który zaczął krążyć po domownikach. Raz używałam go ja, raz Leon, czasem ktoś inny potrzebował go "na jakieś podrażnienie". I myślę, że właśnie to najlepiej pokazuje, czy coś naprawdę się sprawdza.

materiał własny

Przy dzieciach bardzo szybko przestałam wierzyć w "cudowne kosmetyki". Zaczęłam za to doceniać produkty, które naprawdę przynoszą ulgę. Takie, które uspokajają skórę zamiast tylko chwilowo ją natłuszczać. I dokładnie taki okazał się dla mnie Dermalibour+CICA.

Materiał promocyjny marki Pierre Fabre Dermo-Cosmetique Polska sp. z o.o.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.