Reklama

- Z perspektywy 15 lat macierzyństwa stwierdziłam, że wszystko o powrocie do formy fizycznej zostało już powiedziane. Kobietom brakuje dziś bardziej otulenia niż kolejnych poradników - mówi Edyta Litwiniuk.

Podkreśla, że młode mamy często słyszą, co powinny robić, a zdecydowanie za rzadko ktoś mówi im, że nie muszą być idealne.

- Dziewczyny piszą do mnie, że w końcu ktoś powiedział im: "nie musisz". Że wyjście na spacer to już jest trening. Że to już jest aktywność, która pozwala zadbać o ciało i psychikę - opowiada.

Małe kroki zamiast wielkich postanowień

Zdaniem Edyty Litwiniuk aktywność fizyczna po porodzie nie musi oznaczać godzin spędzonych na siłowni. Czasem wystarczy znaleźć kilka minut w codzienności.

- Jeśli zaparzasz kawę, możesz zrobić kilka wspięć na palce albo delikatnych przysiadów. To są małe kroki, ale one też mają znaczenie - mówi.

Jednocześnie zaznacza, że dbanie o siebie nie powinno ograniczać się wyłącznie do ruchu. Ważne jest także znalezienie przestrzeni dla siebie - wyjście z przyjaciółką, rozwijanie pasji czy po prostu chwila odpoczynku.

- Mamo, jesteś w tej całej układance najważniejsza. Jeśli my nie będziemy zaopiekowane, zadbane i choć trochę wypoczęte, bardzo trudno będzie nam dawać innym to, czego potrzebują - podkreśla.

Instagram pokazuje życie, którego nie ma

Rozmówczynie zwracają uwagę, że współczesne matki żyją pod ogromną presją porównywania się do innych. W mediach społecznościowych widzą idealnie urządzone mieszkania, perfekcyjnie ubrane dzieci i mamy, które zdają się radzić sobie ze wszystkim.

- Odpalam Instagram i widzę piękne mieszkania, wysprzątane kuchnie, świeży makijaż, dzieci, które bez awantur wychodzą do szkoły. Tylko że życie tak nie wygląda - mówi Edyta Litwiniuk.

Jak podkreśla, jej doświadczenie pracy z kobietami pokazuje, że niemal każda z nich - niezależnie od etapu życia - mierzy się z własnymi trudnościami. Dlatego zamiast dokładać sobie kolejnych obowiązków, warto nauczyć się odpuszczać.

Wspierający partner robi różnicę

W rozmowie pojawia się także temat zaangażowanego ojcostwa. Litwiniuk zauważa, że na szczęście wiele się zmieniło w porównaniu z pokoleniem naszych rodziców.

- Kiedyś tata wracał z pracy, jadł obiad i siadał przed telewizorem. Dziś coraz częściej wychodzi z dziećmi na spacer, zmienia pieluchy, odwozi na zajęcia i aktywnie uczestniczy w życiu rodziny - mówi.

Jednocześnie przyznaje, że mamy nie zawsze potrafią oddać część kontroli.

- Często myślimy: "Ja zrobię to lepiej". A przecież partner też uczy się rodzicielstwa. Ja również nigdy wcześniej nie zmieniałam pieluchy, więc skąd miałam wiedzieć, że robię to lepiej? - mówi z uśmiechem, wspominając historię ze szkoły rodzenia, kiedy jej mąż podczas ćwiczeń "urwał nóżkę" lalce treningowej.
Jak przyznaje, dzięki wsparciu partnera mogła wrócić do pracy, rozwijać swoje pasje i zadbać także o siebie.

Macierzyństwo to nie sport indywidualny

Ekspertka podkreśla jednak, że nie każda kobieta może liczyć na wsparcie partnera. Dlatego tak ważne jest budowanie własnej sieci pomocy - wśród rodziny, przyjaciół czy sąsiadów.

- Musimy nauczyć się prosić o pomoc. Bez względu na to, czy jesteśmy mamami samodzielnymi, czy żyjemy w związku. Warto odważnie powiedzieć: "Czy możesz pójść z dzieckiem na spacer?" - podkreśla.

Jej zdaniem współczesnym rodzinom brakuje dziś tego, co kiedyś było naturalne - wielopokoleniowej wspólnoty.

- Skoro nie mamy już domów wielopokoleniowych, twórzmy swoje małe wioski wsparcia. Nie bójmy się prosić o pomoc i korzystać z niej, kiedy jest nam potrzebna - słyszymy w podcaście "Mamy to!".

Bo być może właśnie tego młode mamy potrzebują dziś najbardziej: nie kolejnego przypomnienia, że powinny robić więcej, ale zapewnienia, że już teraz robią wystarczająco dużo.

Zobacz cały odcinek: Koniec z udawaniem idealnej mamy z Instagrama. Edyta Litwiniuk o byciu wystarczającą.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...