Chciała podrzucać dziecko babci, żeby iść do pracy. „Po tym, co usłyszałam od swojej matki narcyzki, trzasnęłam drzwiami i wyszłam”
Plan szybkiego powrotu do pracy na etat i ucieczki od domowej rutyny skończył się dla młodej matki potężną rodzinną awanturą. Choć była pewna, że mieszkająca blisko emerytka z radością przejmie opiekę nad rocznym maluchem, to jedna stanowcza i chłodna odmowa zniszczyła ich dotychczasowe relacje.

Pełen żalu post w popularnej facebookowej grupie dla mam lotem błyskawicy wywołał prawdziwą lawinę komentarzy. Pewna trzydziestoletnia kobieta postanowiła publicznie opowiedzieć o swojej bezsilności i potężnej wściekłości po rozmowie z własną matką. Młoda mama ma pod opieką szesnastomiesięcznego synka, który od urodzenia jest dzieckiem absorbującym, płaczliwym i po prostu trudnym do okiełznania. Kobieta spędza z nim całe dnie zupełnie sama, mąż i teściowie od rana są w pracy, a narastające zmęczenie doprowadziło ją na skraj wyczerpania psychicznego.
Gdy pojawiła się szansa na natychmiastowy powrót do pracy na etat, dziewczyna poczuła nadzieję na złapanie upragnionego oddechu i powrót do normalnego życia. Postanowiła poprosić o pomoc swoją mamę, która mieszka bardzo blisko i jest na emeryturze, jednak to, co usłyszała w odpowiedzi, całkowicie ją załamało. Rozżalona córka nie kryje wściekłości, a jej internetowy apel podzielił komentujące kobiety na dwa obozy.
Codzienny surwiwal z wymagającym maluchem. Powrót do pracy stał się dla tej mamy jedynym ratunkiem
Życie z kilkulatkiem pod jednym dachem bywa piękne, ale gdy dziecko okazuje się wyjątkowo wymagającym egzemplarzem, codzienne obowiązki zamieniają się w walkę o przetrwanie. Autorka wpisu szczegółowo opisała swój domowy dramat − syn od początku zmagał się z kolkami, trudnym ząbkowaniem i permanentnymi pobudkami w nocy. Odkąd zaczął samodzielnie chodzić, w mieszkaniu zapanował kompletny chaos, a zakazy kończą się głośnym wyciem, rzucaniem zabawkami i biciem głową w podłogę.
Wyjście na zwykły spacer również graniczy z cudem, ponieważ chłopiec nie chce siedzieć w wózku, wyrywa się, odmawia chodzenia za rączkę i ucieka przed mamą. Rozszerzanie diety okazało się kolejną porażką, bo maluch zaciska usta, pluje jedzeniem i daje sobie wcisnąć zaledwie kilka łyżeczek wyłącznie podczas oglądania bajek na ekranie smartfona.
W tym logistycznym i emocjonalnym paraliżu szansa na powrót do pracy wydała się kobiecie jedyną drogą do uratowania własnego zdrowia psychicznego. Wizja darmowej i bezpiecznej opieki ze strony bliskiej osoby, która ma przecież mnóstwo wolnego czasu na emeryturze, wydawała się naturalnym rozwiązaniem.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Burza w komentarzach na Facebooku. Internautki twardo bronią prawa emerytki do odpoczynku
Oczekiwanie, że starsze pokolenie z radością porzuci swoje plany, by przejąć opiekę nad trudnym dzieckiem, spotkało się na forum z natychmiastową i bardzo asertywną krytyką. Większość komentujących matek bardzo ostro oceniła postawę autorki wpisu, zarzucając jej egoizm i brak barier w naruszaniu wolności własnej matki.
Jedna z internautek napisała bardzo dosadnie: „Twoja mama już wychowała swoje dzieci. Nie ma obowiązku wychowywać wnuków. To, że chce odpocząć, jest zupełnie oczywiste i normalne. Szczerze mówiąc, mocno dziwi mnie Twoja postawa. Jeśli chcesz iść do pracy, co w pełni rozumiem, a nie chcesz dać dziecka do żłobka, to pozostaje Ci niania. Twoja mama to nie darmowa niania i nie powinnaś jej tak traktować”.
Kobiety w dyskusji zgodnie podkreślały, że emerytura to czas na własne przyjemności, pasje i zasłużony spokój po latach ciężkiej pracy zawodowej. Kolejny komentarz tylko to potwierdził: „Babcia nie ma obowiązku zajmować się dzieckiem, jak sama piszesz, bardzo absorbującym i trudnym do ogarnięcia. Żłobek to dobry pomysł. Odpoczniesz, będzie lepiej”.
Mamy próbowały uświadomić autorce, że roszczeniowość wobec rodziców jest niesprawiedliwa, a opieka nad tak żywiołowym szesnastomiesięcznym maluchem to gigantyczny wysiłek fizyczny, na który starsza pani może po prostu nie mieć już zdrowia i sił.
Konfrontacja z surową oceną. Dlaczego wyręczanie się rodziną budzi tak skrajne emocje?
Najbardziej bolesne dla autorki postu były jednak głosy, które wprost zarzuciły jej brak wychowawczych kompetencji i nieporadność w codziennym stawianiu dziecku sztywnych granic. Część komentujących osób uznała, że kłopoty z zachowaniem chłopca wynikają bezpośrednio z błędów popełnianych przez samych rodziców.
Podsumowaniem tej burzliwej i pełnej złośliwości dyskusji stał się bardzo rygorystyczny wpis jednej z użytkowniczek: „Skoro Pani rozbuchała własne dziecko i sobie z nim jako młoda osoba nie radzi, to tym bardziej nie powinna Pani wymagać tego od własnej mamy. Jak tak bardzo chce Pani pracować, to proszę wynająć nianię albo oddać dziecko do żłobka i będzie po sprawie. Życzę powodzenia”.
Ta historia z facebookowej grupy to bolesny dowód na to, jak wielkie kłopoty fundujemy sobie sami, gdy oczekujemy, że otoczenie rozwiąże za nas każdy życiowy kryzys. Zarzucanie własnej matce egoizmu tylko dlatego, że twardo powiedziała „nie” i postawiła granicę, wskazuje niestety na poważne braki empatii u młodego pokolenia.
Rodzicielstwo to nasza suwerenna decyzja i nasza wyłączna odpowiedzialność, a żłobek czy profesjonalna niania to normalne, realne rozwiązania, które pozwalają zachować niezależność, a jednocześnie chronić rodzinne więzi.