Reklama

Zaledwie kilka dni temu po raz kolejny usłyszałam w pracy tę samą, pełną wyższości dyskusję na temat planów urlopowych. Koleżanki z biura prześcigają się w rezerwowaniu drogich wycieczek do Turcji, Egiptu czy na Zanzibar, z dumą opowiadając o basenach, palmach i luksusowych hotelach z opcją all inclusive. Patrzyły na mnie z autentyczną litością, gdy ze spokojem ogłosiłam, że ja z mężem i naszą dwójką maluchów od lat niezmiennie wybieram spokojne, polskie uzdrowisko nad Bałtykiem.

Poczułam wtedy tak potężną złość i potrzebę buntu, że postanowiłam napisać ten list, bo mam już serdecznie dość tego wszechobecnego snobizmu. Chcę powiedzieć to głośno i bez ogródek: co roku biorę dzieci do uzdrowiska nad Bałtykiem, a wakacje w tropikach są moim zdaniem wyłącznie dla pozerów i jest mi po prostu żal ich wymęczonych dzieci. Rodzice dla własnego szpanu i kilku ładnych zdjęć w mediach społecznościowych fundują swoim pociechom prawdziwą katorgę, całkowicie ignorując ich realne potrzeby.

Dlaczego polskie uzdrowisko nad Bałtykiem wygrywa z egzotyką?

Nasza rodzina od lat wybiera małe, ciche uzdrowisko położone niedaleko Międzyzdrojów i jest to najlepsza decyzja, jaką mogliśmy podjąć jako odpowiedzialni rodzice. Bałtyk w czerwcu i lipcu oferuje coś, czego nie kupi się za żadne pieniądze w rajskich resortach − zbawienny dla zdrowia jod, czyste, rześkie powietrze i wspaniały mikroklimat. Moje dzieci po dwóch tygodniach spędzonych na polskich plażach, spacerach po lasach sosnowych i wdychaniu morskiej bryzy niemal w ogóle nie chorują w okresie jesienno-zimowym.

W tropikach zamiast zdrowia funduje się maluchom gigantyczny szok termiczny, kiedy z rozgrzanego dworu wchodzą do klimatyzowanych pokojów hotelowych. Nie rozumiem, jak można świadomie narażać małe dziecko na tak drastyczne zmiany tylko po to, by móc pochwalić się znajomym egzotycznym kierunkiem. Dla dziecka luksusowy marmur w hotelowym lobby nie ma żadnego znaczenia, ono potrzebuje bezpiecznej przestrzeni, stabilnej temperatury i świętego spokoju, a nie wielogodzinnego, wycieńczającego lotu samolotem w upale.

Wakacje w tropikach są dla pozerów i niszczą spokój maluchów

Najbardziej bawi mnie, a zarazem smuci fakt, jak bardzo współcześni rodzice zatracili instynkt opiekuńczy na rzecz budowania idealnego, sztucznego wizerunku w internecie. Widzę te instagramowe relacje koleżanek, na których ich dzieci stoją spocone, marudne i czerwone od słońca na tle piramid czy egzotycznych ogrodów. Rodzice na siłę ciągają te biedne maluszki na wielogodzinne wycieczki autokarowe w pełnym słońcu, byle tylko zaliczyć kolejne punkty z przewodnika i wrzucić ładną fotkę na swój profil.

To jest czysta, egoistyczna pokazówa, w którym dobrostan malucha schodzi na całkowicie dalszy plan, ustępując miejsca chorym ambicjom dorosłych. Moje dzieci w polskim uzdrowisku wstają rano bez pośpiechu, biegają po szerokiej plaży, zbierają muszelki i jedzą gofry z jagodami, ciesząc się autentyczną, niczym nieskrępowaną beztroską. Nie muszę smarować ich co piętnaście minut filtrem blokującym całkowicie słońce ze strachu przed poparzeniami i nie muszę pilnować, by nie napiły się ani kropli wody z kranu. Bałtyk daje dzieciom wolność i naturalność, której na próżno szukać w sztucznych, zamkniętych i pilnowanych przez ochronę kurortach w Egipcie czy Turcji.

Koniec z wakacyjnym szpanem: wybieram zdrowy rozsądek

Wiem doskonale, że mój list wywoła lawinę oburzenia ze strony osób, które uważają polskie morze za synonim nudy, drożyzny i wiecznej złej pogody. Ja jednak wolę zaryzykować kilka deszczowych dni i założyć dzieciom kurtki przeciwdeszczowe na spacer po molo, niż patrzeć, jak mdleją z gorąca w afrykańskim klimacie. Czas, abyśmy, jako rodzice, przestali wreszcie ślepo podążać za modą na luksusowe all inclusive i zaczęli myśleć racjonalnie o tym, co jest naprawdę dobre dla organizmu małego, rozwijającego się człowieka.

Apeluję do wszystkich mam i ojców, którzy stoją teraz przed wyborem letniego urlopu: odrzućcie presję otoczenia i przestańcie szpanować wyjazdami, które dla Waszych dzieci są jedynie logistyczną katorgą. Wybierzcie zdrowie, czyste powietrze i spokój, jaki dają nasze rodzime, nadmorskie uzdrowiska, bo to tam kryje się prawdziwa magia udanego dzieciństwa. Nasze morze ma niesamowitą moc, a uśmiech zrelaksowanego, zdrowego dziecka jest wart o wiele więcej niż tysiące lajków pod zdjęciem spod egzotycznej palmy.

Dorota


Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl

Zobacz też: „Teściowa wyszła z sanatorium na wieczorny spacer i zniknęła. Telefon po 3 dniach sprawił, że stanęłam jak wryta”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...