Jej córka wróciła ze szkoły z płaczem. „Śmiali się ze mnie, że jesteśmy biedni, bo jedziemy do Darłówka”
Siedzę w kuchni, patrzę na kupione z wielką radością nowe klapki plażowe dla córki i czuję potworną bezsilność, bo zamożność rodziców stała się dla dzieciaków ze szkoły jedyną miarą wartości drugiego człowieka.

Szanowni Państwo, moja dziesięcioletnia córka Lenka wróciła ze szkoły z płaczem, rzuciła plecak w kąt i zamknęła się w swoim pokoju, nie chcąc ze mną w ogóle rozmawiać. Kiedy w końcu udało mi się ją utulić i wyciągnąć z niej, co się stało, usłyszałam słowa, które do teraz dźwięczą mi w uszach i sprawiają, że mam ochotę iść do tej placówki i zrobić potężną awanturę.
Moje dziecko wykrztusiło przez łzy, że rówieśnicy z klasy zorganizowali sobie w szatni wielką licytację i śmiali się z niej, że jesteśmy biedni, bo jedziemy na urlop do Darłówka, a nie do ciepłych krajów. Dziewczynki z jej klasy z dumą opowiadały o wielkich basenach i palmach w Turcji czy Grecji, a nasz planowany wyjazd na kwaterę nad Bałtykiem uznały za totalny obciach i synonim biedy.
Wakacje nad polskim morzem hitem czy powodem do wstydu w klasie
Boli mnie fakt, jak głęboko w głowy tych dziesięciolatków wszedł ten cały konsumpcjonizm, snobizm i chora potrzeba wiecznego szpanowania przed znajomymi z ławki. Przecież my z mężem ciężko pracujemy, nie klepiemy biedy, ale świadomie wybieramy nasze polskie morze, bo uwielbiamy ten nadmorski klimat, spacery po lesie sosnowym i wieczorne gofry na plaży w Darłówku. Dla nas to miały być cudowne, wyczekane dwa tygodnie świętego spokoju od pracy i szkolnego kieratu, a przez bezmyślne okrucieństwo dzieciaków zamieniły się w powód do potwornego wstydu dla mojej córki.
Lenka przez cały wieczór pytała mnie, dlaczego my nie możemy polecieć samolotem, dlaczego nie mamy opcji all inclusive i czy na pewno stać nas na normalne życie, skoro inne dzieci z klasy uważają nas za ubogich. No ludzie święci, skąd w tak młodych istotach bierze się tyle jadu, pogardy i bezwzględności dla kogoś, kto nie wpisuje się w ich bogaty, instagramowy schemat idealnych wakacji? Przecież te dzieci nie zarobiły same ani jednej złotówki na te swoje luksusowe kurorty, a zachowują się jak wielcy biznesmeni, którzy mają prawo pluć na każdego, kto spędza lato w kraju.
Jak rozmawiać z dzieckiem o bogactwie i uczyć szacunku do innych
Współczesna szkoła podstawowa coraz częściej staje się bezwzględnym polem bitwy na portfele rodziców, a nauczyciele udają, że nie widzą tego narastającego problemu wykluczenia rówieśniczego z powodów materialnych. Dzieci na przerwach nie rozmawiają już o grach, książkach czy wspólnych pasjach, tylko bez przerwy licytują się na marki telefonów, drogie buty i kierunki wakacyjnych podróży. Kiedy moja córka z radością wspomniała, że będzie budować zamki z piasku na polskiej plaży, została natychmiast uciszona i wyśmiana przez najgłośniejszą grupkę dziewczyn, które uznały, że Bałtyk to miejsce dla ludzi bez grosza przy duszy.
To jest potworna porażka wychowawcza rodziców tych dzieci, którzy w pogoni za własnym statusem społecznym zapomnieli wpoić swoim pociechom elementarną empatię, kulturę i szacunek dla cudzych wyborów. Cały wieczór spędziłam na tłumaczeniu Lence, że prawdziwe, udane dzieciństwo i miłość rodziców nie zależą od liczby gwiazdek w hotelu czy strefy klimatycznej, w której się wypoczywa. Jednak wiem doskonale, że moje mądre słowa mają małą siłę przebicia w starciu z chichotami rówieśników.
Skończmy wreszcie z tym szkolnym szpanem
Postanowiłam napisać ten list, bo wiem, że na pewno nie jestem jedyną mamą w Polsce, która mierzy się z takim problemem przed końcem roku. Nie możemy pozwalać na to, by nasze dzieci wracały ze szkół zapłakane i zdezorientowane tylko dlatego, że wybieramy skromniejszy lub po prostu inny model spędzania wolnego czasu niż reszta klasy. Dzisiaj rano poszłam prosto do wychowawczyni i zażądałam przeprowadzenia pilnej lekcji wychowawczej na temat tolerancji, szacunku i tego, że wakacje w kraju są tak samo wartościowe jak wycieczki na drugi koniec świata.
Apeluję do wszystkich rodziców, którzy teraz pakują walizki na wyjazdy w polskie góry, nad jeziora czy nad nasz piękny Bałtyk: budujcie w swoich dzieciach potężną pewność siebie i dumę z tego, co mają blisko. Nie dajmy się zwariować tej chorej licytacji na luksus, rozmawiajmy z maluchami o tym, co w życiu jest naprawdę ważne, i nie bójmy się ostro reagować, gdy szkolny snobizm dotyka nasze dzieci. Nasze morze ma niezwykłą magię, a uśmiech dziecka zbierającego muszelki na plaży w Darłówku jest wart o wiele więcej niż tysiące sztucznych lajków pod zdjęciem z egzotycznego basenu.
Angelika
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: „Teściowie zabrali moją Zosię nad morze, a wrócili sami. Nigdy nie wybaczę im tego, co zrobili”