Nieprzyzwoite sceny nad mazurskim jeziorem: nie wiedział, że dzieci patrzą? „Tatuś chyba się zapomniał”
Pewien tatuś z koca obok kompletnie stracił kontakt z rzeczywistością i urządził takie widowisko, że wszystkie dzieci w promieniu kilkunastu metrów po prostu zamurowało, a mi zabrakło słów, żeby wytłumaczyć synkowi, co ten pan właściwie wyprawia.

Wszystko zaczęło się od tego, że ten facet budował ze swoim synkiem wielki zamek z piasku tuż przy samej wodzie, w miejscu, gdzie biegało mnóstwo innych dzieciaków. Wiadomo, jak to jest na publicznej plaży − jest ciasno, maluchy biegają z wiadereczkami, chlapią się i bawią w berka. W pewnym momencie dwójka obcych, może czteroletnich brzdąców, przeogromnie zaaferowana gonitwą, potknęła się i przez przypadek wpadła prosto w misternie usypaną wieżę zamkową tego mężczyzny.
Skandaliczne zachowanie dorosłych na plaży nad jeziorem
To, co wydarzyło się sekundę później, po prostu zmroziło krew w żyłach wszystkim dookoła, bo ten dorosły, potężny chłop wyskoczył jak oparzony i z czerwoną z wściekłości twarzą zaczął wrzeszczeć na te biedne maluchy. Zamiast machnąć ręką, przyjąć przeprosiny od zdezorientowanych dzieci czy obrócić sytuację w żart, zaczął na nie ryczeć, pytając, czy są ślepe, gdzie mają oczy i czy nikt ich nie nauczył szacunku do cudzej pracy. Moje dzieci patrzyły na to z wielkimi oczami, a zaatakowane maluchy natychmiast wybuchnęły potwornym płaczem, kuląc się ze strachu przed obcym, agresywnym facetem.
Mój mąż tylko złapał się za głowę i mruknął pod nosem, że tatuś chyba się zapomniał i pomylił plażę z areną walki, bo to, co robił, było skrajnie nieakceptowalne.
Bezpieczeństwo dzieci nad wodą a zachowanie rodziców
Najgorsze w tym wszystkim było to, co działo się, kiedy do akcji wkroczyli zszokowani rodzice tych przestraszonych dzieciaków, bo wtedy widowisko osiągnęło apogeum żenady. Zamiast zreflektować się, że przesadził z agresją wobec kilkulatków, pan tata zaczął skakać do gardła również dorosłym, krzycząc na całe kąpielisko, że są nieodpowiedzialni i nie potrafią upilnować swoich dzieciorów. To było po prostu nieprzyzwoite, jak bardzo ten człowiek miał w głębokim poważaniu obecność dziesiątek innych małych dzieci, które chłonęły każde jego słowo i patrzyły na dorosłego, który zachowywał się gorzej niż rozkapryszony trzylatek.
Gdzie my mamy głowę jako rodzice, skoro zamiast dawać dzieciom przykład empatii, spokoju i rozwiązywania konfliktów, dorosły chłop na oczach całej plaży urządza karczemną awanturę o kupę mokrego piasku? Przecież taki potworny stres zafundowany małym dzieciom nad wodą może skończyć się tym, że maluchy po prostu zaczną bać się wyjścia na plażę, a wszystko przez jednego furiata, który nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami.
Jak reagować na niewłaściwe zachowanie na plaży?
Siedziałam na tym kocu i autentycznie trzęsłam się ze złości, zastanawiając się, czy powinnam wstać i podejść tam, żeby w dosadnych słowach uświadomić mu, że na tej plaży nie jest sam i nie ma prawa drzeć się na obce dzieci. Ostatecznie sprawę załatwili inni ojcowie, którzy otoczyli furiata i dość stanowczo kazali mu się zamknąć albo opuścić teren kąpieliska, co poskutkowało tym, że żona tego faceta zrobiła się czerwona jak burak i zaczęła go szybko pakować.
Napisałam do Was ten list, bo mam już serdecznie dosyć tego, że idąc z dzieciakami w publiczne miejsce, zamiast relaksu muszę fundować im oglądanie popisów agresywnych ludzi, którzy chyba zostawili mózgi i resztki kultury w domach przed wyjazdem na urlop.
Agnieszka
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl