Reklama

Wszystko zaczęło się od niewinnego pytania zadanego na jednej z facebookowych grup dla mam, gdzie użytkowniczka zapytała wprost, czy w pracy lub wśród znajomych spotykają się z przeświadczeniem, że wyjazd na zagraniczne wakacje jest lepszy dla dziecka i automatycznie świadczy dobrze o rodzicach. Pod postem natychmiast pojawiły się liczne komentarze, a jedna z odpowiedzi idealnie punktuje problem, z którym mierzy się dziś wiele z nas.

Autorka wpisu bez owijania w bawełnę skrytykowała panujący w biurach i na placach zabaw wakacyjny snobizm. Napisała bez ogródek, że to żaden wyczyn jechać na all inclusive i pokazać dziecku basen. Pochwaliła się, że jej syn zwiedził już pół Polski, zamiast leżeć plackiem na leżaku. Trudno nie przyznać jej racji, bo presja otoczenia na egzotyczne kierunki stała się po prostu przytłaczająca, a miarą dobrego rodzicielstwa w oczach wielu stała się liczba gwiazdek przy hotelowym basenie.

Wakacyjny snobizm wśród rodzin z dziećmi

Każda mama, która po powrocie z urlopu siada przy biurowym ekspresie do kawy, doskonale zna ten moment dyskomfortu, gdy koleżanki rzucają nazwami egzotycznych kurortów w Grecji, Turcji czy Hiszpanii. Kiedy w odpowiedzi słyszą, że ktoś spędził urlop na Mazurach, w Karkonoszach czy w Górach Świętokrzyskich, w powietrzu nagle zapada pełna politowania cisza, jakby dziecko z polskiego pensjonatu było w jakiś sposób poszkodowane przez los. Ten snobizm sprawia, że zaczynamy oceniać jakość opieki nad maluchem przez pryzmat stanu konta i prestiżu wycieczki z biura podróży.

Tymczasem pójście na łatwiznę, zamknięcie się w luksusowym resorcie z opcją pełnego wyżywienia i animacjami, wcale nie rozwija dziecka bardziej niż lokalne podróże. Wielu turystów przez dwa tygodnie nie opuszcza terenu hotelu, fundując maluchom sterylną, plastikową rozrywkę, która z prawdziwym poznawaniem świata i budowaniem życiowych wspomnień ma niewiele wspólnego.

Co jest lepsze dla dziecka na wakacje?

Wspomniana autorka internetowego wpisu z dumą opowiedziała, jak jej siedmioletni syn zamiast hotelowych animacji chłonie polską kulturę, naturę i historię. Chłopiec „zwiedził kilkanaście zamków, twierdz, bunkrów, widział całe nasze wybrzeże, pływał po największych jeziorach mazurskich, wszedł na Morskie Oko, widział wydmy, Pustynię Błędowską i ma zaliczonych większość parków narodowych”. Takie doświadczenia budzą w małym człowieku autentyczną ciekawość świata, uczą zaradności i rozwijają wyobraźnię tysiąc razy mocniej niż kolejny zagraniczny kurort i wszystko podstawione pod nos.

Dla kilkuletniego dziecka największą przygodą jest bliskość rodziców, wspólne brodzenie w błocie po kolana, pieczenie ziemniaków w ognisku czy ucieczka przed ulewą na szlaku. Maluch nie potrzebuje Palmy de Mallorca, by poczuć magię przygody, bo dla niego liczy się uwaga dorosłego i emocje, a te smakują tak samo dobrze na bałtyckiej dzikiej plaży, jak i na drugim końcu świata.

Jak zorganizować ciekawe wakacje z dzieckiem w Polsce?

Niestety w dzisiejszych czasach bardzo łatwo dajemy się wkręcić w konsumpcyjną spiralę, zapominając, że nasza rodzima Polska ma do zaoferowania niesamowite, magiczne miejsca, które potrafią zachwycić każdego kilkulatka. Zamiast szukać aprobaty w oczach znajomych z pracy poprzez kupowanie drogich wycieczek, warto czasem spakować plecaki, wsiąść w pociąg lub auto i ruszyć przed siebie w poszukiwaniu lokalnych legend i dzikich zakątków.

Czas, abyśmy jako rodzice przestali wreszcie patrzeć na siebie wilkiem i licytować się na wakacyjne luksusy, bo żadne all inclusive nie zastąpi dziecku mamy i taty, którzy nie gapią się w telefon przy hotelowym barze, ale są tu i teraz. Najważniejsza relacja buduje się poprzez wspólny czas i autentyczne przeżycia, a nie przez prestiżową lokalizację zaznaczoną na Instagramie.

Zobacz też: „Zafundowałam 14-letniemu synowi wakacje marzeń w Egipcie. Gdy zobaczyłam, co ten niewdzięcznik robi w pokoju, serce mi pękło”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...