Rodzice myślą, że to imię dla dziewczynki to wstyd. Za 10 lat wszyscy będą chcieli tak nazywać córki
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam to imię na placu zabaw, na chwilę zastygałam. Nie dlatego, że mi się nie podobało, ale dlatego, że wyczułam w nim pewnego rodzaju odwagę rodziców. Odwagę, by przeciwstawić się nudzie i przewidywalności.

Pamiętam czasy, gdy Julia była szczytem egzotyki, a imiona takie jak Antonina czy Franciszek kojarzyły się wyłącznie z zakurzonymi fotografiami naszych prababć. Dziś te same imiona królują w rankingach, a rodzice prześcigają się w poszukiwaniu czegoś, co będzie jednocześnie tradycyjne, ale i świeże.
I właśnie w tym momencie na scenę wkracza ona − Zoja. Imię, które w wielu polskich domach wciąż budzi szeptane pod nosem komentarze o „dziwactwach”, a które moim zdaniem za dekadę będzie tak naturalne jak dzisiejsza Zuzanna czy Hanna.
Zoja ma w sobie coś magnetycznego − jest krótkie, dźwięczne i niesie ze sobą niesamowitą energię. Jednak dla wielu osób z pokolenia naszych rodziców czy dziadków, wciąż brzmi obco, twardo lub po prostu nie pasuje do polskiego nazwiska. Czy to jednak powód, by z niego rezygnować? Absolutnie nie.
Dlaczego Zoja budzi kontrowersje? Mit „wstydu” kontra rzeczywistość
Wielu rodziców, z którymi rozmawiam, przyznaje, że imię Zoja było na ich liście faworytów, ale ostatecznie polegli w starciu z opinią rodziny. „To brzmi jak imię dla psa”, „Dziecko będzie miało pod górkę w szkole” − to tylko niektóre z absurdalnych argumentów, które słyszą młode mamy. Ten rzekomy wstyd wynika jednak wyłącznie z braku osłuchania.
Zoja to imię o korzeniach greckich, oznaczające po prostu „życie”. Czy może być piękniejsza wróżba dla nowo narodzonej dziewczynki niż obdarowanie jej imieniem, które jest synonimem witalności i istnienia?
Obserwujemy teraz ciekawe zjawisko: odchodzimy od imion bardzo długich i skomplikowanych na rzecz tych krótkich, konkretnych, które świetnie brzmią w międzynarodowym środowisku. Zoja idealnie wpisuje się w ten trend. Jest nowoczesna, ale nie jest wzięta z „sufitu”. Ma swoją historię i głębię. To, co dziś niektórzy nazywają wstydem, ja nazywam awangardą. Za 10 lat, gdy dzisiejsze Zoje pójdą do szkół, okaże się, że ich imiona są kojarzone z pewnością siebie, oryginalnością i inteligencją.
Powrót do znaczeń, czyli moc, która kryje się w dwóch sylabach
Jako mama wiem, że wybierając imię, podświadomie szukamy dla dziecka tarczy. Chcemy, by imię mu pomagało, a nie przeszkadzało. W przypadku Zoi ta tarcza jest wyjątkowo mocna. W dobie wszechobecnego minimalizmu krótkie imiona stają się symbolem klasy. Zauważcie, jak zmieniło się postrzeganie imion takich jak Mia, Lea czy właśnie Zoja. Jeszcze niedawno uważane za niepoważne, dziś są wybierane przez świadomych rodziców, którzy chcą, by ich córka wyróżniała się z tłumu pięciu dyżurnych imion w grupie przedszkolnej.
Zoja to imię, które nie potrzebuje zdrobnień, choć polszczyzna jest pod tym względem bardzo łaskawa i pozwala nam na czułe Zojki czy Zojeczki. Ma w sobie pewną dozę tajemnicy, kojarzy się z naturą, z czymś pierwotnym i czystym. To właśnie ta prostota sprawi, że za dekadę wszyscy będziemy chcieli tak nazywać córki.
Przejadły nam się imiona z dziesięcioma wariantami zdrobnień, przy których zapominamy, jak dziecko ma właściwie na imię w dokumentach. Szukamy konkretu. Zoja to obietnica silnej osobowości. Jeśli dziś boisz się reakcji otoczenia, pomyśl o tym, że za kilka lat to Ty będziesz tą mamą, która wyznaczyła trend, za którym inni tylko podążają.
Rankingi nie kłamią − nadchodzi era imion krótkich i dźwięcznych
Jeśli spojrzymy na statystyki urzędów stanu cywilnego, zauważymy, że Zoja powoli, ale systematycznie pnie się w górę. To już nie jest imię marginalne, to imię, które „puka” do pierwszej pięćdziesiątki najpopularniejszych wyborów. To jasny sygnał, że przełamujemy bariery.
Coraz częściej podróżujemy, pracujemy w globalnych firmach, mamy znajomych na całym świecie − chcemy imion, które nie wymagają łamania języka przez obcokrajowców, a Zoja jest pod tym względem idealna.
Moim zdaniem, za 10 lat to imię przejdzie tę samą drogę, co kiedyś Oliwia czy Amelia. Najpierw budziło zdziwienie, potem ciekawość, aż w końcu stało się standardem piękna. Rodzice, którzy dziś decydują się na Zoję, dają swojej córce coś wyjątkowego: imię, które jest jak dobrze skrojona sukienka − eleganckie, ponadczasowe i zawsze na miejscu.
Nie bójmy się imion, które brzmią inaczej. To właśnie ta inność jest ich największą siłą. Pamiętajcie, że to my, rodzice, nadajemy imionom znaczenie poprzez miłość, jaką darzymy nasze dzieci. Zoja to imię pełne życia − dosłownie i w przenośni. I gwarantuję wam, że już niedługo nikt nie będzie pytał „Dlaczego tak?”, ale „Czemu sami na to nie wpadliśmy?”.
Zobacz też: Tureckie imiona prosto z ukochanych seriali Polaków. Niektóre nadają się dla obu płci