Kiedyś luksusem była duża kuchnia, dziś jest nim czas. Przetestowałam Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L
Największym luksusem współczesnych rodziców nie jest już duży dom ani nowa kuchnia. Jest pół godziny, które można odzyskać każdego dnia.
Przez lata wydawało mi się, że dobry sprzęt kuchenny powinien przede wszystkim dobrze gotować. Dziś, jako mama czwórki dzieci i osoba, która łączy intensywną pracę z życiem rodzinnym, patrzę na to zupełnie inaczej. Testując Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L, nie zastanawiałam się, czy frytki będą bardziej chrupiące. Chciałam odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy to urządzenie naprawdę oddaje mi coś, czego najbardziej brakuje współczesnym rodzicom - czas?
Moje dzieci nauczyły mnie, czym naprawdę jest dobry obiad
Przez wiele lat byłam przekonana, że dobra mama to taka, która codziennie przygotowuje domowy obiad od początku do końca. Im więcej czasu spędzałam w kuchni, tym bardziej miałam poczucie, że wywiązuję się z tej roli. Dzisiaj moje bliźniaczki mają 19 lat i gotują już same. Wiecie, czego nie pamiętają? Tego, czy „stałam przy grach" godzinę czy dwie. Pamiętają za to wspólne obiady.

To była dla mnie ważna lekcja. Przez lata kobietom wmówiono, że dobra mama poznawana jest po tym, ile czasu spędza w kuchni. Tymczasem dzieci nie zapamiętują godzin gotowania. Zapamiętują to, że mama usiadła z nimi przy stole. Od tamtej pory znacznie bardziej cenię sprzęty, które oddają mi czas, niż te, które po prostu mają imponującą listę funkcji.
Prawdziwy test zaczyna się we wtorek o siedemnastej
Nie wierzę w testowanie sprzętów podczas spokojnego weekendu. Prawdziwy egzamin zaczyna się wtedy, gdy wracam z pracy. W skrzynce czekają jeszcze maile. Leon jest głodny już teraz. Jedna z córek pisze, że jednak będzie jadła w domu. W głowie układam plan na kolejny dzień. To właśnie w takich momentach sprawdza się każdy kuchenny sprzęt. Do koszyka Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L wkładałam składniki, wybierałam program i... wychodziłam z kuchni. Nie musiałam przez cały czas nad nim stać. Mogłam odpisać na wiadomości, przygotować się do kolejnego spotkania albo po prostu usiąść obok Leona i posłuchać jego historii z przedszkola. I wtedy zrozumiałam coś jeszcze – dla mnie największą zaletą tego urządzenia wcale nie jest gotowanie, największą zaletą jest odzyskany czas.

Gotowanie przestało oznaczać stanie przy kuchence
Jest taki moment, który zna chyba każdy rodzic.
Dziecko zagląda do kuchni i pyta:
– Mamo, długo jeszcze?
Leon tym razem zrobił coś zupełnie innego. Bardziej interesowało go urządzenie niż to, co gotuję. Zaglądał do frytkownicy, obserwował, co dzieje się w środku, a ja po raz pierwszy od dawna nie biegałam między kuchenką a salonem. To naprawdę zmienia rytm całego popołudnia.
Xiaomi Smart Air Fryer dla kilku pokoleń
Bardzo chciałam sprawdzić, jak z urządzeniem poradzą sobie moje córki. One gotują zupełnie inaczej niż ja dwadzieścia lat temu. Szybko, prosto i bez cierpliwości do skomplikowanych instrukcji.

Okazało się, że po kilku minutach każda z nich wiedziała, co robić. Panel jest intuicyjny, programy czytelne, a dla osób, które lubią korzystać z nowych technologii, dodatkowym ułatwieniem jest aplikacja Xiaomi Home. Można znaleźć w niej gotowe przepisy, zaplanować rozpoczęcie pieczenia i dostosować ustawienia do własnych potrzeb.
Pomyślałam wtedy, że to chyba sprzęt dla kilku pokoleń. Tak samo wygodny dla mamy, która gotuje od lat, jak i dla studentki, która dopiero urządza swoją pierwszą kuchnię.
Nie chodzi o frytki
Mam wrażenie, że air fryer wciąż kojarzy się głównie z frytkami. Po tygodniu testów praktycznie o nich zapomniałam. Znacznie częściej piekłam warzywa, kurczaka, ryby czy ciepłe kanapki dla Leona.
Urządzenie oferuje szeroki zakres temperatur – od 40 do 200 stopni – dlatego sprawdza się nie tylko podczas pieczenia, ale również rozmrażania czy delikatnego podgrzewania potraw.

Zdrowiej, ale bez poczucia straty
Bałam się jednego, że jedzenie przygotowane z niewielką ilością tłuszczu będzie po prostu mniej smaczne. Okazało się, że zupełnie niepotrzebnie. Warzywa były dobrze upieczone, mięso pozostało soczyste, a frytki naprawdę chrupiące.
Nie miałam poczucia, że z czegoś rezygnuję. Miałam raczej wrażenie, że gotuję trochę mądrzej.
Jest jeszcze jedna rzecz, o której rzadko się mówi...
Po gotowaniu przychodzi moment, którego nie lubię najbardziej – sprzątanie. Jeżeli po przygotowaniu obiadu muszę jeszcze przez pół godziny szorować naczynia, cały efekt szybkiego gotowania po prostu znika.

Tutaj pojemnik z nieprzywierającą powłoką myło się naprawdę szybko. Można go też po prostu włożyć do zmywarki. To niby szczegół, a jednak właśnie takie szczegóły sprawiają, że po urządzenie chce się sięgać każdego dnia.
Prawdziwy test zaczyna się wtedy, gdy kończy się zachwyt
Mam w domu kilka sprzętów, które po pierwszym tygodniu trafiły do szafki, dlatego zawsze powtarzam, że prawdziwy test zaczyna się wtedy, kiedy kończy się efekt nowości. Po tygodniu Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L nadal stał na kuchennym blacie. Po dwóch tygodniach również. I chyba to jest najlepsza rekomendacja, jaką mogę wystawić. Dobry sprzęt kuchenny nie powinien być bohaterem domu. Powinien sprawić, że bohaterami znowu stają się ludzie.

Kiedyś myślałam, że luksus to piękna kuchnia i idealnie przygotowany obiad. Dzisiaj wiem, że luksus wygląda zupełnie inaczej. To Leon, który opowiada mi o swoim dniu, zamiast co pięć minut pytać: „Mamo, długo jeszcze?". To córki, które wpadają do domu, a ja zamiast kończyć gotowanie, mogę usiąść z nimi przy stole. To kawa, która wreszcie nie stygnie.
Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L nie zmienił mojego życia, ale codziennie oddaje mi coś, czego najbardziej brakuje współczesnym rodzicom – czas. I właśnie dlatego został na moim kuchennym blacie.
Materiał promocyjny marki Xiaomi

