Reklama

Współczesny świat, zdominowany przez idealne, przefiltrowane kadry z mediów społecznościowych, nieustannie narzuca nam, kobietom, nierealistyczne kanony piękna, w które od najmłodszych lat próbujemy się ślepo wpasować. Pielęgnujemy w sobie drobne niepewności, ukrywamy rzekome mankamenty i marzymy o momentach, w których medycyna estetyczna lub chirurgia plastyczna na zawsze uwolnią nas od dręczących kompleksów.

Dopiero w momencie, gdy stajemy się matkami i bierzemy w ramiona to małe, bezbronne stworzenie, nasze podejście przechodzi totalną rewolucję. Spoglądając w oczy noworodka, zaczynamy widzieć w sobie nie wady, ale fascynującą historię genów, unikalną więź pokoleniową i piękno, którego wcześniej za nic w świecie nie potrafiłyśmy w sobie dostrzec. Ta niesamowita lekcja miłości stała się ostatnio udziałem świeżo upieczonej mamy, której krótkie nagranie w internecie poruszyło miliony internautów i przypomniało nam, czym jest prawdziwa samoakceptacja.

Sienna Gehring podzieliła się ze swoimi obserwatorami na Instagramie niezwykle intymnym, pełnym czułości filmikiem, na którym tuli swoją pięciomiesięczną córeczkę Atiyah. Malutka dziewczynka spokojnie śpi w bezpiecznych ramionach swojej mamy. W pewnym momencie młoda mama powoli zbliża swoją twarz do główki śpiącej córeczki i to właśnie wtedy wydarza się coś, co wywołało u tysięcy kobiet na całym świecie potężne wzruszenie. Profile mamy i córeczki idealnie do siebie pasują, tworząc harmonijną jedność. To ulotne, z pozoru banalne zjawisko stało się dla Sienny punktem zwrotnym w walce z demonami przeszłości i sprawiło, że po raz pierwszy w życiu spojrzała na siebie z autentycznym zachwytem oraz głębokim szacunkiem.

Marzenie o operacji plastycznej i lata walki z kompleksami

Przez całe swoje dotychczasowe życie Sienna zmagała się z potężnym kompleksem, który skutecznie odbierał jej pewność siebie i zatruwał codzienną radość z kobiecości. Obiektem jej największej niepewności był nos, który w jej oczach wydawał się zbyt duży, nieproporcjonalny i całkowicie niepasujący do reszty rysów twarzy.

Wszystko zmieniło się diametralnie, gdy na świat przyszła jej córeczka Atiyah. Kiedy Sienna obserwowała, jak rysy twarzy dziecka stają się coraz wyraźniejsze, dostrzegła w nich coś uderzającego. Nos dziewczynki, który u dorosłej kobiety był źródłem życiowego dramatu, u niemowlęcia jawił się jako uroczy i idealny. To odkrycie zadziałało na psychikę młodej matki jak wstrząs, który zburzył budowany przez dekady mur niechęci do własnego odbicia w lustrze.

Jak brakujący element układanki, czyli akceptacja dzięki córce

W poruszającym opisie na nagraniu Sienna wyznała, że moment zbliżenia twarzy do profilu śpiącej córki otworzył jej oczy. Jej unikalny nos pasował do profilu małej Atiyah jak brakujący element skomplikowanej układanki. Kobieta zrozumiała, że modyfikując swoje ciało, zniszczyłaby fizyczny pomost i podobieństwo między nią a jej własnym dzieckiem.

Córka Sienny, nie wypowiadając ani jednego słowa, uleczyła ranę w sercu swojej mamy. Dała jej najpiękniejszy prezent − wolność od niezadowolenia z samej siebie.

Czego uczy nas historia Sienny w codziennym macierzyństwie?

Przesłanie z tej instagramowej opowieści ma ogromną wartość dla wielu matek, które codziennie stają przed lustrem z poczuciem niedoskonałości. Nasze dzieci patrzą na nas z bezwarunkowym zachwytem. Dla nich jesteśmy najwspanialsze, niezależnie od kształtu nosa, rozstępów czy wagi. Kiedy bez przerwy krytykujemy swój wygląd przy maluchach, nieświadomie uczymy je, że miłość do siebie zależy od zewnętrznych kryteriów.

Warto brać przykład z Sienny i zacząć dostrzegać w swoich cechach unikalny kapitał. Zamiast planować kolejne poprawki i rezygnować z uśmiechu, przytulmy mocno swoje dzieci i zobaczmy w nich odbicie własnego piękna. Macierzyństwo to także szansa na uzdrowienie samej siebie, która jest warta o wiele więcej niż idealny efekt spod ręki lekarza.

Zobacz też: „Mąż żalił się matce, że dzieci płaczą, a ja leżę. Gdy teściowa weszła do domu, prawda wyszła na jaw”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...