Reklama

Kobiety masowo zaczęły opowiadać o tym, jak wyglądają ich codzienne rozliczenia z partnerami, a punktem wyjścia stała się niezwykle szczera historia młodej mamy. Autorka wpisu opisała swoją sytuację, w której mąż pracuje na pełen etat, ona natomiast przebywa na urlopie macierzyńskim z ich czteromiesięczną córeczką oraz swoim synem z pierwszego małżeństwa. Rodzina mieszka w dużym domu mężczyzny, do którego kobieta wprowadziła się wraz ze starszym dzieckiem. Choć para posiada wspólne konto na codzienne zakupy, to wszystkie kluczowe rachunki za prąd, wodę, śmieci czy opał na zimę są dzielone skrupulatnie po połowie.

Kobieta zaczęła głośno zastanawiać się, czy taki układ jest fair, skoro to na jej głowie spoczywa cały trud związany z prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi. Ta argumentacja wywołała gigantyczną lawinę komentarzy, w której większość internautek nie kryła ogromnego zaskoczenia.

Podział wydatków w małżeństwie − czy rozliczanie rachunków po połowie jest sprawiedliwe?

Większość komentujących kobiet wyraziła ogromne zdziwienie, że w sformalizowanym związku dwojga ludzi w ogóle dochodzi do sytuacji, w której wydatki i rachunki dzieli się na pół niczym u obcych współlokatorów. Dla wielu gospodyń domowych i pracujących mam model aptekarskiego wyliczania kosztów za prąd czy wodę w małżeństwie jest czymś całkowicie niezrozumiałym. Internautki podkreślały, że małżeństwo to z założenia wspólnota, w której nie ma miejsca na moje i twoje pieniądze, zwłaszcza w momencie, gdy na świecie pojawia się wspólne maleństwo, a dotychczasowe dochody kobiety drastycznie spadają z powodu przejścia na zasiłek macierzyński.

W dyskusji bardzo mocno wybrzmiał głos, że praca na rzecz domu i rodziny ma swoją realną, choć często niewidzialną wartość rynkową. Kobieta zajmująca się niemowlakiem i starszym dzieckiem, gotująca obiady, sprzątająca duży dom i dbająca o logistykę codziennego życia, tak naprawdę wykonuje darmową pracę na pełen etat. Gdyby mąż musiał zatrudnić profesjonalną nianię oraz pomoc domową, koszt takich usług znacznie przewyższyłby połowę opłat za prąd czy gaz. Dlatego też argument o mniejszym wkładzie finansowym w obliczu ogromnego wkładu niefinansowego spotkał się z ogromnym poparciem ze strony innych matek, które uważają, że rozliczanie się 50 na 50 w takiej sytuacji jest krzywdzące dla kobiety.

Wspólne konto czy osobne budżety − jak Polacy dzielą pieniądze w związku?

Z drugiej strony w gąszczu setek komentarzy pojawiły się również głosy broniące pragmatycznego podejścia do finansów. Część internautek zwróciła uwagę na fakt, że sytuacja autorki posta jest specyficzna, ponieważ w grę wchodzi także dziecko z poprzedniego małżeństwa, które generuje określone koszty i zużywa media w domu należącym do obecnego męża. Według niektórych opinii, podział rachunków po połowie może być próbą zachowania zdrowej równowagi i sprawiedliwości w nowo utworzonej rodzinie patchworkowej, zwłaszcza jeśli kobieta otrzymuje na starszego syna alimenty lub inne świadczenia socjalne.

Kolejnym poruszonym aspektem była kwestia niezależności. Niektóre współczesne kobiety celowo wybierają model osobnych kont i równego dzielenia stałych kosztów, ponieważ daje im to poczucie pełnej autonomii i chroni przed ewentualnymi zarzutami ze strony partnera o bycie na jego utrzymaniu. Jednak nawet zwolenniczki takiego rozwiązania zauważały, że sztywny podział musi ulec modyfikacji w okresie macierzyństwa, kiedy kobieta poświęca swoją karierę zawodową i zdrowie dla dobra wspólnego dziecka. Wtedy równe dzielenie opłat przestaje być sprawiedliwością, a staje się finansowym obciążeniem dla gorzej zarabiającej lub chwilowo niepracującej strony.

Praca kobiety w domu − niewidzialny etat, który ma swoją cenę

Najważniejszym wnioskiem, jaki płynie z tej burzliwej internetowej debaty, jest konieczność głośnego i otwartego rozmawiania o pieniądzach jeszcze zanim podejmie się decyzję o wspólnym życiu czy powiększeniu rodziny. Brak jasnych ustaleń i ukrywany żal dotyczący podziału obowiązków oraz kosztów to jedna z najczęstszych przyczyn kryzysów małżeńskich. Kobiety nie powinny bać się głośno mówić o tym, że ich czas spędzony na wychowywaniu dzieci i dbaniu o ognisko domowe jest tak samo cenny jak gotówka, którą mężczyzna przynosi w wypłacie do domu.

Każde małżeństwo musi wypracować swój własny, unikalny system, który zapewni obojgu partnerom poczucie bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Może to być jedno wspólne konto, z którego opłacane jest absolutnie wszystko, lub model procentowy, w którym każda strona dorzuca się do budżetu proporcjonalnie do swoich aktualnych zarobków. Najgorszym rozwiązaniem jest milczenie i duszenie w sobie poczucia wykorzystania.

Jeśli czujesz, że dotychczasowy podział rachunków w twoim związku przestał być fair, nie czekaj na kryzys − usiądź z partnerem przy stole i otwarcie porozmawiaj o tym, jak dużą wartość ma twoja codzienna praca na rzecz waszego wspólnego domu.

Zobacz też: „Ożenił się ze mną z obowiązku, bo zaszłam w ciążę. Myślałam, że dziecko nas połączy. Teraz przykro mi, że skrzywdziłam syna takim ojcem”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...