Reklama

Wszystko wydarzyło się około godziny piętnastej, kiedy na plaży w Dąbkach, gdzie wypoczywałam z dziećmi, panował największy upał. Na sąsiednim kocu leżała rodzina z małą, na oko 3-letnią córeczką. Dziewczynka była już ewidentnie potwornie zmęczona kilkugodzinnym przebywaniem na słońcu, hałasem i nadmiarem bodźców. Zaczęła po prostu przeraźliwie płakać, marudzić i odmawiać jakiejkolwiek współpracy, co u takiego malucha jest całkowicie naturalnym sygnałem alarmowym.

Zmęczenie dziecka na plaży − kiedy urlop zamienia się w trudny moment

Zamiast jednak schować dziewczynkę w cień namiotu plażowego, utulić ją czy po prostu spokojnie zabrać do chłodnego pokoju hotelowego, mama zareagowała skrajną irytacją. Zaczęła na nią głośno warczeć, każąc się uciszyć, bo przecież wszyscy wokół patrzą. Kiedy to nie poskutkowało, kobieta po prostu ostentacyjnie odwróciła się do płaczącego dziecka plecami, założyła słuchawki na uszy i zaczęła przeglądać telefon, całkowicie ignorując szlochającego malucha. Dziewczynka w swojej bezsilności zanosiła się od płaczu, rzucając się na rozgrzany piasek i próbując zwrócić na siebie uwagę rodziców.

Druga strona parawanu udawała, że problemu nie ma. Ojciec dziecka smarował się kremem, całkowicie odcinając się od sytuacji. Stałam tam i czułam ogromny smutek. Niby nic temu dziecku nie działo się fizycznie, ale emocjonalna ściana, na którą natrafiło, była druzgocąca. Dziecko w kryzysie dostało jasny komunikat: twoje emocje są dla nas problemem, poradź sobie z nimi sama, bo my chcemy teraz odpoczywać.

Reakcja świadków na emocje malucha − granice rodzicielskiej cierpliwości

To ignorowanie trwało dobre dwadzieścia minut. Dziewczynka płakała tak mocno, że zaczęła się krztusić, a dorośli wokół niej trwali w niewzruszonym milczeniu. Ludzie na okolicznych kocach wymieniali tylko między sobą zaniepokojone spojrzenia, ale nikt nie wiedział, jak się zachować. Sama biłam się z myślami, czy mam prawo wkraczać w przestrzeń innej rodziny. W końcu nie wytrzymałam. Podniosłam się, podeszłam bliżej i zaoferowałam małej butelkę chłodnej wody, pytając mamę, czy może nie potrzebują pomocy w uspokojeniu córeczki, bo upał dzisiaj wyjątkowo daje się wszystkim we znaki.

Kobieta zdjęła jedną słuchawkę, zmierzyła mnie chłodnym wzrokiem i odpowiedziała z pełnym dystansem, że mała po prostu wymusza uwagę, a ona nie zamierza psuć sobie urlopu wiecznym noszeniem dziecka na rękach. Słowa te, wypowiedziane z absolutnym chłodem, mocno mnie poruszyły.

Jak radzić sobie z emocjami dziecka w trakcie wakacji?

Po tej krótkiej i niezręcznej wymianie zdań podjęłam decyzję o spakowaniu naszych rzeczy i przeniesieniu się w inne, spokojniejsze miejsce. Wiem, że wakacje z małym dzieckiem bywają ogromnym wyzwaniem. Upał, logistyka i brak przestrzeni tylko dla siebie potrafią wykończyć najspokojniejszego dorosłego. Jednak nic nie zwalnia nas z bycia bezpieczną przystanią dla własnego dziecka.

Maluch nie marudzi na plaży, żeby zrobić nam na złość − on w ten sposób krzyczy, że jego system nerwowy po prostu kapituluje. Ignorowanie płaczu i odcinanie się od dziecka za pomocą telefonu i słuchawek w publicznym miejscu to pójście na łatwiznę, które zostawia w psychice kilkulatka głębokie ślady. Na urlopie to my musimy dopasować się do możliwości fizycznych naszych dzieci, a nie odwrotnie.

Co o tym myślicie, drogie czytelniczki? Czy Waszym zdaniem miałam prawo delikatnie interweniować, czy dla niektórych rodziców metoda ignorowania trudnych emocji u dzieci stała się już normą, z którą nie powinno się dyskutować?

Zobacz też: „Dziadkowie zabrali Tymonka na działkę, bo w bloku piekarnik. Gdy wieczorem przywieźli tylko reklamówkę mokrych ubrań, nie mogłam wydobyć słowa”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...