„Mąż żalił się mamusi, że potyka się o pieluchy, Oliwka płacze, a ja tylko leżę”. Gdy teściowa przyszła w odwiedziny, prawda wyszła na jaw
„Usłyszałam, jak Szymon mówi teściowej przez telefon, że całymi dniami nic nie robię, a on po pracy potyka się o brudne pieluchy i sam musi podgrzewać sobie kiełbasę na kolację. Byłam wściekła, ale to, co wydarzyło się godzinę później, kompletnie ścięło mnie z nóg” – pisze nasza czytelniczka.

Pierwsze tygodnie po porodzie to dla wielu rodzin czas ogromnych zmian. Brak snu, zmęczenie i nowe obowiązki potrafią wystawić nawet najlepszy związek na próbę. Nasza czytelniczka przyznaje, że po narodzinach drugiego dziecka czuła się coraz bardziej samotna i niezrozumiana.
„Byłam sama z dwójką maluchów”
Dzień dobry, mam 1,5-miesięczną córeczkę Oliwkę i trzyletniego synka Kacperka, który dopiero od września zacznie chodzić do przedszkola. Nadal dochodzę do siebie po porodzie, a większość dnia spędzam sama z dziećmi.
Na mojej głowie jest praktycznie wszystko: karmienie, usypianie, pranie, gotowanie, sprzątanie i organizowanie czasu Kacperkowi. Mąż wraca z pracy zmęczony i od progu powtarza, że potrzebuje odpoczynku. Ja najwyraźniej nie.
„Usłyszałam rozmowę, której nie powinnam słyszeć”
Kilka dni temu usłyszałam, jak dzwoni do swojej mamy. Żalił się, że „ja tylko leżę i pachnę”, a Oliwka ciągle płacze. Mówił, że po pracy musi jeszcze wszystko ogarniać, robić sobie kolację, że wszędzie są pieluchy.
Stałam w kuchni z dzieckiem na rękach i nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Byłam zła i zwyczajnie mi przykro.
Godzinę później teściowa pojawiła się u nas bez zapowiedzi. Weszła do domu i od razu zobaczyła mnie w poplamionej koszulce, z córką na rękach i Kacperkiem ciągnącym mnie za nogawkę.
Spojrzała na stertę prania, na niepozmywane naczynia i na syna siedzącego z telefonem w ręku. Wtedy wszystko stało się jasne.
Zobacz też: „Mąż zasnął na kanapie, a ja podejrzałam, co oglądał na Netflixie. To był koniec naszej rodziny”
„Pierwszy raz stanęła po mojej stronie”
Teściowa odwróciła się do męża i powiedziała, że zachowuje się jak panisko, a nie jak ojciec dwójki dzieci. Kazała mu wstać z kanapy, wykąpać syna i zacząć wreszcie pomagać w domu. Sama zakasała rękawy, wzięła Oliwkę i kazała mi iść wziąć prysznic.
Przyznam, że aż mnie zatkało. Nie spodziewałam się, że to właśnie ona, a nie moja własna mama, stanie po mojej stronie. Tamtego dnia po raz pierwszy od dawna poczułam, że ktoś naprawdę mnie widzi.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Komentarz redakcji
Młode mamy w połogu potrzebują przede wszystkim odpoczynku, zrozumienia i realnego wsparcia. Opieka nad noworodkiem i starszym dzieckiem to praca na pełen etat – i to wykonywana bez przerw oraz wolnych weekendów. W takich chwilach ogromne znaczenie ma nie ocenianie, lecz wspólne dzielenie się obowiązkami i uważność na potrzeby świeżo upieczonej mamy.