Reklama

Na platformie Threads pojawił się ciekawy wpis użytkowniczki @natihalo, która opisała swoje doświadczenia podczas zakupów w Lidlu. Kobieta przyznała, że przez większość ciąży nie korzystała z żadnych przywilejów. Pracowała niemal do końca, ustępowała miejsca starszym osobom i nie oczekiwała specjalnego traktowania. Tym razem sytuacja wyglądała jednak inaczej.

„Wczoraj byłam na zakupach w Lidlu, pierwsza kasa z pierwszeństwem otwarta, numer dwa także. Kolejka spora, a ja jestem na końcówce i chciałam pierwszy raz skorzystać z tego 'uprzywilejowania'. Jakie było moje zdziwienie, jak kasjerka nie chciała mnie skasować i kazała mi sobie iść do kasy obok”.

Jak dodaje autorka wpisu, chwilę później do tej samej kasy podeszła kobieta z dzieckiem i została obsłużona bez kolejki.

„Chciałam raz, teraz w 9 miesiącu skorzystać, bo przy poprzedniej wizycie kasjerkę aż zamurowało, jak widziała mnie stojącą w 'normalnej' kasie, a i nie byłam pewna czy skurcze mi się nie zaczynają”.

Dla jednych przywilej, dla innych zwykła uprzejmość

Pod wpisem szybko pojawiły się dziesiątki komentarzy. Co ciekawe, nie wszyscy stanęli po stronie autorki. Część internautów zwracała uwagę, że w wielu krajach podobne rozwiązania w ogóle nie istnieją:

„Co za absurd! Od 40 lat mieszkam w Belgii i nigdy nie spotkałam się z 'kasą dla uprzywilejowanych'. Są kasy dla inwalidów na wózkach (szersze przejście). Wg mnie ani ciąża, ani dziecko nie upoważnia do ominięcia kolejki, które nie są kolejkami, gdy ludzie stali godzinami, aby kupić cokolwiek. Ciąża nie jest chorobą, a dziecko można posadzić w wózku”.

To głos, który regularnie pojawia się przy podobnych dyskusjach. Zwolennicy tego podejścia podkreślają, że ciąża nie jest chorobą, a stanie kilka minut w kolejce jest częścią codziennych obowiązków.

Z drugiej strony wiele osób przypomina, że nie każda ciąża wygląda tak samo. Dla jednych dziewięć miesięcy to niemal pełna aktywność zawodowa, dla innych – ból pleców, obrzęki, skurcze, parcie na pęcherz, mdłości czy zwykłe zmęczenie, którego nie widać na pierwszy rzut oka.

Nie chodzi o przepisy, tylko o empatię

W komentarzach pojawiły się także historie pokazujące zupełnie inne doświadczenia.

Jedna z kobiet wspominała: „Ja, będąc w ciąży, byłam na zakupach w Lidlu, jedna kasa otwarta, kolejka mega dłuuuga. Pani z obsługi podeszła do mnie i powiedziała, żebym poszła za nią. Otworzyła mi pierwszą kasę i skasowała moje zakupy. Życzę każdemu takich doświadczeń”.

Inna opisała sytuację z komunikacji miejskiej:

„Zdarzyło mi się jechać tramwajem do lekarza. Oczywiście stałam, ale się nie upominałam (po tym, jak mi kiedyś odmówiono, to już się nie proszę). Wsiadł starszy pan i na cały wagon: 'Jak to tak, żeby kobieta w ciąży stała, kto to widział! Ja mam 82 lata i też mi nie ustępują, ale ciężarnym trzeba!'. Nagle się wszyscy zawstydzili i miejsca ustąpione”.

Obie historie pokazują, że bardzo wiele zależy od ludzi. Regulamin może przewidywać ustąpienia miejsca czy przepuszczenie ciężarnej, ale to od pracownika sklepu czy innych klientów zależy, czy taki zapis będzie respektowany.

Każdy kiedyś stoi po którejś stronie kolejki

Dyskusja o kasach z pierwszeństwem wraca regularnie. Jedni pytają, dlaczego rodzice z dziećmi lub kobiety w ciąży mają być obsługiwani szybciej niż osoba, która po prostu spieszy się po pracy. Inni odpowiadają, że kilka minut różnicy może mieć dla ciężarnej znacznie większe znaczenie niż dla kogoś w pełni sił.

Być może problem polega na tym, że coraz częściej patrzymy na takie sytuacje jak na walkę o przywileje, zamiast jak na okazję do okazania sobie odrobiny życzliwości.

Bo prawda jest taka, że niemal każdy z nas kiedyś znalazł się albo znajdzie po tej drugiej stronie. Dziś możemy stać w kolejce z jednym produktem i zastanawiać się, dlaczego ktoś wchodzi przed nami. Za kilka lat sami możemy trzymać na rękach niemowlę, być po operacji, o kulach albo w zaawansowanej ciąży.

I być może właśnie wtedy będziemy mieć nadzieję, że ktoś spojrzy na nas nie przez pryzmat regulaminu, ale zwykłej ludzkiej empatii.

Czytaj także: Poszła na L4 w 3. miesiącu ciąży i ma w nosie kąśliwe uwagi koleżanek. „Należy mi się specjalne traktowanie”

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...