Reklama

Znasz ten moment, gdy twoje dziecko robi coś tak specyficznego, że czujesz na sobie wzrok wszystkich osób w kolejce do kasy lub w przychodni? Czasami to uporczywe poprawianie pani w sklepie, innym razem głośne komentowanie tego, dlaczego pan na przystanku ma brudne buty. Szepczemy wtedy szybkie „przepraszam” i marzymy o pelerynie niewidce.

Ale ostatnio zaczęłam patrzeć na te sytuacje zupełnie inaczej. Okazuje się, że to, co my, dorośli, uwięzieni w gorsetach konwenansów, nazywamy trudnym zachowaniem, dla ekspertów jest jasnym sygnałem: „Uwaga, tu rośnie wybitny umysł!”.

Mistrzowie ciętej riposty i dyskusji bez końca

Pierwszą rzeczą, której jako rodzice często się wstydzimy, jest dziecięca... kłótliwość. No wiecie, ten moment, gdy prosisz o założenie czapki, a w zamian dostajesz pięciominutowy wykład o tym, że czapka niszczy strukturę fryzury, a poza tym temperatura odczuwalna jest o trzy stopnie wyższa, niż pokazuje termometr. Wstydzimy się, bo wydaje nam się, że otoczenie widzi w tym brak dyscypliny i naszą rodzicielską porażkę.

Tymczasem ta niesamowita zdolność do argumentacji i negocjacji to jedna z najsilniejszych oznak wysokiej inteligencji werbalnej.
Dziecko, które nie przyjmuje poleceń „bo tak”, ale domaga się logicznych uzasadnień, to dziecko, którego mózg pracuje na najwyższych obrotach. Ono nie próbuje być złośliwe − ono bada związki przyczynowo-skutkowe i rozwija umiejętności, które za dwadzieścia lat uczynią z niego wybitnego prawnika, negocjatora czy lidera zespołu.

Eksperci podkreślają, że inteligencja to nie tylko umiejętność rozwiązywania zadań z matematyki, to przede wszystkim zdolność do krytycznego myślenia. Więc następnym razem, gdy twoja pociecha zacznie podważać sens sprzątania klocków za pomocą logicznego wywodu, weź głęboki oddech i pomyśl: „Mój mały geniusz właśnie trenuje retorykę”.

Niestosowna szczerość, czyli detektyw w krótkich spodenkach

Kolejną cechą, która przyprawia nas o zawrót głowy, jest nadmierna spostrzegawczość połączona z absolutnym brakiem filtra. To te sytuacje, gdy dziecko głośno zauważy, że „ciocia ma bardzo duży nos” albo że „obiad u babci dziwnie pachnie”. Czujemy wtedy ogromny dyskomfort, bo przecież uczymy dzieci empatii i dobrych manier. Jednak z punktu widzenia rozwoju poznawczego ta bezlitosna precyzja w wyłapywaniu detali świadczy o niesamowitym potencjale analitycznym.

Bystre dzieci widzą świat w wysokiej rozdzielczości. One nie rejestrują tylko ogólnego obrazu, one widzą każdą rysę, każdą niespójność, każdy nietypowy szczegół. Ich mózgi nieustannie skanują otoczenie i kategoryzują dane. Ta niewygodna szczerość to po prostu efekt uboczny niezwykle sprawnego procesora w ich głowie.

Zamiast uczyć dziecko, by „nie widziało”, warto uczyć je, jak ubrać te spostrzeżenia w słowa, które nie ranią. Ale w głębi duszy możemy być dumni − nasze dziecko widzi to, czego inni nie dostrzegają. To cecha największych odkrywców i naukowców, którzy zmieniali bieg historii, bo potrafili wskazać palcem to, co inni woleli przemilczeć.

Buntownik z wyboru i kreatywny chaos w pokoju

Na koniec coś, co spędza sen z powiek każdemu, kto lubi mieć w domu porządek: totalne ignorowanie zasad standardowej zabawy. Wstydzimy się, gdy inne dzieci na placu zabaw grzecznie lepią babki z piasku, a nasz maluch próbuje zbudować z błota skomplikowany system irygacyjny, brudząc przy tym siebie i wszystkich dookoła. Albo, gdy zamiast układać puzzle według obrazka, tworzy z nich dziwne konstrukcje 3D. Wydaje nam się, że nasze dziecko jest rozkojarzone, nieuważne albo − o zgrozo − „niegrzeczne”.

Nic bardziej mylnego! To jest właśnie kreatywność w czystej postaci, znana jako myślenie dywergencyjne. Bystre dzieci często nudzą się gotowymi schematami. Ich mózg krzyczy: „A co, jeśli zrobimy to inaczej?”. To zachowanie, które często mylimy z brakiem koncentracji, jest w rzeczywistości dowodem na ogromną elastyczność umysłową.

Takie dzieci nie idą wydeptaną ścieżką − one tworzą własne. Choć dziś oznacza to wiecznie brudne ubrania i bałagan w pokoju, w przyszłości ta sama cecha pozwoli im znajdować rozwiązania problemów, wobec których inni będą bezradni.

Więc, zamiast przepraszać za „dziwne” pomysły swojego dziecka, uśmiechnij się do siebie. Masz w domu kogoś, kto widzi więcej, czuje mocniej i myśli szybciej. To nie powód do wstydu − to twój największy sukces.

Źródło: researchgate.net

Zobacz też: Zdradził sposób na odzwyczajenie dzieci od bajek w 5 dni. „Kreatywność wystrzeliła w kosmos”

Reklama
Reklama
Reklama