Reklama

Współcześnie na rodzicach, a w szczególności na matkach, ciąży ogromna presja bycia idealnymi przewodniczkami po coraz bardziej skomplikowanym świecie. Chcemy chronić nasze pociechy przed każdym zagrożeniem, przed najmniejszym rozczarowaniem, a nawet przed naturalnymi konsekwencjami ich własnych, potknięć.

W psychologii i socjologii od lat analizuje się zjawisko tak zwanego rodzicielstwa helikopterowego, gdzie matka krąży nad dzieckiem przez całą dobę, gotowa natychmiast wkroczyć do akcji i usunąć z jego drogi każdą, nawet najmniejszą przeszkodę. Ta nadmierna opiekuńczość, choć zakorzeniona w głębokim lęku o dobrostan malucha, w rzeczywistości działa jak emocjonalny paraliż. Dziecko dorastające pod kloszem uczy się, że świat jest potwornie niebezpiecznym miejscem, a ono samo nie posiada żadnych narzędzi, by przetrwać bez stałej obecności i aprobaty rodzica.

Przyjrzyjmy się trzem najbardziej destrukcyjnym skutkom takiego wychowania, które sprawiają, że te dzieci w dorosłości niemal zawsze będą mieć pod górkę.

1. Paraliżujący lęk przed decyzyjnością i życiowa nieporadność

Pierwszym i najbardziej widocznym efektem dorastania pod skrzydłami nadopiekuńczej matki jest brak umiejętności podejmowania samodzielnych decyzji. W domach, gdzie dominuje ten styl wychowania, matka decyduje o wszystkim − od koloru skarpetek w przedszkolu, przez wybór zajęć pozalekcyjnych, aż po kierunek studiów czy wybór pierwszej pracy. Dziecko nigdy nie dostaje szansy, by poczuć sprawczość, popełnić błąd i samodzielnie ponieść jego konsekwencje, co jest przecież fundamentem budowania dojrzałej tożsamości.

Kiedy taki młody człowiek wkracza w dorosłość, każda konieczność dokonania wyboru wywołuje w nim paraliżujący strach i poczucie zagubienia. Bez stałego głosu dorosłego, który podpowie, co jest dobre, a co złe, czuje się jak we mgle. Tacy dorośli permanentnie szukają autorytetów, które przejmą za nich odpowiedzialność − wchodzą w toksyczne relacje z dominującymi partnerami lub stają się całkowicie uległymi pracownikami, którzy nie potrafią wykazać się najmniejszą inicjatywą. Echo matczynego głosu szepcze im do ucha, że sami na pewno podejmą złą decyzję, co skazuje ich na wieczną życiową nieporadność i stagnację.

2. Chronicznie niska samoocena i lęk przed porażką

Nadopiekuńczość wysyła do podświadomości dziecka bardzo bolesny, podskórny komunikat, który brzmi: ty sam jesteś zbyt słaby, głupi i niezdarny, by poradzić sobie z tym światem, dlatego ja muszę zrobić to za ciebie. Choć matka myśli, że okazuje w ten sposób miłość, w rzeczywistości systematycznie demoluje wiarę dziecka we własne siły. Brak doświadczenia w radzeniu sobie z porażkami sprawia, że młody człowiek nie wykształca tak zwanej odporności psychicznej, która jest kluczem do sukcesu w dorosłym życiu.

W efekcie dorosłe dzieci nadopiekuńczych matek panicznie boją się jakichkolwiek wyzwań, nowości czy ryzyka. Wolą zrezygnować z walki o awans, nie podejmują ambitnych projektów i wycofują się z rywalizacji przy pierwszym napotkanym problemie, ponieważ każda trudność jest dla nich potwierdzeniem własnej bezwartościowości. Żyją w ciągłym lęku przed oceną, stale biczując się za najmniejsze potknięcia i porównując się z rówieśnikami, którzy z lekkością idą przez życie. Ta wewnętrzna kruchość i brak twardego kręgosłupa emocjonalnego sprawiają, że tacy ludzie rzadko pokazują pełnię swojego potencjału, ukrywając się w bezpiecznym, ale ciasnym cieniu własnych kompleksów.

3. Trudności w budowaniu dojrzałych i partnerskich relacji

Ostatnim, niezwykle bolesnym skutkiem syndromu helikopterowej matki są potężne problemy z nawiązywaniem zdrowych relacji z innymi ludźmi, zwłaszcza w sferze partnerskiej. Nadopiekuńcza relacja ma charakter symbiotyczny i bardzo często opiera się na nieświadomym szantażu emocjonalnym ze strony rodzica, który żąda uwagi i wdzięczności za swoje poświęcenie. Dziecko dorasta w poczuciu ogromnego długu, jaki ma do spłacenia wobec matki, co uniemożliwia mu prawidłowe odcięcie pępowiny i emocjonalną separację.

W dorosłym życiu tacy ludzie albo panicznie boją się bliskości, uciekając przed jakimkolwiek zaangażowaniem w obawie przed ponownym zawłaszczeniem ich przestrzeni, albo szukają w partnerze bezwzględnego opiekuna, który zastąpi im matkę. Każda próba zbudowania stałego związku staje się polem bitwy, ponieważ lojalność wobec matki stoi zawsze na pierwszym miejscu, co rodzi gigantyczne konflikty. Partnerzy takich osób bardzo szybko zauważają, że w ich związku zawsze jest obecna ta trzecia osoba, której zdanie jest święte i niepodważalne. Bez bolesnego procesu psychoterapii i postawienia twardych granic rodzicielskiej kontroli, te dorosłe dzieci są skazane na emocjonalną samotność, uwięzione w sieci lęków i oczekiwań, których nie potrafią udźwignąć.

Zobacz też: Emocjonalnie niedostępny rodzic zawsze robi te 4 rzeczy. Jego dzieci cierpią w samotności

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...