Reklama

W prawie 20-letnim badaniu opublikowanym w czasopiśmie „Research in Child and Adolescent Psychopathology” naukowcy przyjrzeli się temu, jak temperament dziecka i styl wychowania mogą wiązać się z nasileniem objawów ADHD. Obserwacja zaczęła się, gdy dzieci miały 4 miesiące: oceniano ich reakcje na nowość, takie jak nowe dźwięki i obrazy, a później śledzono rozwój aż do 15. roku życia, opierając się m.in. na opisach rodziców i analizie relacji rodzic-dziecko.

Temperament to sygnał, nie wyrok

W rozmowach rodziców temat wraca regularnie: dziecko jest bardzo aktywne, szybko się ekscytuje, silnie reaguje emocjonalnie i łatwo się rozprasza. Badania pokazują, że taki zestaw cech może korelować z nasileniem objawów ADHD. Ważne jest jednak jedno doprecyzowanie: temperament sam w sobie nie jest jednoznacznym wyznacznikiem ADHD.

Na to, jak dziecko funkcjonuje w kolejnych latach, wpływają też czynniki genetyczne i środowiskowe, w tym ich wzajemne oddziaływania. To oznacza, że nawet jeśli niemowlę od początku jest „na wysokich obrotach”, nie da się na tej podstawie przesądzać o rozwoju trudności. Można natomiast uważniej obserwować, w jakich sytuacjach dziecko traci regulację i jakie wsparcie pomaga mu wrócić do równowagi.

W opisywanym badaniu szczególną uwagę zwrócono na dzieci z tzw. profilem pełnym energii (określanym też jako „wybujały”) – takie, które mają dużo energii i podekscytowania. Naukowcy analizowali konsekwencje rozwojowe tej wczesnej cechy, zestawiając ją z późniejszymi zachowaniami zgłaszanymi przez rodziców, obserwowanymi interakcjami rodzic–dziecko oraz objawami ADHD (zaznaczanymi w badaniu jako niediagnostyczne).

Dyrektywność, która wspiera, a nie kontroluje

Najmocniejszy wniosek dotyczył tego, co działo się w dłuższym czasie. U dzieci o wysokiej energii łagodniejsze objawy ADHD w kolejnych latach wiązały się z dyrektywnym stylem wychowania. Brzmi ostro? W tym ujęciu „dyrektywność” nie oznaczała jednak kontroli ani sztywnego reżimu, tylko konkretne, wspierające prowadzenie dziecka wtedy, gdy najbardziej tego potrzebuje.

Dyrektywność korelowała z tym, że rodzic daje jasne, fizyczne i werbalne wskazówki, szczególnie gdy dziecko jest rozregulowane. W praktyce chodzi o krótkie podpowiedzi i pomoc w „złapaniu oddechu”, uspokojeniu się i odnalezieniu w sytuacji. To podejście jest bliskie codzienności wielu rodzin: dziecko ma energię i pomysły, ale czasem potrzebuje kogoś, kto pomoże mu zatrzymać się na moment, uporządkować emocje i wrócić do zadania.

Warto też pamiętać o szerszym tle: nie ma jednego uniwersalnego stylu, który „powstrzyma” ADHD. Celem jest raczej wspieranie samoregulacji, zwłaszcza w obszarach takich jak impulsywność, nieuwaga i nadpobudliwość. U jednych dzieci więcej da spokojna struktura i rytm dnia, u innych kluczowe okaże się szybkie wychwytywanie momentu przeciążenia i trafna, krótka pomoc.

Rusztowanie w praktyce: struktura na start, samodzielność z czasem

W badaniu pojawia się też nadrzędna idea rusztowania w rodzicielstwie. To podejście, w którym rodzic na początku daje więcej struktury i podpowiedzi, a potem stopniowo wycofuje wsparcie, gdy dziecko nabiera kompetencji i pewności siebie. Sens jest prosty: dziecko uczy się nowych umiejętności w bezpiecznych warunkach, a dorosły nie wyręcza go bez końca.

Rusztowanie może dotyczyć bardzo zwyczajnych spraw, na przykład sytuacji społecznych. Na początku rodzic pomaga dziecku nazwać zasady rozmowy: jak zacząć, jak poczekać na swoją kolej, jak nie przerywać. Z czasem oddaje stery dziecku, zostając w pobliżu jako „punkt wsparcia”, gdy pojawi się trudność.

Wśród podejść spójnych z rusztowaniem wymieniane są m.in. wychowanie w duchu latarni morskiej oraz wychowanie wspierające autonomię. Z kolei style takie jak helikopterowe rodzicielstwo i pobłażliwe rodzicielstwo mogą utrudniać dziecku ćwiczenie samodzielnego radzenia sobie: albo dlatego, że dorosły stale przejmuje stery, albo dlatego, że brakuje czytelnych granic. W obu wariantach dziecku trudniej budować pewność siebie i umiejętności regulowania emocji oraz zachowań, które bywają szczególnie wymagające przy objawach ADHD.

Współautorką badania była Heather Henderson, psycholog rozwojowa oraz profesor i kierownik katedry psychologii na Uniwersytecie Waterloo. Jej zespół pokazał, że u dzieci bardzo „żywiołowych” różnicę może robić nie surowość, ale uważne, konkretne prowadzenie i stopniowe uczenie samodzielności. Dla rodzica to cenna wskazówka: zamiast szukać jednego idealnego stylu, można skupić się na tym, by codziennie dokładać dziecku narzędzi do regulacji i krok po kroku oddawać mu więcej sprawczości.

Źródło: parents.com

Zobacz też: Te dzieci przestają się złościć i krzyczeć w 3 minuty. Wystarczy zadać 2 krótkie pytania

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...