Metoda „niksen” to nowy trend z Holandii. Tamtejsi rodzice odkryli sekret wiecznie szczęśliwych dzieci
Współczesna codzienność dorastających maluchów i nastolatków coraz częściej przypomina grafik menedżera wysokiego szczebla, w którym brakuje wolnego miejsca na oddech. Na szczęście z Europy Zachodniej nadchodzi fascynujący, niezwykle odświeżający trend wychowawczy, który wywraca do góry nogami dotychczasowe myślenie o idealnym rozwoju najmłodszych.

Żyjemy w kulturze, która niemal od narodzin dziecka programuje nas na permanentną produktywność, nieustanny rozwój i bezwzględne zdobywanie kolejnych, unikalnych kompetencji. Jako nowoczesne, niezwykle ambitne mamy chcemy dać swoim pociechom absolutnie wszystko, co najlepsze, przez co z ogromnym zaangażowaniem zapisujemy je na kolejne lekcje języków obcych, warsztaty z programowania, zajęcia sportowe czy rozwijające pasje artystyczne.
W tym całym rodzicielskim maratonie, napędzanym lękiem o przyszłość maluchów, bardzo często zapominamy jednak o jednej, fundamentalnej prawdzie dotyczącej ludzkiej psychiki i fizjologii. Młody, intensywnie rozwijający się mózg nie potrafi funkcjonować w stanie wiecznego przebodźcowania, a nadmiar zorganizowanych aktywności rodzi w dzieciach frustrację, zmęczenie i narastające stany lękowe.
Na szczęście w sercu Europy, a dokładniej w malowniczej i spokojnej Holandii, tamtejsi rodzice odnaleźli genialny, a zarazem banalnie prosty lek na tę cywilizacyjną przypadłość współczesnego pokolenia. Ich unikalna filozofia życia, ukryta pod tajemniczo brzmiącą nazwą niksen, błyskawicznie podbija serca zagranicznych psychologów i staje się absolutnym hitem na parentingowych blogach oraz forach dyskusyjnych.
Słowo niksen w dosłownym tłumaczeniu z języka holenderskiego oznacza po prostu robienie niczego i polega na świadomym, regularnym pozwalaniu sobie na chwile całkowitej bierności bez żadnego poczucia winy. W świecie rządzonym przez presję sukcesu ta koncepcja brzmi niemal rewolucyjnie, a wdrożenie jej do codziennego grafiku polskiej rodziny może przynieść spektakularne, niezwykle uzdrawiające rezultaty dla dzieci, jak i ich przemęczonych opiekunów.
Czym jest filozofia niksen i jak wdrożyć ją do dziecięcej codzienności?
Aby prawidłowo zrozumieć fenomen tego holenderskiego trendu, musimy wyraźnie oddzielić go od tradycyjnego nudzenia się, które u dzieci często kończy się marudzeniem, domaganiem się uwagi rodziców lub natychmiastowym sięganiem po smartfon czy tablet. Niksen to nie jest bezmyślne scrollowanie ekranu, oglądanie kolejnych filmików w internecie czy granie w gry komputerowe, ponieważ te czynności wbrew pozorom potężnie stymulują i męczą układ nerwowy małego człowieka. Holenderska metoda opiera się na bezcelowej, naturalnej bierności, podczas której dziecko ma pełne prawo do snucia się po domu, wyglądania przez okno, leżenia na dywanie i patrzenia w sufit czy po prostu bezrefleksyjnego głaskania psa lub kota.
Wprowadzenie tej filozofii do domowej codzienności wymaga od nas, rodziców, sporej odwagi i całkowitej zmiany dotychczasowych nawyków myślowych dotyczących organizacji wolnego czasu. Musimy stworzyć w planie dnia bezpieczną, świętą przestrzeń, w której nie ma żadnych zadań do wykonania, żadnych celów do osiągnięcia i żadnych oczekiwań z naszej strony. Oto proste sposoby na codzienne praktykowanie tego holenderskiego sekretu w swoim domu:
- Zapewnienie czasu wolnego od technologii i zorganizowanych zabaw, w którym maluch nie ma narzuconego żadnego scenariusza.
- Stworzenie przytulnego kącika do relaksu z miękkimi poduszkami, gdzie można po prostu leżeć i marzyć o niebieskich migdałach.
- Akceptacja chwil bezczynności dziecka bez natychmiastowego podsuwania mu kreatywnych zabawek, kolorowanek czy książeczek.
Początkowo dzieci przyzwyczajone do wiecznej stymulacji mogą czuć się zagubione w tej nowej rzeczywistości, jednak z czasem naturalnie uczą się czerpać ogromną radość i spokój z tych leniwych, niczym nieskrępowanych chwil.
Dlaczego bezcelowe lenistwo to najlepszy motor dla dziecięcej kreatywności?
Wielu rodziców podświadomie obawia się, że pozwalanie dziecku na regularne robienie niczego doprowadzi do jego intelektualnego zastoju i sprawi, że maluch zacznie odstawać od rówieśników w szkole czy przedszkolu. Badania neurologiczne pokazują jednak coś całkowicie odwrotnego − to właśnie w momentach pozornej bierności w mózgu aktywuje się tak zwana sieć neuronalna stanu spoczynkowego, która odpowiada za najgłębsze procesy twórcze i konsolidację pamięci.
Kiedy dajemy dziecku czas na nudę, jego umysł zaczyna pracować na zupełnie innych, niezwykle kreatywnych obrotach, generując genialne pomysły, oryginalne rozwiązania problemów oraz budując silne poczucie niezależności intelektualnej.
Dziecko, które nie ma wiecznie podpowiadanych gotowych scenariuszy zabawy przez animatorów, nauczycieli czy aplikacje w telefonie, musi wreszcie zajrzeć w głąb własnej wyobraźni. To właśnie z tych leniwych chwil na dywanie rodzą się najwspanialsze, autorskie zabawy, niesamowite rysunki i genialne historie, które maluch zaczyna tworzyć zupełnie samodzielnie.
Co więcej, metoda niksen uczy najmłodszych niezwykle ważnej w dorosłym życiu sztuki samoregulacji emocjonalnej oraz radzenia sobie ze stresem bez konieczności uciekania w natychmiastową gratyfikację i cyfrowe uzależnienia.
Holenderski luz kontra polska presja, czyli czas na wielki reset rodzicielski
Porównując styl wychowania w Polsce, gdzie wciąż pokutuje kult ciężkiej pracy, wiecznej zajętości i dumy z przeładowanego planu lekcji, z holenderskim podejściem do życia, możemy poczuć ogromną potrzebę zmian. Holendrzy doskonale rozumieją, że szczęśliwe dzieciństwo to nie jest wyścig szczurów po najlepsze oceny i prestiżowe certyfikaty, ale czas na budowanie silnych więzi, poznawanie świata we własnym, naturalnym tempie i radosną beztroskę. Przywrócenie do łask prawa do odpoczynku i bezczynności to pierwszy, najważniejszy krok do wychowania pokolenia ludzi wolnych od lęków i syndromu wypalenia, który coraz częściej dotyka już uczniów szkół podstawowych.
Czas odrzucić destrukcyjne poczucie winy, które towarzyszy nam zawsze wtedy, gdy nasze dziecko nie robi akurat niczego pożytecznego w naszych dorosłych oczach. Pozwólmy maluchom na słodkie, holenderskie lenistwo, na snucie się w piżamie przez całe sobotnie przedpołudnie i na bezmyślne obserwowanie chmur na niebie podczas spaceru w parku.
Zamiast gonić za kolejnymi punktami w rankingu idealnego rodzicielstwa, usiądźmy na kanapie razem z naszymi dziećmi, wyłączmy telefony i wspólnie oddajmy się błogiej sztuce niksen, bo to właśnie w tych najprostszych, spokojnych momentach ukryty jest prawdziwy sekret szczęśliwej, zrelaksowanej i pełnej autentycznej miłości rodziny.