niania, opiekunka dla dziecka,
Fotolia
Niemowlę

Bliskie spotkania trzeciego stopnia, czyli jak szukałam niani

Ostatnie dwa miesiące urlopu macierzyńskiego czas przeznaczyłam na szukanie niani. Po miesiącu myślałam, że zwariuję.

okiem mamy
Miałam taki plan: w tydzień albo dwa znajdę swój ideał, potem przez miesiąc wdrożę, jednocześnie przyzwyczaję Ninkę do niani – i ze spokojem wrócę do pracy. Zalogowałam się na niania.pl, napisałam ogłoszenie i zaczęłam czekać.

A one zaczęły dzwonić, umawiać się i przychodzić (a czasem nie).

Pierwsza: garsonka, torebka, solidne buty. Mary Poppins na emeryturze. Z wyglądu idealna. Dopóki nie zaczęła przekonywać nas, że możemy jej ufać:

– Mnie, proszę państwa, możecie ufać – mówiła. – Ja nie jestem taka, jak się słyszy o opiekunkach. No bo kto to widział, usypiać dziecko nad kuchenką gazową! Przecież ono potem chodzi jak skołowane – oburzała się z prawdziwą znajomością tematu.
Kiedy wyszła, rzuciliśmy się sprawdzać kurki w kuchence. Na szczęście okazało się, że to, co czuliśmy, to była jednak pełna pieluszka.

Następna kandydatka nie zjawiła się wcale.

Trzecia byłaby super, gdybym tylko rozumiała, co mówi. Dowiedziałam się wtedy o sobie, że nie mam nic przeciwko ludziom z wadami wymowy, dopóki nie zapytam ich, co dziś robiło moje dziecko.

Wreszcie czwarta. Młoda, wesoła, ludzki człowiek. Gdy złapała mnie, jak zerkam na jej czarne obwódki wokół paznokci, bez cienia zażenowania wyjaśniła, że nie udało się ich domyć po zbieraniu malin. A zbiera je, bo maliny świetnie uzupełniają się smakowo z bimbrem, jaki pędzi jej mąż.
Została u nas na miesiąc, potem sama zaszła w ciążę i lekarz kazał jej leżeć. Absolutnie to rozumiałam, choć wtedy nauczyłam się jednej ważnej rzeczy, jeśli chodzi o nianie (i nie tylko). Nigdy nie płaćcie z góry.

Piąta miała idealne doświadczenie zawodowe: przez pół życia była położną na oddziale noworodkowym. Przewijanie i karmienie: level master. Z miejsca bym ją zatrudniła, gdyby nie Marcin. To, co dla mnie było na plus, dla niego było na minus. Powiedział, że nigdy nie zatrudni byłej położnej, bo wg niego człowiek, który przepracował 30 lat wśród płaczących dzieci, musiał, chcąc nie chcąc, uodpornić się na ten płacz. A nasza Ninula zasługuje na to, żeby jej płacz od razu stawiał opiekuna na nogi. Przekonał mnie. Podziękowaliśmy (choć ja trochę z żalem).

Szukasz niani? Wejdź na:
Niania.pl
mat. prasowe


Następna to była prawdziwa jędza. W dodatku przy niej wyszło na jaw moje jędzostwo. Nie wiedziałam, że jestem zdolna kogoś podsłuchiwać, nagrywać i śledzić z ukrycia. Okazało się, że jeśli chodzi o moje dziecko, to jestem.
Tu, w przeciwieństwie do położnej, daliśmy się złapać na doświadczenie zawodowe. Dawna dyrektorka przedszkola i nauczycielka rytmiki. I jak wyszło potem – wielka fanka krzyżówek. Przez całe dwa dni „wprowadzające” siedziała bez słowa przy stole i wciąż coś wpisywała w krateczki: pionowo na siedem liter, poziomo na pięć.

Słowem nie odzywała się ani do mnie, ani do dzieci. Myślałam, że tylko przy mnie jest taka onieśmielona, więc – tu przechodzimy do wstydliwej kwestii – włączyłam dyktafon i wyszłam na dwie godziny do sklepu.

Po powrocie poprosiłam, żeby teraz z kolei ona przeszła się z dziećmi – i nastawiłam się na słuchanie. I nic. Ledwie zamknęły się za mną drzwi (taki mam świetny dyktafon, że zbiera nawet odgłosy z przedpokoju), powiedziała trzyletniej wtedy Idze, żeby poszła do swojego pokoju, bo ona tu musi się zająć śpiącą Ninką.
Zajęła się nią naprawdę cichuteńko. Przez kolejne dwie godziny nie zawołała do Igi, czy nie chce się czegoś napić, czy nie ma ochoty na kanapkę. Ta dwugodzinna cisza w dyktafonie powiedziała mi o niej wszystko, co chciałam wiedzieć. Kiedy całą trójką wróciły ze spaceru, zapłaciłam jej w przedpokoju i pożegnałam.

Na szczęście teraz pora na happyend. Ania! Maturzystka w sportowych butach. Przyszła po jędzy, tydzień przed końcem mojego macierzyńskiego. Na pierwszym spotkaniu była punktualna! Zdjęła buty w przedpokoju (rodzice raczkujących dzieci wiedzą, o co mi chodzi). Zapytała o obowiązki i zapisała je sobie na kartce!
I potem była z nami przez kolejne trzy i pół roku.
Nauczyła Ninkę samodzielnego zasypiania i siusiania do nocnika.
Nauczyła Igę pięknie rysować i rozglądać się na przejściu przez ulicę.
Podbudowała naszą wiarę w ludzi i zdobyła nasze serca.
Gratulowaliśmy jej zaręczyn, byliśmy na jej weselu, a teraz, kiedy Ninka i Iga są już duże, odwiedzamy jej półrocznego synka.

Da się znaleźć idealną nianię. Jedna na siedem – to nawet niezły wynik.

Czytaj także: Tacy lekarze nie powinni leczyć – a leczą

Czy zatrudniłaby Pani/Pan opiekunkę do dziecka? [SONDA ULICZNA]

Prawdziwe historie: Ewelina Malik z dzieckiem
archiwum domowe
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: Zosia Samosia
Nie chciałam, by przy porodzie był mąż. Nie przypuszczałam jednak, że pojadę do szpitala samodzielnie, a wcześniej... sama odśnieżę samochód – o swoim porodzie opowiada Ewelina Milik, mama ślicznej Luśki.

Oto historia Eweliny Milik : Była środa, 19 grudnia – przypuszczalny termin porodu. Poranne skurcze przepowiadające szybko minęły i nic nie wskazywało na to, że lada moment urodzę córeczkę.  Mąż był w delegacji, a ja z utęsknieniem czekałam na jego powrót. Powtarzałam w myślach „Byle do jutra, córeczko! Poczekaj do jutra!”.  Nie chciałam, by mąż był przy porodzie, ale nie chciałam także jechać do szpitala sama! Nie chcąc wywoływać wilka z lasu, nie patrzyłam w stronę spakowanej torby. Jedyne, co mnie niepokoiło, to brak apetytu. Zjadłam batonika, pod wieczór wmusiłam w siebie pieczone ziemniaki, ale jakoś wcale mnie do kuchni nie ciągnęło. To dziwne, bo jestem wielkim łakomczuchem. Paskudnie oblodzone chodniki trzymały mnie w domu, do tego padał śnieg. Wykąpałam się, posprzątałam trochę w mieszkaniu, wyszłam z psami. Całe popołudnie spędziłam pod kocem, pochłaniając kolejną książkę, słuchając radia i myśląc o przygotowaniach do świąt. Coś mi mówiło, że spędzę je w szpitalnej sali... Polecamy: Kalkulator terminu porodu     Co się dzieje? Czułam się dziwnie, ale to wcale nie było najgorsze. Mała się nie ruszała! Próbowałam ją  sprowokować do ruchu, ale bez skutku: dziecko ani drgnęło. A przecież to była pora, kiedy lubiło rozrabiać... Postanowiłam na wszelki wypadek pojechać do szpitala. Chciałam sprawdzić, co się dzieje. Ze strachu miałam spocone dłonie. Odśnieżyłam samochód, zapakowałam do niego szpitalną torbę. „Niech sobie tam leży, po co potem w pośpiechu z nią biegać?” – myślałam. Do szpitala dojechałam dziesięć minut po północy. W izbie przyjęć przesiedziałam ponad 40 minut, a to wysyłając SMS-y, a to przeglądając Facebooka. W końcu się mną zajęto.    Zaczyna się! Do domu już nie wróciłam....

mama w pracy, dziecko, pracująca mama
© Africa Studio - Fotolia.com
Prawdziwe historie
Prawdziwe historie: Woli karierę od wychowywania córki
Nic na to nie poradzę, że jestem inna! Spełniam się w pracy, a nie w domu, wśród pieluch! Poznaj historię Joanny - 39-letniej bizneswoman.

Być może zostanę przez niektórych uznana za dziwaczkę, ale zdecydowanie różnię się od innych, znanych mi kobiet. Zastanawiam się, czy w ogóle mam coś takiego, jak instynkt macierzyński ? Chyba jednak nie. Może dlatego, że jestem jedynaczką i zawsze miałam słaby kontakt z rówieśnikami. Nie chodziłam też do przedszkola, ponieważ moi rodzice uznali, że lepiej mi będzie w domu z babcią.   Chciałam być jak moja mama... zadbana, spełniona zawodowo W szkole nie miałam żadnej koleżanki, bo dziewczynki znały się jeszcze z przedszkola, a ja byłam obca. Nigdy nie miałam też przyjaciółki od serca czy chłopaka. Dopiero na studiach poznałam Michała, z którym połączyło mnie coś więcej. Czy to była miłość, nie wiem... W każdym razie Michał wyznawał mi swoje uczucie, a ja też mówiłam, że go kocham. Gdy jednak wszystko się rozpadło, nie tylko nie rozpaczałam, ale nawet specjalnie nie przeżywałam tego rozstania. W każdym razie Michał uczynił mnie kobietą, za co mu jestem wdzięczna, ponieważ chciałam mieć to już za sobą. Nie zamierzałam zbyt szybko zakładać rodziny , a już na pewno mieć dzieci. W formach antykoncepcji byłam doskonale zorientowana, trochę czytałam, trochę podpytałam mamę. Pieniądze nie stanowiły dla mnie problemu, więc ewentualny temat niechcianej ciąży też dla mnie nie istniał. Zdecydowanie nie widziałam siebie w roli matki i żony . Stawiałam na karierę zawodową albo naukową. Chciałam trochę skorzystać z życia, a nie od razu przeistoczyć się w kurę domową. Wzór stanowiła dla mnie mama. W młodości zawsze była kobietą zadbaną, nigdy nie wyszła z domu bez makijażu i odpowiedniej fryzury. Podziwiałam ją za to, a wiele osób zazdrościło mi takiej ładnej mamy. Chciałam pójść w jej ślady.  Czytaj także: Prawdziwe historie: Czasem warto zaufać.   Najpierw luźne związki a potem mąż i dzieci...

pomogła nieznajomej, ktora straciła dziecko
kadr z Facebook/Remembering Jacob
Aktualności
Połączyła je tragedia: "Czy mogłabym pomóc, gdyby moje dziecko nie umarło?"
W 24 tygodniu ciąży serduszko jej syna przestało bić. Jakiś czas później nieznajoma kobieta poprosiła ją o pomoc. Zaraz miała urodzić martwego synka. Ich spotkanie, w obliczu tragedii, dało im siłę i więź, której się nie spodziewały. Przeczytaj wzruszającą opowieść Nene.

Ciężarna kobieta poprosiła o pomoc nieznajomą na Facebooku. Była w 24 tygodniu ciąży, "sama i przestraszona" i miała właśnie urodzić martwego syna. Nieznajoma pół godziny później była przy jej szpitalnym łóżku. Nene Fulcher, nieznajoma z południowej Australii, do której zwróciła się kobieta, wiedziała, co to znaczy strata. Ona też utraciła dziecko w 24 tygodniu ciąży. Po urodzeniu swojego aniołka, Jacoba, założyła na Facebooku stronę poświęconą synowi, na której opisała jego narodziny i zakończyła swoją wiadomość zdaniem: "Jestem tutaj, jeśli będziecie potrzebować wsparcia". Nawet się nie spodziewała, pisząc to, że ktoś się do niej odezwie.  Pewnego wieczoru, koło 22.00, odebrała wiadomość. "Pamiętam, jak sama bardzo się bałam i dlatego zdecydowałam się pomóc" - opowiada. "Jeśli mogłam ją uspokoić, odpowiadając na jej pytania, musiałam to zrobić". Wiedziała, że musi tam być. Dlatego też Nene pojechała spotkać się z całkiem obcą jej kobietą i to spotkanie odmieniło jej życie. "Pół godziny później, siedziałam w szpitalnym pokoju i spędziłam tam prawie dwie doby" - wspomina na Facebooku. Początkowo Nene myślała, że tylko odpowie na kilka pytań Sandry, ale między kobietami zawiązała się szczególna więź i została tam do porodu Vincenta. Doskonale znała to doświadczenie. Nene straciła syna Jacoba w 24 tygodniu ciąży . We wzruszającym poście wspominała dzień, w którym dowiedziała się, że serduszko jej syna już nie było i jak sama to przeczuła: " Instynkt macierzyński jest potężny. Musimy się nauczyć mu ufać, zwłaszcza, kiedy chodzi o nasze nienarodzone dzieci" - napisała.  Kiedy Jacob się urodził, w jej oczach był doskonały: ważył 620 g i mieścił się w dłoni. Zapytała położną, czy może go przytulić. "Oczywiście, że tak. To twój...

Nasze akcje
dziecko na szczepieniu
O szczepieniach
Szczególne znaczenie szczepień przeciw pneumokokom u niemowląt i dzieci w dobie pandemii COVID-19
Partner
mata na piknik
Pielęgnacja
Jedziecie na piknik? Oto 6 wskazówek, dzięki którym się uda
Partner
częste oddawanie moczu u dziecka
Zakupy
Szukasz najlepszego nocnika dla dziecka? Sprawdź nasz ranking!
Partner
Podróże z Marko BeSafe
Rozwój
Oto sposób na przewożenie dziecka 5 razy bezpieczniej niż dotąd!
Partner
Polecamy
Porady
jak ubierać noworodka latem
Noworodek
Jak ubierać noworodka latem, żeby go nie przegrzać?
Małgorzata Wódz
Nowe urlopy dla rodziców
Prawo i finanse
Nowe urlopy dla rodziców w 2022 roku: od kiedy więcej dni wolnych?
Małgorzata Sztylińska-Kaczyńska
Bon turystyczny: jak wykorzystać w 2022?
Aktualności
Gdzie można wykorzystać bon turystyczny – lista podmiotów + zmiany przepisów
Ewa Janczak-Cwil
Rabarbar w ciąży
Dieta w ciąży
Czy w ciąży można jeść rabarbar? Tak, ale trzeba pamiętać o jednej rzeczy
Luiza Słuszniak
imiona unisex
Imiona
Imiona unisex – jak nazwać dziecko bez wskazywania na płeć? 168 propozycji!
Ewa Janczak-Cwil
biegunka w ciąży
Zdrowie w ciąży
Biegunka w ciąży: przyczyny i leczenie rozwolnienia w ciąży i przed porodem
Ewa Janczak-Cwil
bon turystyczny do kiedy
Aktualności
Bon turystyczny 2022 – ważność bonu. Do kiedy można wykorzystać?
Małgorzata Wódz
zapłodnienie
Starania o dziecko
Zapłodnienie: przebieg, objawy, kiedy dochodzi do zapłodnienia
Magdalena Drab
Czop śluzowy
Przygotowania do porodu
Czop śluzowy – co to, jak wygląda, kiedy odchodzi?
Joanna Biegaj
wyprawka noworodka
Niemowlę
Wyprawka dla noworodka na lato: ubranka i rzeczy do szpitala [LISTA ZAKUPÓW]
Małgorzata Wódz
uczulenie na jad pszczeli / uczulenie na jad osy
Zdrowie
Uczulenie na jad pszczeli i jad osy: objawy, co robić i jak przebiega leczenie
Katarzyna Pinkosz
Szparagi w ciąży: czy można jeść, właściwości, przeciwwskazania
Dieta w ciąży
Szparagi w ciąży: czy można jeść, właściwości, przeciwwskazania 
Luiza Słuszniak
jak pobrać bon turystyczny
Prawo i finanse
Jak pobrać i aktywować bon turystyczny: instrukcja rejestracji na PUE ZUS (krok po kroku)
Milena Oszczepalińska
domowe sposoby na komary
Aktualności
Domowe sposoby na komary: co robić, żeby komary nie gryzły?
Joanna Biegaj
twardy brzuch w ciąży
Zdrowie w ciąży
Twardy brzuch w ciąży – kiedy napięty brzuch jest powodem do niepokoju?
Ewa Cwil
plan porodu
Lekcja 2
Plan porodu: jak go napisać, czy jest obowiązkowy? Wzór do druku
Małgorzata Wódz
pozytywny test ciążowy
Ciąża
Pozytywny test ciążowy – co dalej? Kiedy test ciążowy jest fałszywie pozytywny?
Joanna Biegaj
plamienie implantacyjne
Objawy ciąży
Plamienie implantacyjne: co to jest, jak wygląda, ile trwa? Czy zawsze występuje w ciąży?
Małgorzata Wódz