„Nie zastępujmy siebie gadżetami”. Paweł Zawitkowski o tym, czego naprawdę potrzebuje niemowlę
W świecie pełnym parentingowych gadżetów i presji "ogarniętego rodzicielstwa" Paweł Zawitkowski przypomina o czymś najważniejszym: małe dziecko najbardziej potrzebuje obecności rodzica. W podcaście "Mamy to!" ekspert mówi o bliskości, przebodźcowaniu i o tym, dlaczego po narodzinach dziecka nie da się żyć dokładnie tak samo jak wcześniej.
- Najważniejsze, co możemy dać dziecku w pierwszych miesiącach życia, to po prostu być z nim - mówi Paweł Zawitkowski w podcaście "Mamy to!". I choć dziś młodzi rodzice mają dostęp do setek poradników, gadżetów i "ułatwiaczy", ekspert wraca do rzeczy najbardziej podstawowej: bliskości, uważności i gotowości do zmiany swojego życia po narodzinach dziecka.
W rozmowie z Martą Kabulską Paweł Zawitkowski opowiada o tym, dlaczego niemowlę nie potrzebuje tylu rzeczy, ile próbują sprzedać nam media społecznościowe i rynek parentingowy. I dlaczego pierwsze miesiące życia dziecka są inwestycją, której nie da się "zorganizować między obowiązkami".
"Dziecko potrzebuje przede wszystkim nas"
Na pytanie o to, co daje maluszkowi poczucie bezpieczeństwa w pierwszych miesiącach życia, Paweł Zawitkowski odpowiada bez wahania:
- Bycie z nim. To jest pierwsza rzecz.
W pierwszych miesiącach życia rodzice bardzo szybko uczą się też, że to właśnie te najprostsze rzeczy budują codzienny spokój - bliskość, przewidywalność i komfort dziecka. Czasem znaczenie mają drobiazgi: miękki koc, znajomy zapach czy pieluszka, która nie podrażnia delikatnej skóry niemowlęcia. Właśnie dlatego wielu rodziców zwraca uwagę na rozwiązania stworzone z myślą o wrażliwej skórze maluchów, takie jak pieluszki Bella Baby Happy Soft&Delicate.
Ekspert podkreśla jednocześnie, że rodzice nie mogą zapominać o sobie i własnych granicach. - Trzeba szanować swój własny organizm. To jest apel do mam i do tatów - mówi.
Jego zdaniem problem zaczyna się wtedy, gdy próbujemy zastępować swoją obecność kolejnymi akcesoriami.
- Nie zastępujemy siebie gadżetami, wieszakami i tak dalej - podkreśla.
Leżaczek nie jest problemem. Problemem jest "cały czas"
W podcaście pojawia się też temat leżaczków i bujaczków, wokół których od lat narosło wiele dyskusji. Paweł Zawitkowski przyznaje, że z punktu widzenia rozwoju dziecka takie sprzęty zaczynają mieć większy sens dopiero około piątego-szóstego miesiąca życia.
- Wcześniej to kompletnie do niczego mu nie jest potrzebne - mówi.
Najlepszą przestrzenią rozwojową dla małego dziecka jest według niego początkowo łóżko, a później po prostu podłoga.
- Dziecko od drugiego miesiąca do szóstego miesiąca i nawet dalej to jest dziecko podłogowe - tłumaczy.
Jednocześnie bardzo wyraźnie zaznacza, że rodzic ma prawo potrzebować chwili dla siebie.
- Nic się nie stanie, jeżeli rodzic chcąc napić się herbaty, zamknąć oczy, wziąć prysznic, coś zjeść albo pogadać chwilę z psiapsiółą, po prostu położy dziecko do leżaczka - mówi. Dodaje jednak ważne zastrzeżenie: - Byle nie trzymać go tam cały czas.
"Musimy sobie pozwolić na siebie"
W rozmowie wraca temat presji, którą dziś odczuwają młodzi rodzice. Z jednej strony słyszą, że mają być stale obecni i zaangażowani. Z drugiej - próbują utrzymać wcześniejsze tempo życia. Zdaniem Pawła Zawitkowskiego to często nierealne.
- Musimy sobie pozwolić na siebie. Mówię o rodzicach - podkreśla.
Ekspert zwraca też uwagę na coś, o czym mówi się dziś coraz częściej: przebodźcowanie i ciągłą obecność mediów.
- Polecam odzwyczajanie się od mediów - mówi wprost.
Przyznaje, że wielu rodziców próbuje urządzić sobie życie po narodzinach dziecka tak, by właściwie niczego nie zmieniać. Tymczasem dawniej opieka nad niemowlęciem rozkładała się na całą wielopokoleniową rodzinę.
- Tak można było robić, jak była babcia, prababcia, cała rodzina wokół. A dziś często zostajemy z tym dzieckiem sami - zauważa.
"To najważniejsza inwestycja w waszym życiu"
Najmocniejsze słowa padają jednak wtedy, gdy Paweł Zawitkowski mówi o pierwszych tygodniach i miesiącach życia dziecka.
- To najważniejsza inwestycja w waszym życiu i w życiu tego dziecka - podkreśla.
Tłumaczy, że właśnie wtedy budują się podstawy rozwoju: sposoby odbierania bodźców, reagowania na świat i tworzenia poczucia bezpieczeństwa. Porównuje ten proces do budowania domu.
- Ono się uczy, w jaki sposób zbudować dom. I my też - mówi.
I ostrzega, że jeśli zabraknie gotowości na potrzeby dziecka albo pojawią się wobec niego niezrozumiałe oczekiwania, fundament może stać się niestabilny.
- Pierwsze tygodnie i miesiące to są najważniejsze klocki, dzięki którym dziecko buduje całą swoją przyszłość - podkreśla.
"Nie da się żyć tak samo jak wcześniej"
W podcaście pada też zdanie, które dla wielu młodych rodziców może być trudne, ale jednocześnie bardzo uwalniające.
- Nie da się żyć tym samym życiem, co wcześniej - mówi Paweł Zawitkowski.
I dodaje coś, co brzmi niemal jak przewrotne życzenie dla świeżo upieczonych mam i ojców:
- Żeby tak wam narobiło koło pióra wasze małe dziecko, żebyście nie mieli czasu na nikogo innego i na nic innego. Bo to jest najfajniejsza zabawa na świecie.
