W podcaście "Mamy to!" Paweł Zawitkowski mówi wprost: na bycie rodzicem nie da się w pełni przygotować. I być może właśnie to jest jedna z najważniejszych rzeczy, które młodzi rodzice powinni usłyszeć.

Im bardziej się boimy, tym bardziej próbujemy wszystko kontrolować

Kiedy w domu pojawia się dziecko, wielu rodziców próbuje się "super ekstra zorganizować". Szukają teorii, metod, zasad i odpowiedzi. Czytają książki, przeglądają internet, słuchają porad i próbują znaleźć w tym wszystkim jakąś logikę. Problem w tym, że tej wiedzy jest tak dużo, że nie da się jej ogarnąć.

- Z jednej strony są pełni lęków, z drugiej strony próbują ogarnąć wszystkie teorie, które wysiewają się w internecie, w książkach i w publikatorach. A tego się nie da ogarnąć - mówi Paweł Zawitkowski.

I właśnie wtedy pojawia się napięcie. Bo zamiast poczuć się pewniej, rodzice coraz częściej mają wrażenie, że muszą spełnić niewyobrażalną liczbę wymagań.

"Idealny rodzic nie istnieje"

W rozmowie pada pytanie, czy w ogóle da się przygotować na bycie rodzicem. Odpowiedź Pawła Zawitkowskiego jest krótka:

- Nie.

I zaraz potem dodaje coś, co powinno wybrzmieć bardzo mocno:

- Idealny rodzic po pierwsze nie istnieje, po drugie nawet jeżeli próbuje być takim, to jest strasznie nudny dla swojego własnego dziecka.

To zdanie jest ważne, bo bardzo dobrze pokazuje pułapkę współczesnego rodzicielstwa. Chcemy być uważni, świadomi, przygotowani i odpowiedzialni. Ale czasem w tej próbie bycia "najlepszą wersją rodzica" gubimy spontaniczność, zwykłość i radość bycia z dzieckiem.

Rodzice są zasypywani problemami

Ekspert zwraca uwagę, że rodzice bardzo często dostają przekaz zbudowany wokół ryzyka. Co może pójść źle. Czego trzeba uniknąć. Na co trzeba uważać. Jakich błędów nie popełnić.

Paweł Zawitkowski przypomina, że rozwój dziecka nie powinien być wyścigiem ani projektem do perfekcyjnego zarządzania. Rodzice coraz częściej próbują więc wybierać rozwiązania, które wspierają codzienny komfort malucha, zamiast dokładać sobie kolejnych napięć i oczekiwań. Dotyczy to także najprostszych elementów codzienności, takich jak wybór miękkich i delikatnych dla skóry pieluszek Bella Baby Happy Soft&Delicate.

- Rodzice są zasypywani domniemanymi problemami, z jakimi mogą się spotkać - mówi.

Według niego dzieje się tak w szkołach rodzenia, mediach, publikacjach i internecie. Dużo rzadziej mówi się o tym, co w rodzicielstwie dobre, czułe, zaskakujące i piękne. A przecież pojawienie się dziecka nie oznacza tylko listy obowiązków i zagrożeń. To także powrót do własnych wspomnień, zapachów, emocji i doświadczeń, które nagle zaczynają znaczyć więcej.

- Pozwólmy sobie odkrywać siebie na nowo - mówi Zawitkowski.

Kamienie milowe nie są metą

Jednym z największych źródeł rodzicielskiego napięcia jest porównywanie dzieci. Kiedy usiądzie? Kiedy zacznie czworakować? Czy rozwija się tak jak inne niemowlęta? Czy nie jest "do tyłu"? Paweł Zawitkowski przypomina, że każde dziecko jest inne. Nawet bliźnięta mogą rozwijać się zupełnie inaczej.

Kamienie milowe są tylko wskazówką, a nie egzaminem, który dziecko musi zdać w konkretnym dniu.

- Kamień milowy to mniej więcej taka wskazówka, że do Paryża jedzie się na zachód. I to jest koniec - tłumaczy obrazowo.

Podaje też przykład siadania i czworakowania. U jednych dzieci może pojawić się to wcześniej, u innych później. Sam fakt, że dziecko zrobi coś szybciej, nie oznacza jeszcze, że rozwija się "lepiej".

- Oczekiwanie od sześciomiesięczniaka, że ma usiąść samodzielnie albo siedzieć samodzielnie, jest po prostu niepoważne - mówi.

W rozwoju nie chodzi o tempo

To zdanie jest chyba jednym z najważniejszych w całej rozmowie: rozwój nie jest po to, żeby jak najszybciej zdobywać kolejne funkcje.

- Rozwój jest po to, żeby doznawać - mówi Paweł Zawitkowski.

Nie chodzi więc tylko o to, kiedy dziecko usiądzie, zacznie czworakować albo zrobi kolejny krok. Ważniejsze jest to, czego po drodze doświadcza. Jak poznaje swoje ciało. Jak odbiera świat. Jak uczy się przestrzeni, relacji, ruchu i własnych możliwości. Ekspert porównuje to do podróży. Można jechać szybko autostradą, skupiając się wyłącznie na celu. Ale wtedy traci się dużą część krajobrazu.

- To nie osiąganie jest ważne w rozwoju, tylko przeżywanie - podsumowuje.

I to zdanie warto zapamiętać nie tylko przy niemowlęciu, które jeszcze nie siedzi "tak jak powinno". Także przy każdym dziecku, którego rozwój próbujemy czasem niepotrzebnie zmienić w wyścig.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.