„Nie dam rady odpieluchować 3-latki”. Matka oburzona wymaganiami przedszkola
Rekrutacja do przedszkoli jeszcze się nie zaczęła, a emocje już sięgają zenitu. Trafił do nas list od mamy 2-letniej dziewczynki, która – szukając odpowiedniej placówki – natknęła się na warunek, który ją zszokował. Czy przedszkole naprawdę ma prawo stawiać takie wymagania?

„Moja córka ma dopiero dwa lata. Już teraz czuję presję”
Piszę do was, bo czuję ogromną frustrację i bezsilność. Moja córka skończyła dwa lata we wrześniu. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, we wrześniu 2026 roku miałaby rozpocząć przedszkole jako trzylatka. To przecież normalny wiek. Taki, w którym wiele dzieci dopiero oswaja się z nocnikiem.
Zaczęłam już rozglądać się za placówką – wiem, że rekrutacje ruszają pod koniec lutego, na początku marca, a dobre przedszkola szybko się zapełniają. Zadzwoniłam więc do jednej z nich, żeby zapytać o ofertę, adaptację, podejście do dzieci. I wtedy usłyszałam coś, co ścięło mnie z nóg – „dzieci przyjmowane do przedszkola powinny być odpieluchowane”.
Odłożyłam słuchawkę z poczuciem, że ktoś właśnie postawił mi nierealne wymagania.
Starszy syn odpieluchował się późno – i co z tego?
Mam starszego syna, dziś ośmiolatka. Był w pieluchach długo – do czwartego roku życia. Próbowaliśmy wszystkiego – nocnik, nakładka, książeczki, nagrody, cierpliwość. Nic nie działało szybciej, niż pozwalała na to jego gotowość. Lekarka i psycholog uspokajali – rozwija się prawidłowo, po prostu potrzebuje czasu.
Dziś jest samodzielnym, mądrym chłopcem. Nikt nie pyta, kiedy dokładnie przestał nosić pieluchę.
Moja córka rozwija się bardzo podobnie. Widzę to – w emocjach, w tempie, w reakcjach. I naprawdę boję się, że mimo starań nie będzie w pełni odpieluchowana na czas. Czy to oznacza, że nie zasługuje na miejsce w przedszkolu?
Przedszkole to edukacja czy selekcja „gotowych” dzieci?
Najbardziej boli mnie ton tych wymagań – zero elastyczności, zero zrozumienia. Jakby każde dziecko było produktem, który musi spełniać checklistę, inaczej odpada.
Rozumiem organizację pracy, rozumiem trudności kadrowe. Ale czy naprawdę rozwiązaniem jest przerzucanie całej odpowiedzialności na rodziców? Czy przedszkole nie powinno wspierać dzieci w nauce samodzielności, zamiast oczekiwać, że przyjdą już „gotowe”?
Mam wrażenie, że coraz częściej zapominamy, czym jest rozwój dziecka – nierówny, indywidualny, niepodlegający sztywnym terminom.
Komentarz redakcji
Wymóg pełnego odpieluchowania bywa spotykany w regulaminach przedszkoli, ale warto pamiętać – prawo oświatowe nie uzależnia przyjęcia dziecka do przedszkola od tej umiejętności. Trzylatek ma prawo być na różnym etapie rozwoju, także w sferze fizjologicznej.
List tej mamy pokazuje coś jeszcze – jak wcześnie zaczyna się presja i selekcja, które niewiele mają wspólnego z realnymi potrzebami dzieci. Warto pytać, rozmawiać i nie bać się kwestionować zasad, które z troską o rozwój mają niewiele wspólnego.
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz także: Umęczyłam się z odpieluchowaniem synka, a panie wszystko zepsuły. Weszłam do sali i popłynęły mi łzy