Awantura o drogie prezenty dla pań z przedszkola na koniec roku. Matka: „Nie dam złamanego grosza”
Kilkoro rodziców wyszło z inicjatywą, aby z okazji zakończenia roku szkolnego podziękować paniom wychowawczyniom oraz paniom pomagającym w sali w sposób, który moim zdaniem przekracza wszelkie granice zdrowego rozsądku i przyzwoitości.

Piszę do Państwa, ponieważ zaledwie kilka godzin temu opuściłam oficjalną grupę rodziców na jednym z popularnych komunikatorów, a moje serce wciąż bije jak szalone z powodu potężnych emocji. Czerwiec dopiero się rozpoczął, a w grupie przedszkolnej mojej czteroletniej córki, zamiast radosnego odliczania dni do wakacji, wybuchła prawdziwa, bezwzględna walka o pieniądze.
Zaproponowano zrzutkę po sto pięćdziesiąt złotych od każdego dziecka, co przy dużej grupie daje ogromną kwotę, za którą rodzice planują kupić luksusowe vouchery do drogiego salonu SPA, markową biżuterię oraz gigantyczne kosze z delikatesami. Kiedy odważyłam się napisać na forum, że to ogromna przesada i ja w tym roku nie dam ani grosza na tak wystawne podarki, wyleciała na mnie taka fala hejtu, jadu i oskarżeń o skąpstwo, że do teraz nie mogę powstrzymać łez rozczarowania.
Luksusowe prezenty dla cioć w przedszkolu. To przesada!
Moje stanowcze „nie” wywołało potężną lawinę komentarzy ze strony innych matek, które natychmiast zaczęły licytować się, jak ciężką pracę wykonują panie nauczycielki i jak bardzo musimy im to zrekompensować. Ja doskonale rozumiem, że praca z grupą maluchów jest wymagająca, wycieńczająca i szczerze szanuję trud każdej z tych kobiet, bo sama widzę, jak moja córka chętnie biega rano do sali.
Uważam jednak, że za tę pracę panie otrzymują co miesiąc normalną pensję, a pożegnalny prezent powinien być miłym, symbolicznym gestem, a nie próbą fundowania komuś luksusowych wakacji czy drogich zabiegów medycyny estetycznej. Sto pięćdziesiąt złotych z perspektywy jednej rodziny może nie wydawać się kwotą astronomiczną, ale w czerwcu, kiedy muszę opłacić wyjazdy wakacyjne, kupić letnie buty dla dziecka i spiąć domowy budżet, taki wydatek jest dla mnie ogromnym obciążeniem.
Najbardziej przeraża mnie jednak fakt, jak bardzo rodzice zatracili poczucie rzeczywistości i jak wielką presję psychiczną wywierają na rodzicach, którzy myślą inaczej lub po prostu nie mają wolnych środków finansowych. Na grupie zaczęły pojawiać się komentarze, że jeśli ktoś nie wpłaci, to jego dziecko zostanie pominięte na pamiątkowej kartce z podpisami, a panie dowiedzą się, kto pożałował grosza na ich podziękowanie. To jest zwyczajny, obrzydliwy szantaż emocjonalny, który stawia nas, rodziców, w roli podwładnych zmuszanych do składania haraczu w imię świętego spokoju i dobrego traktowania naszych dzieci w kolejnym roku szkolnym.
Prezenty dla nauczycielek przedszkola a granice przyzwoitości
Zastanawiam się, kiedy zgubiliśmy sens tego pięknego czerwcowego święta i zamieniliśmy je w bezwzględny konkurs na to, które przedszkole zorganizuje droższy i bardziej spektakularny prezent. Czy pani naprawdę poczuje się bardziej doceniona, gdy dostanie wisiorek z sieciowego sklepu jubilerskiego, na który zrzuciło się trzydzieści zwaśnionych ze sobą rodzin? Moim zdaniem takie luksusowe podarki wprowadzają jedynie potężny dyskomfort i stawiają same nauczycielki w niezręcznej sytuacji.
Dla mnie symbolem wdzięczności i prawdziwego pożegnania od serca zawsze był bukiet kwiatów zerwanych w ogródku, piękna laurka przygotowana samodzielnie przez dziecko czy parę ciepłych słów zapisanych na pamiątkowym dyplomie. Moja córka przez tydzień mogłaby rysować dla swojej pani obrazek, wkładając w to całe swoje zaangażowanie i miłość, i to byłby autentyczny prezent, który pedagog schowa do szuflady na długie lata. Niestety, współczesne ambitne matki wolą po prostu wyciągnąć portfel, rzucić grubą gotówką i pokazać, jak bardzo są wielkoduszne, całkowicie zapominając o tym, że w tym wszystkim powinno liczyć się przede wszystkim dziecko i jego emocje.
Walka rodziców na forum: nie będę brać w tym udziału
Odmówiłam wpłaty i nie zamierzam zmienić zdania, nawet jeśli przez resztę czerwca inne mamy będą ostentacyjnie odwracać głowy na mój widok w przedszkolnej szatni. Moje dziecko nie jest gorsze, ja nie jestem wyrodną matką, a moje pieniądze należą do mnie i mam pełne prawo decydować, na co zostaną przeznaczone w tym trudnym finansowo okresie. Poszłam w tej sprawie bezpośrednio do dyrekcji przedszkola, informując o praktykach i zastraszaniu, jakie mają miejsce na prywatnych komunikatorach rodziców, ponieważ uważam, że władze placówki powinny odgórnie zakazać organizowania tak kosztownych zbiórek.
Chcę za pośrednictwem Państwa portalu zaapelować do wszystkich rodziców, którzy właśnie teraz, na początku czerwca, przeżywają ten sam koszmar na klasowych forach: nie bójcie się mówić „nie” i brońcie swoich domowych budżetów przed chorymi ambicjami innych. Przestańmy dawać przyzwolenie na czerwcowe szaleństwo zakupowe, które zamiast łączyć, tylko nas dzieli. Prawdziwego szacunku i wdzięczności za wychowanie naszych maluchów nie da się przeliczyć na bony podarunkowe, a godność i asertywność rodzica są o wiele ważniejsze niż poklask grupy.
Mirka
Napisz do nas: redakcja@mamotoja.pl
Zobacz też: Dzieci w Skandynawii są szczęśliwsze przez 1 nawyk rodziców. Polacy mogliby się uczyć