Aż co 8. polski rodzic wolałby nie mieć dzieci. Powód jest bardzo smutny
W Polsce żal z powodu rodzicielstwa dotyczy ok. 13% młodych rodziców – to tak, jakby była to co najmniej jedna osoba na każdym piętrze typowego bloku! Z badań dr. Konrada Piotrowskiego z Uniwersytetu SWPS wynika, że ryzyko odczuwania żalu u rodzica rośnie w kilku konkretnych sytuacjach.

Żal z powodu decyzji o posiadaniu dziecka częściej pojawia się tam, gdzie rodzic wchodzi w rolę z dużym obciążeniem i z małą poduszką bezpieczeństwa.
Takie wnioski można wyciągnąć z badań dr. hab. Konrada Piotrowskiego z Uniwersytetu SWPS w Poznaniu. Badacz opisał zjawisko w projekcie pt. „Jak wielu rodziców żałuje posiadania dzieci i jaki ma to związek z ich osobowością i zdrowiem? Dwa badania na próbach ogólnopolskich”, prowadzonym online na reprezentatywnej próbie Polaków w wieku 18-40 lat mających co najmniej jedno dziecko.
13% w Polsce to nie margines, tylko sygnał, że część rodzin sobie nie radzi
Wynik, który przykuwa uwagę, jest prosty i mocny: około 13% młodych rodziców w Polsce deklaruje, że żałuje decyzji o posiadaniu dziecka. To mniej więcej jedna osoba na osiem. Z kolei w USA i Niemczech podobnych rodziców jest około 7-8%, co pokazuje, że w Polsce skala może być wyraźnie większa.
Warto podkreślić, kogo dotyczy ten obraz: osób, które już są rodzicami, a nie rozważających rodzicielstwo „w teorii”. To ważne rozróżnienie, bo decyzja o dziecku jest taką, której nie da się cofnąć. Codzienność potrafi przynieść zaskoczenia, których nie da się porównać z tymczasową opieką nad cudzym dzieckiem ani pracą z dziećmi.
Badania Piotrowskiego były pomyślane jako możliwie szeroki opis tej grupy: sprawdzano m.in. związki żalu z obszarami zdrowia psychicznego, historią doświadczeń i funkcjonowaniem w roli rodzica.
Finanse i samotne rodzicielstwo podnoszą ryzyko najszybciej
Z wyników badań wynika, że żałowanie rodzicielstwa jest wyraźnie powiązane z sytuacją życiową. Najmocniej wybrzmiewają dwa czynniki, które w praktyce potrafią „zjadać” zasoby rodziny:
- problemy finansowe – wskazano, że znacząco zwiększają prawdopodobieństwo żalu; gdy budżet jest napięty, łatwo o stałe poczucie zagrożenia i brak przestrzeni na odpoczynek,
- samotne rodzicielstwo – również znacząco zwiększa prawdopodobieństwo żalu; w pojedynkę trudniej o regularną regenerację i realne dzielenie odpowiedzialności.
W tych warunkach zmęczenie rzadko się kończy. A kiedy brakuje przerwy, szybciej pojawia się irytacja, zniechęcenie i poczucie utknięcia. To nie są spektakularne sceny – raczej zwykłe, powtarzalne dni, w których wszystko trzeba dowieźć: pracę, opiekę, dom i relacje.
Przeszłość i zdrowie psychiczne potrafią mocno zaważyć na tym, jak przeżywa się rolę rodzica
W badaniach opisano też zestaw czynników psychologicznych i doświadczeń, które częściej występowały u rodziców żałujących posiadania dzieci. W tej grupie częstsze były:
- doświadczenia traumatycznego dzieciństwa, naznaczonego przemocą i odrzuceniem,
- wyższe nasilenie symptomów depresyjnych i lękowych,
- większa wrażliwość na ocenę społeczną,
- silne wypalenie rodzicielskie.
To zestaw, który łatwo przekłada się na codzienne funkcjonowanie. Jeśli ktoś już wcześniej zmagał się z lękiem, obniżonym nastrojem albo ma w sobie nieprzepracowane doświadczenia odrzucenia, opieka nad dzieckiem może działać jak wzmacniacz tych trudnych emocji. Nie dlatego, że dziecko „coś robi źle”, ale dlatego, że rodzicielstwo uruchamia wiele trudnych uczuć naraz: odpowiedzialność, presję, zmęczenie, brak kontroli nad sytuacją.
W tle pojawia się też wątek presji społeczno-kulturowej, opisywany w badaniach nad żałowaniem rodzicielstwa (m.in. w pracach Orny Donath): decyzja o dziecku bywa podejmowana po to, by zdobyć akceptację w „dorosłym świecie”. To nie unieważnia uczuć do dziecka, ale może sprawić, że zderzenie z realiami jest wyjątkowo bolesne.
Skutki nie zatrzymują się na dorosłym, dlatego temat jest społecznie ważny
Badania zwracają uwagę, że żałowanie rodzicielstwa jest obciążeniem dla samego rodzica, może zaburzać realizację roli opiekuna i wychowawcy oraz prawdopodobnie negatywnie wpływać na relacje z dzieckiem i partnerem. W skali kraju taki odsetek może przekładać się na kilka milionów osób, co pokazuje, że nie jest to temat „dla nielicznych”.
Wnioski z projektu Piotrowskiego to przede wszystkim potrzeba kompleksowego systemu wsparcia dla rodziców, szczególnie tych wychowujących małe dzieci. Jeśli rodzina funkcjonuje pod presją finansową, w pojedynkę lub z towarzyszącymi objawami depresji i lęku, sama dobra wola często nie wystarcza. Wsparcie – psychologiczne, organizacyjne i społeczne – może być tym, co pomaga wrócić do poczucia kontroli i odzyskać choć trochę oddechu w codzienności.
Źródło: SWPS
Zobacz też: „Wychowujemy pokolenie dzieci na łańcuchu. Sytuacja z komunii najlepszym dowodem”